Socjolodzy o karierze bohaterki Sierpnia w internecie: Uosobienie sprzeciwu wobec PiS

awe, PAP
31.08.2010 , aktualizacja: 31.08.2010 16:57
A A A Drukuj
Jarosław Kaczyński i Henryka Krzywonos Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta Jarosław Kaczyński i Henryka Krzywonos
Henryka Krzywonos w sposób autentyczny wyraziła poglądy dużej części społeczeństwa polskiego; stała się uosobieniem "głosu społecznego", który nie zgadza się na prezentowaną przez PiS rzeczywistość - tak socjolodzy tłumaczą popularność bohaterki Sierpnia 1980 r. w internecie.
Henryka Krzywonos - która 30 lat temu zatrzymała prowadzony przez siebie tramwaj, co dało sygnał do rozpoczęcia strajku przez pracowników gdańskiej komunikacji - stała się bohaterką, tym razem internautów po swoim poniedziałkowym wystąpieniu na zjeździe Solidarności. Na portalu Facebook i na YouTube z każdą minutą przybywa jej sympatyków.

"Zrobiła pani coś niesamowitego"

Krzywonos, która weszła niespodziewanie na mównicę po owacyjnie przyjętym przez delegatów zjazdu wystąpieniu lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego, apelowała, by nie buntował on przeciwko sobie ludzi. - Nie wiem, co panu się stało. Ja panu bardzo współczuję, ale proszę współczuć innym i dać im normalnie żyć, bo wszystko, co pan robi, to - przepraszam bardzo - mnie to obraża - pan niszczy godność Lecha, to pan ją niszczy, dołuje. Naprawdę tak się dzieje - powiedziała.



Na jej wystąpienie niemal natychmiast zareagowali internauci. Na forach internetowych największych portali internetowych w kraju oraz na portalu społecznościowym Facebook, Krzywonos otrzymała od tysięcy osób słowa poparcia i aprobaty.

"Zrobiła pani coś niesamowitego"; "Gratuluję. Pokazała pani, kto jest prawdziwym działaczem Solidarności"; "Brawo - ktoś miał odwagę powiedzieć prawdę"; "Podziwiam i dziękuję" - to tylko niektóre komentarze, jakie znalazły się w internecie po wystąpieniu bohaterki Sierpnia 1980 r.

11 tys. ją "polubiło"

Do godziny 15. we wtorek na Facebooku "polubiło ją" ponad 11 tysięcy użytkowników portalu, a na YouTube internauci zamieścili kilka wersji jej przemówienia, które łącznie obejrzało ponad 30 tys. osób.

W ocenie socjologa UW prof. Andrzeja Rycharda, nieoczekiwana popularność Krzywonos w internecie wynika z faktu, że w sposób autentyczny i emocjonalny wyraziła ona poglądy dużej części społeczeństwa polskiego.

- Pani Krzywonos ma tylu zwolenników w sieci, bowiem powiedziała to, co wielu Polaków myśli o Jarosławie Kaczyńskim. Ona bardzo dobrze zrozumiała ton ostatnich wypowiedzi prezesa PiS i, mając moralne prawo, wyraziła swój pogląd w sposób spontanicznych i emocjonalny - powiedział Rychard.

Krasnobębski: To "platformerska" Walentynowicz

Według prof. Zdzisława Krasnodębskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, Henryka Krzywonos stała się uosobieniem "głosu społecznego", który nie zgadza się na prezentowaną przez PiS rzeczywistość.

- Polskie społeczeństwo potrzebowało kogoś prosto z ulicy, kogoś autentycznego, kto nie jest związany z żadną partią, a jednocześnie wyraża zdrowy głos klasy robotniczej, który jest inny niż ten przeważający w samej Solidarności. Pani Krzywonos wypełnia właśnie tę lukę - uważa Kranodębski.

Podkreślił, że media w zdecydowany sposób przyczyniły się do wykreowania nowego wizerunku bohaterki Porozumień Sierpniowych, która może zająć miejsce po zmarłej w wyniku katastrofy smoleńskiej Annie Walentynowicz.

- Natychmiast po zakończeniu zjazdu w różnych mediach usiłowano zrobić z pani Krzywonos główną postać tego wydarzenia. Stała się ona swego rodzaju "platformerską" Anną Walentynowicz, której zdanie w kręgach solidarnościowych miało bardzo duże znaczenie - powiedział Krasnodębski.

"Ten tramwaj dalej nie jedzie"

Henryka Krzywonos to jedna bohaterek wydarzeń sierpniowych w 1980 r. To ona 15 sierpnia zatrzymała prowadzony przez siebie tramwaj obwieszczając pasażerom, że "ten tramwaj dalej nie jedzie", co dało sygnał do rozpoczęcia strajku przez pracowników gdańskiej komunikacji.

Dzień później wraz z Anną Walentynowicz, Aliną Pienkowską i Ewą Osowską zawróciła robotników rezygnujących ze strajku w Stoczni Gdańskiej, co stało się m.in. powodem ogłoszenia przez Lecha Wałęsa strajku solidarnościowego. Henryka Krzywonos weszła wówczas w skład Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego, a 31 sierpnia 1980 r. znalazła się wśród sygnatariuszy porozumień sierpniowych.

W stanie wojennym zajmowała się pomocą internowanym. Represjonowana przez władze, podczas jednej z rewizji została dotkliwie pobita, na skutek, czego straciła ciążę.



Od 1994 do czasu przejścia na emeryturę w 2009 rok prowadziła rodzinny dom dziecka w Gdańsku. 3 maja 2006 r. została odznaczona przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (410)

  • adammichnikoff

    0

    hahaha! tylko 30 tys. idiotów? Za to aż 2,5 mln kretynów "polubiło" niejakiego "Stiga" klikając posty 'lubię" na stronie Facebooka tej bezimiennej postaci z telewizyjnego show "Top Gear", postaci, której twarzy nikt nigdy nie widział i której tożsamość nie jest powszechnie znana (ujawniona została dosłownie w ostatnich dniach, ale te 2,5 mln "lubiących" nie wiedziało kogo "lubi")

  • stefan-ku111

    0

    Napisałem do p. Henryki, że potrzebuje teraz wiele odporności psychicznej, bo wszystkie PiS-iackie plwociny zostaną na nią skierowane. No i tak jest.
    Ale p. Henryka przetrzymała napaści SB-ków, pobicia, więc cóż jej zaszkodzi szczekanie piesków? A pożytek tego obszczekiwania jest taki, że Palikot, Wajda, Bartoszewski odetchną sobie przez jakiś czas.

  • adammichnikoff

    0

    "Polubiło" ją stado bezmyślnych zewnątrzsterownych durniów, dzieci żelków, McDonalds'a i Naszej Klasy. Jak się zmieni wiatr i moda będą jej pokazywali środkowy palec.

  • adammichnikoff

    0

    "prof." Rychard - dyżurny "ałtorytet" POlityczny powołuje się - niczym jakiś talib z LPR albo prawicy POPiS - na "moralne prawo", które pozwala krzykaczce wiecowej obrażać ludzi. Co to jest - pytam się - owe "moralne prawo", bo chyb a nie to samo, które miał na mysli Immanuel kant. Jak długo jeszcze solidaruchy będą szermowały tą faryzejską retoryką szantażu moralnego. W demokracji każdy ma takie samo prawo wypowiadać się w każdej społecznie ważnej kwestii i nikt nie ma prawa większego, moralnego. I żadne - rzekome, mniemane czy rzeczywsite - zasługi i kombatancka, styropianowa przeszłość nikomu żadnego specjalnego "moralnego" prawa nie daje.

  • adammichnikoff

    0

    Oto szkolna wręcz ilustracja jak w czasach postpolityki kreuje się ex-nihilo autorytety i gwiazdy życia publicznego. Przypadek: Krzywonos Henryka. Środki: zorganizowana zsynchronizowana kampania medialna. Zaczęło się na zjezdzie kobiet, gdzie w otoczeniu znawczyni bon-ton'u i savoir-vivru, przerobionej na damę wieśniaczki z aparatczykowskiego pzpr-owskiego establishmentu, czyli ex-prezydentowej Joli "Rutowicz"-Kwaśniewskiej oraz innych dam i hrabin z towarzystwa pokazano "babę z ludu". Chodziło o legitymizowanie rodowodem solidarnościowym i zdemokratyzowanie twarzą tramwajarki elitarnego konwentyklu nowej oligarchii. Potem trzeba było czekać na właściwy moment, żeby zorganizować "event", który na następny dzień roztrąbią media a nawałnicę zorganizuje się na portalach społecznościowych dla czytelników pudelka. Wypchnęli więc tramwajarkę na platformę po Jarkaczu-diable, by dała odpór siłom zła jako rzekoma przedstawicielka zdrowomyślącego "ludu". Reszta była łatwa do przewidzenia: zmanipulowanu zjadacze reklam i sieczki z tvn - na codzień nie mający żadnych poglądów - wyrazili "swoje" opinie - przy okazji sprawdzania, kto dał mi komenta na Naszej Klasie. Ale z was matoły i barany. Bezwolne stado owiec.

  • adammichnikoff

    0

    Cała dzisiejsz polityka to tylko "pijar". Dwie partie solidarnościowe zwalczają się z powodów towarzysko-psychologiczno-taktycznych (bo ideologie mają zbliżone) przy pomocy fałszowania historii i tworzenia każda własnej odrębnej legendy pierwszej solidarności. Do tego potrzebni są też legendarni "bohaterowie", ludzie-emblematy. Dorabia się i upiększa życiorysy, z przypadkowego przechodnia robi się bohatera a następnie rozpędza się machinę medialnej propagandy z użyciem wszystkich kanałów (chyba tylko z wyjątkiem ulotek, mailingu bezpośredniego i bilbordów - jak dotąd, bo wszystko przed nami). Ciemny lud wychowany na Rozmowach w Toku wyraża spontanicznie "opinie" (choć na codzień znany jest powszechnie z nieposiadania żadnych opinii). Tak tworzy się zmistyfikowaną historię i jej bohaterkę-wydmuszkę. Teraz elity mogą pokazać swoją Anne Solidarność, swoją Walentynowicz - kobietę z ludu, tramwajarkę (nawet przypomina trochę tramwaj wyglądem). Teraz elity stały się ludowe i mają prawdziwie opozycyjny - solidarnościowy rodowód. Jedna wielka ściema. A świat się śmieje z chorego kraju opętanego historią. Przy okazji nowa bohaterka sprzeda więcej egzemplarzy "swojej" książki i może załapie się na nowe zaproszenia, wyróżnienia, propozycje, nagrody, ordery - w końcu zasłużyła się obecnej władzy.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX