Kaczyński kłamie i szczuje, a związkowcy reagują jak kibole. Ocenia doradca z Sierpnia'80

as
31.08.2010 , aktualizacja: 31.08.2010 12:25
A A A Drukuj
Waldemar Kuczyński, który w 1980 roku był doradcą Międzyzakładowej Komisji Strajkowej w Gdańsku, komentując wystąpienie Kaczyńskiego mówi o szczuciu i kłamstwie. Komentując gwizdy i buczenia na wystąpienie premiera stwierdził "nie wiem do czego to porównać, czy do reakcji kiboli, czy motłochu". Tusk zrobił wrażenie na Michale Szułdrzyńskim. - Zaimponował mi odwagą, bo nie mógł spodziewać się ciepłego przyjęcia - powiedział publicysta "Rz".
Jarosław Kaczyński i Henryka Krzywonos
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Jarosław Kaczyński i Henryka Krzywonos
Zamiast wspomnień - oskarżenia, gwizdy i buczenie. Tak wyglądał poniedziałek na jubileuszowym zjeździe "S". Najcieplej przyjęte przez związkowców przemówienie - Jarosława Kaczyńskiego - wzbudziło gorące reakcje. Długo nie będzie można zapomnieć o wystąpieniu legendy Sierpnia'80 - Henryki Krzywonos. A w Poranku Radia TOK FM Waldemar Kuczyński mówił o kłamstwach i szczuciu.

Wszystko przez część przemówienia, która dotyczył tego, co działo się w stoczni przed 30 laty. Według wersji wydarzeń przedstawionej przez prezesa PiS w 1980 roku do stoczni przybyła grupa ludzi o znanych nazwiskach, którzy mieli "plan kompromisu, gdyby go realizować, okazałby się być pozorem". Przeciwwagą dla tych ludzi - zdaniem prezesa - był jego brat. Nazwiska nie padły, ale i tak wszyscy wiedzą o kogo chodziło Kaczyńskiemu. Uderzył w zespół ekspertów, doradców Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego.

Krzywonos - legenda Sierpnia'80 - łaja Jarosława Kaczyńskiego.

- Ten fragment przemówienia Kaczyńskiego jest kłamstwem i szczuciem. Myśmy nie jechali do Stoczni Gdańskiej z żadnym odrębnym projektem i z zamiarem narzucenia stoczniowcom naszego projektu, jak Kaczyński wprost sugeruje. On nam zarzuca, że myśmy tam jechali jako zakamuflowani sojusznicy strony rządowej. Niczego takiego nie było. Myśmy tam pełnili rolę usługową. Dyskusja na temat tzw. wariantu b była nie po to, żeby zastąpić wariant a, czyli niezależne związki zawodowe. To była dyskusja na wypadek gdyby wariantem c miało być rozstrzelania stoczni. To nie był przejaw kapitulacji tylko odpowiedzialności i rozwagi - powiedział Kuczyński.



Zdaniem tego, który był w stoczni w 1980 roku to, co zrobił wczoraj Kaczyński to "uproszczenie intencjonalne". - To kłamstwo, że Lech Kaczyński miał jakiś mandat żeby z nami się spierać. Niczego takiego nie było. Lecha Kaczyński był tam osobą czwartorzędną - mówił Waldemar Kuczyński.

Kibole, motłoch i odważny Tusk

Dla byłego doradcy MKS dzisiejsza Solidarność to spadkobiercy najbardziej radykalnego nurtu, który był obecny w pierwszej "S". - W pierwszej wielkiej prawdziwej Solidarności były różne nurty. W tej dzisiejszej pozostał jeden, ten który kiedyś nazywano "nurtem prawdziwych Polaków" - uważa. Jak dodał sposób w jaki związkowcy zareagowali na wystąpienie premiera Tuska porównać można do "reakcji kiboli, czy czegoś co przypomina zachowanie motłochu".



Szef rządu swoją postawą zrobił wrażenie na publicyście "Rzeczpospolitej" - Michale Szułdrzyńskim. - Zaimponował odwagą, bo nie mógł spodziewać się ciepłego przyjęcia - stwierdził. Ale na tym ciepłe słowa pod adresem Tuska skończyły się. - Mam wrażenie, że mówił do Jarosława Kaczyńskiego a nie do Solidarności - powiedział Szułdrzyński. Przyznał, że nie zaskoczyło go wystąpienie Kaczyńskiego. - Mówił rzeczy, których można się było spodziewać. Tutaj mamy do czynienia z sytuacją dość symptomatyczną. Jarosław Kaczyński uwielbia historyczne uproszczenia, które pasują do jego koncepcji. Prezes przedstawił to w taki sposób, aby pokazać rolę brata - dodał publicysta.

Ostre komentarze po poniedziałkowej awanturze. Przeczytaj.

Szułdrzyński wytknął też prezesowi zachowanie wobec Bronisława Komorowskiego i Donalda Tuska. - Jego błędem, albo nawet więcej, było przejście koło premiera i prezydenta jakby tych osób tam nie było - nawet bez ukłonu głowy. Ma prawo się z nimi nie zgadzać, ale są legalnymi przedstawicielami państwa polskiego - powiedział.



Donald Tuska zdobył uznanie także Agaty Nowakowskiej. - Punkt dla premiera, że podjął heroiczną próbę niezgody na zawłaszczanie całej tradycji solidarnościowej przez ten nurt jeden - oceniła dziennikarka "Gazety Wyborczej".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (40)

  • dyskootantka

    Oceniono 2 razy 2

    jurber1, jestem tego samego zdania, nie wolno nie reagować na takie chamstwo, Premier pokazał, że nie ma powodu chować się przed Kaczorem. Stawił czoło chamstwu i obnażył je przed całym światem. A Jarosław ma szczęście, że większość tam obecnych to byli ludzie na poziomie, którzy nie zniżyli się do dania mu po pysku. Na szczęście była pani Krzywonos, chociaż ona mu wygarneła szczerze co o nim sądzi i o całej tej hucpie.

  • chi_neng1

    Oceniono 1 raz 1

    BO TO JEST MOTTO MOJEGO ZYCIA : NIWECZENIE, MIAZDZENIE, DEWASTOWANIE HANBIENIE WSZYSTKIEGO CO MA I MIALO WARTOSC !!! (jk)

  • piotr110660

    Oceniono 4 razy -4

    Oceny Kuczyńskiego są tej próby jak oceny Palikota.

  • varissa

    Oceniono 4 razy 4

    Wczorajsze cyniczne i kłamliwe przemówienie psychopaty i największego MANIPULATORA, Kaczyńskiego, dotyczace tzw "kompromisu" podsumował Władysław FRASYNIUK. Jego wspaniała PUENTA brzmi : Jarek, sp.....aj NIE BYŁO CIĘ TAM!!!!!!!

  • masie8

    Oceniono 4 razy 4

    urkles :przeczytaj sobie co na I zjeżdzie solidarności mówił p.Świtoń,oddzielić związki od
    partii politycznych.
    Mam pełno takich gazet,ale nigdzie nie natrafiłam na żadną wypowiedż Jk. w ówczesnym
    czasie,czyli jak by JK nie istniał.

  • masie8

    Oceniono 3 razy 3

    Mam gazetę solidarności z 9.10.1981 oraz inne
    w tej właśnie na I zjeżdzie solidarności Cytuję: Każimierz Świtoń/Śląsko-Dąbrowski?
    " stwierdził ,że Związek nie powinien zajmować się polityką,gdyż jest to zadaniem partii
    politycznej.Dlatego też podkreślił potrzebę istnienia w Polsce różnych niezależnych ugrupowań
    politycznych.Związek powinien pomagać tym ugrupowaniom. Jednocześnie - zdaniem
    dyskutanta-członkowie PZPR i "Solidarności",powinni zdecydować się po której są stronie
    i wystąpić z partii,albo z "Solidarności".Mówca odczytał deklarację Byłych Więżniów
    Politycznych PRL z prośbą o afiliowanie tego komitetu przy Komisji Krajowej"
    Jak to brzmi aktualnie do oceny obecnych związków solidarności

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX