Na zjeździe obecni byli: prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk, szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek oraz prezes PiS
Jarosław Kaczyński. Lider PiS, który przybył do sali widowiskowej nieco spóźniony, został przywitany przez delegatów oklaskami i okrzykami: Jarek! Jarek! On sam nie przywitał się z członkami rządu, ani z prezydentem.
Gwizdy w czasie przemówienia - Czym różni się ta dzisiejsza Solidarność i ta dzisiejsza uroczystość od tego, co przeżywaliśmy? - pytał w przemówieniu Donald Tusk. - Wtedy niezależnie od tego, czy ktoś był bezpartyjny, czy w PZPR, głęboko wierzący, czy był ateistą, czy miał poglądy konserwatywne, czy był anarchistą z przekonania. Wszyscy bez wyjątku, którzy mieli w sobie to elementarne poczucie odpowiedzialności za ojczyznę i to elementarne poczucie przyzwoitości, uczestniczyli w tym wielkim święcie stając się z godziny na godzinę lepszymi - dodał.
- Czy to byli ludzie bez wad? Czy wy, ja, ktokolwiek kto był wtedy (...) czy byliśmy ideałami? Nie. A dlaczego stawaliśmy się lepsi - pytał premier. - Bo fenomen tamtej pierwszej Solidarności polegał na tym, że wszyscy u każdego i każdy u wszystkich szukał tego, co dobre w nim, a nie tego, co złe. I dlatego wtedy w Solidarności było wtedy 10 milionów ludzi - stwierdził.
- Być może uznacie za niestosowne to pytanie, ale chcę je zadać, nie dlatego żeby komukolwiek w to uroczyste i radosne święto sprawiać przykrość, ale co stało się z tymi 9 milionami, że one dzisiaj nie odnajdują się w "Solidarności" - mówił Tusk. To pytanie spotkało się z niezadowoleniem zgromadzonych, którzy znów go wygwizdali. Potem przerwali mu przemówienie okrzykami "Solidarność".
"Nie można ludźmi manipulować" - Wiem, że przemawiam tutaj niejako w zastępstwie mojego śp. brata. Wiem, że gdyby nie tragiczna śmierć przemawiałby tutaj i miałby wiele do powiedzenia. Nawiążę do słów pana przewodniczącego Śniadka wypowiedzianych na jego pogrzebie.
Lech Kaczyński był człowiek "Solidarności" przez 30 lat. Pozostał człowiekiem "Solidarności" nawet wtedy, gdy był prezydentem. Jego misja wskazuje na to, że idea "Solidarności" trwa, że jest nieśmiertelna - mówił na początku przemówienia Jarosław Kaczyński, prezes PiS.
- Solidarność mogła powstać dzięki rewolucji moralnej. Dzięki temu, że w tamtych dniach miliony Polaków odrzuciło opresję i zło. Odrzuciło oszustwo, manipulację. Wszyscy, którzy pamiętają tamte dni znakomicie pamiętać muszą, jak często posługiwano się wtedy tym pojęciem. Pojęciem manipulacja. Nie wolno ludźmi manipulować. Nie można ludzi oszukiwać. Trzeba ludziom mówić tak, jak jest. Nie wolno zmieniać znaczenia słów, bo często się z tym spotykamy, także na tej sali - stwierdził Kaczyński. Jego przemówienie było często przerywane oklaskami. Na końcu zgromadzeni skandowali: "Dziękujemy, dziękujemy".
"Pan niszczy godność Lecha" Gwizdy w czasie przemówienia Donalda Tuska zdenerwowały legendę "Solidarności" Henrykę Krzywonos-Strycharską. - Pozwólcie, że po 30 latach powiem, to co mam do powiedzenia. To słowo "Solidarność" zobowiązuje. Co my sobie wywalczyliśmy po 30 latach. Gwizdy? Nieszanowanie ludzi, którzy tam byli? My w naszym kraju powinniśmy szanować ludzi. Wszyscy razem walczyliśmy: prezydent, premier, prezes PiS, jak również Leszek (Lech Kaczyński - red.) - apelowała. - Kiedy tutaj stanął Donald Tusk i powiedział, że on pracował wśród was. To wy wygwizdujecie człowieka, który wtedy pracował dla was, z wami. Jest waszym kolegą - dodawała.
Na koniec zaatakowała Jarosława Kaczyńskiego. - Krew mnie tutaj jaśnista zalewa, bo przecież obraża tu nas wszystkich. Panie prezesie, bardzo pana proszę, żeby pan nie buntował ludzi przeciwko sobie. Ja panu bardzo współczuję, ale proszę współczuć innym i dać im normalnie żyć. Mnie to obraża, że pan niszczy godność Lecha (Kaczyńskiego - red.), to pan ją niszczy, dołuje - kończyła bardzo emocjonalnie wypowiedź. Sala w tym czasie gwizdała.
Śniadek poprawia Tuska i apeluje - "Solidarność" nie dała się sprowokować 30 lat temu. Nie dała się sprowokować i dzisiaj. Za to wam dziękuję Pragnę też wyjaśnić panie premierze, że w 1989 roku "Solidarność" liczyła 1,5 mln (członków - red.). Tak więc odwoływanie się do tych 10 (mln - red.)... No cóż - zaczął przemówienie przewodniczący "Solidarność" Janusz Śniadek.
- Czy możemy z ręką na sercu powiedzieć, że zrobiliśmy, co tylko możliwe, aby Polska była dla wszystkich, a nie tylko dla tych, którym się powiodło. Filozofia "radź sobie sam", złudna idea "taniego państwa", język szyderstwa i kpiny obecny w debatach politycznych zbierają żniwo. Polacy nie dbają o państwo. Nie ufają żadnej władzy. Tanie państwo okazało się bardzo drogim państwem, które nie jest w stanie zapełnić bezpieczeństwa swoim obywatelom. Więcej, swoim elitom z prezydentem na czele - mówił Śniadek.
- Panie prezydencie, martwe dźwigi nie staną się polską statuą wolności. Zróbmy razem wszystko, żeby polską statuą wolności były dźwigi pracujące. Panie premierze, miał pan rację, gospodarka to portfele zwykłych ludzi. Proszę pamiętać o tym - apelował przewodniczący "Solidarności".
Następnie wspominał o atakach na związek. - Część politycznych i gospodarczych elit od lat prowadzi antyzwiązkową krucjatę. Powtarza się zarzut o upolitycznienie związku. Oskarżenie padają zawsze, gdy podnosimy trudne problemy. Każda władza chce w ten sposób usprawiedliwić brak woli dialogu i porozumienia. Zapewniam, że oskarżeniami o mieszanie się do polityki, nie damy sobie zamknąć ust - zapewniał Śniadek.
Wykorzystać symbol "Solidarności" - Porozumienia Sierpniowe były mądrym zakończeniem etapu ryzykownej, ale niesłychanie ważnej walki - mówił prezydent Bronisław Komorowski. Podczas swojego przemówienia zwracał uwagę, że wydarzenia sprzed 30 lat były ważne, piękne i niesłychanie brzemienne w skutki dla całej Polski. Przypomniał, że ruch solidarnościowy - jak mówił - wielki i nie mający precedensu w świecie liczył 10 mln uczestników.
- To wspomnienie porozumień jako metody rozwiązywania konfliktu, jako metody kończenia sporu i kończenia etapu walki jest w moim przekonaniu jednym z ważniejszych elementów fundamentów współczesnej Polski - podkreślił prezydent.
Komorowski powiedział w przemówieniu, że "trzeba umieć wykorzystać" symbol "Solidarności". - Nie tylko dla własnych wzruszeń Trzeba je wykorzystać umiejętnie nie niszcząc i szanując - stwierdził.
Dodał następnie: - Solidarna Polska jest możliwa, dźwięczy w sercach ludzi o różnych orientacjach politycznych, ale solidarną Polskę możemy zbudować tylko razem, a nie przeciw sobie.
List od Baracka Obamy - 30 lat temu w Stoczni Gdańskiej odważni mężczyźni i kobiety wywalczyli sobie prawo do strajku i utworzenia niezależnych związków zawodowych. Zwycięstwo i wysiłek takich osób jak
Lech Wałęsa, Anna Walentynowicz oraz Jacek Kuroń przyczyniły się do narodzin Solidarności i związku zawodowego, który szybko stał się ruchem masowym - napisał prezydent
USA Barack Obama w liście do uczestników uroczystego zjazdu Solidarności. List odczytał ambasador USA Lee A. Feinstein.
Prezydent USA podkreślił w liście, że Solidarność była ruchem, który zainicjował pokojowe, demokratyczne przemiany w Polsce i posłużył jako inspiracja w Europie Środkowej i na całym świecie. - Organizując ruch solidarnościowy naród polski przypomniał nam o potędze jednostki, która jest w stanie kształtować swoje przeznaczenie. W obliczu tyranii i uciemiężenia robotnicy wybrali wolność i demokrację, dzięki czemu zmienili własne państwo i bieg historii - napisał Obama.
Występy i odznaczenia W czasie uroczystości uhonorowani zostaną członkowie władz związku z najdłuższym stażem m.in. Tomasz Wójcik, Marian Krzaklewski, Jacek Smagowicz i Jerzy Langer.
Delegaci zjazdu przyjmą też dwie specjalne uchwały. Jedną okolicznościową, a drugą mającą charakter listu do Stolicy Apostolskiej o oficjalne ustanowienie błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki patronem NSZZ "Solidarność".
Zjazd zakończy widowisko słowno-muzyczne "Solidarność to jeden i drugi" z udziałem m.in. Stanisławy Celińskiej, Antoniny Krzysztoń, Renaty Przemyk, Roberta Gawlińskiego, Kayah, Stanisława Sojki i Grzegorza Turnaua.
30. rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: 