Krzywonos strofuje Kaczyńskiego, Tusk wygwizdany. Burzliwy zjazd "Solidarności"

prot, PAP
30.08.2010 , aktualizacja: 31.08.2010 10:05
A A A Drukuj
Jarosław Kaczyński, Waldemar Pawlak, Donald Tusk, Bronisław Komorowski na zjeździe ''Solidarności'' Fot. Damian Kramski / AG Jarosław Kaczyński, Waldemar Pawlak, Donald Tusk, Bronisław Komorowski na zjeździe ''Solidarności''
W czasie przemówienia na zjeździe Solidarności, zorganizowanym z okazji 30. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych, wygwizdany został Donald Tusk. Zdenerwowało to Henrykę Krzywonos-Strycharską, legendę "Solidarności". - Co my sobie wywalczyliśmy po 30 latach. Gwizdy? - mówiła. Zaatakowała również Jarosława Kaczyńskiego: - Pan niszczy godność Lecha (Kaczyńskiego - red.). Z kolei przewodniczący związku Janusz Śniadek ostrzegał rząd: - Oskarżeniami o mieszanie się do polityki nie damy sobie zamknąć ust.
Jarosław Kaczyński na zjeździe 'Solidarności'
Fot. Damian Kramski / AG
Jarosław Kaczyński na zjeździe 'Solidarności'
Zjazd Solidarności
Fot. TVP Info
Zjazd Solidarności
Czołowi politycy na zjeździe ''Solidarności''
Fot. Damian Kramski / Agencja Gazeta
Czołowi politycy na zjeździe ''Solidarności''
ZOBACZ TAKŻE
Na zjeździe obecni byli: prezydent Bronisław Komorowski, premier Donald Tusk, szef Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek oraz prezes PiS Jarosław Kaczyński. Lider PiS, który przybył do sali widowiskowej nieco spóźniony, został przywitany przez delegatów oklaskami i okrzykami: Jarek! Jarek! On sam nie przywitał się z członkami rządu, ani z prezydentem.

Gwizdy w czasie przemówienia

- Czym różni się ta dzisiejsza Solidarność i ta dzisiejsza uroczystość od tego, co przeżywaliśmy? - pytał w przemówieniu Donald Tusk. - Wtedy niezależnie od tego, czy ktoś był bezpartyjny, czy w PZPR, głęboko wierzący, czy był ateistą, czy miał poglądy konserwatywne, czy był anarchistą z przekonania. Wszyscy bez wyjątku, którzy mieli w sobie to elementarne poczucie odpowiedzialności za ojczyznę i to elementarne poczucie przyzwoitości, uczestniczyli w tym wielkim święcie stając się z godziny na godzinę lepszymi - dodał.

- Czy to byli ludzie bez wad? Czy wy, ja, ktokolwiek kto był wtedy (...) czy byliśmy ideałami? Nie. A dlaczego stawaliśmy się lepsi - pytał premier. - Bo fenomen tamtej pierwszej Solidarności polegał na tym, że wszyscy u każdego i każdy u wszystkich szukał tego, co dobre w nim, a nie tego, co złe. I dlatego wtedy w Solidarności było wtedy 10 milionów ludzi - stwierdził.

- Być może uznacie za niestosowne to pytanie, ale chcę je zadać, nie dlatego żeby komukolwiek w to uroczyste i radosne święto sprawiać przykrość, ale co stało się z tymi 9 milionami, że one dzisiaj nie odnajdują się w "Solidarności" - mówił Tusk. To pytanie spotkało się z niezadowoleniem zgromadzonych, którzy znów go wygwizdali. Potem przerwali mu przemówienie okrzykami "Solidarność".

"Nie można ludźmi manipulować"

- Wiem, że przemawiam tutaj niejako w zastępstwie mojego śp. brata. Wiem, że gdyby nie tragiczna śmierć przemawiałby tutaj i miałby wiele do powiedzenia. Nawiążę do słów pana przewodniczącego Śniadka wypowiedzianych na jego pogrzebie. Lech Kaczyński był człowiek "Solidarności" przez 30 lat. Pozostał człowiekiem "Solidarności" nawet wtedy, gdy był prezydentem. Jego misja wskazuje na to, że idea "Solidarności" trwa, że jest nieśmiertelna - mówił na początku przemówienia Jarosław Kaczyński, prezes PiS.

- Solidarność mogła powstać dzięki rewolucji moralnej. Dzięki temu, że w tamtych dniach miliony Polaków odrzuciło opresję i zło. Odrzuciło oszustwo, manipulację. Wszyscy, którzy pamiętają tamte dni znakomicie pamiętać muszą, jak często posługiwano się wtedy tym pojęciem. Pojęciem manipulacja. Nie wolno ludźmi manipulować. Nie można ludzi oszukiwać. Trzeba ludziom mówić tak, jak jest. Nie wolno zmieniać znaczenia słów, bo często się z tym spotykamy, także na tej sali - stwierdził Kaczyński. Jego przemówienie było często przerywane oklaskami. Na końcu zgromadzeni skandowali: "Dziękujemy, dziękujemy".

"Pan niszczy godność Lecha"

Gwizdy w czasie przemówienia Donalda Tuska zdenerwowały legendę "Solidarności" Henrykę Krzywonos-Strycharską. - Pozwólcie, że po 30 latach powiem, to co mam do powiedzenia. To słowo "Solidarność" zobowiązuje. Co my sobie wywalczyliśmy po 30 latach. Gwizdy? Nieszanowanie ludzi, którzy tam byli? My w naszym kraju powinniśmy szanować ludzi. Wszyscy razem walczyliśmy: prezydent, premier, prezes PiS, jak również Leszek (Lech Kaczyński - red.) - apelowała. - Kiedy tutaj stanął Donald Tusk i powiedział, że on pracował wśród was. To wy wygwizdujecie człowieka, który wtedy pracował dla was, z wami. Jest waszym kolegą - dodawała.

Na koniec zaatakowała Jarosława Kaczyńskiego. - Krew mnie tutaj jaśnista zalewa, bo przecież obraża tu nas wszystkich. Panie prezesie, bardzo pana proszę, żeby pan nie buntował ludzi przeciwko sobie. Ja panu bardzo współczuję, ale proszę współczuć innym i dać im normalnie żyć. Mnie to obraża, że pan niszczy godność Lecha (Kaczyńskiego - red.), to pan ją niszczy, dołuje - kończyła bardzo emocjonalnie wypowiedź. Sala w tym czasie gwizdała.

Śniadek poprawia Tuska i apeluje

- "Solidarność" nie dała się sprowokować 30 lat temu. Nie dała się sprowokować i dzisiaj. Za to wam dziękuję Pragnę też wyjaśnić panie premierze, że w 1989 roku "Solidarność" liczyła 1,5 mln (członków - red.). Tak więc odwoływanie się do tych 10 (mln - red.)... No cóż - zaczął przemówienie przewodniczący "Solidarność" Janusz Śniadek.

- Czy możemy z ręką na sercu powiedzieć, że zrobiliśmy, co tylko możliwe, aby Polska była dla wszystkich, a nie tylko dla tych, którym się powiodło. Filozofia "radź sobie sam", złudna idea "taniego państwa", język szyderstwa i kpiny obecny w debatach politycznych zbierają żniwo. Polacy nie dbają o państwo. Nie ufają żadnej władzy. Tanie państwo okazało się bardzo drogim państwem, które nie jest w stanie zapełnić bezpieczeństwa swoim obywatelom. Więcej, swoim elitom z prezydentem na czele - mówił Śniadek.

- Panie prezydencie, martwe dźwigi nie staną się polską statuą wolności. Zróbmy razem wszystko, żeby polską statuą wolności były dźwigi pracujące. Panie premierze, miał pan rację, gospodarka to portfele zwykłych ludzi. Proszę pamiętać o tym - apelował przewodniczący "Solidarności".

Następnie wspominał o atakach na związek. - Część politycznych i gospodarczych elit od lat prowadzi antyzwiązkową krucjatę. Powtarza się zarzut o upolitycznienie związku. Oskarżenie padają zawsze, gdy podnosimy trudne problemy. Każda władza chce w ten sposób usprawiedliwić brak woli dialogu i porozumienia. Zapewniam, że oskarżeniami o mieszanie się do polityki, nie damy sobie zamknąć ust - zapewniał Śniadek.

Wykorzystać symbol "Solidarności"

- Porozumienia Sierpniowe były mądrym zakończeniem etapu ryzykownej, ale niesłychanie ważnej walki - mówił prezydent Bronisław Komorowski. Podczas swojego przemówienia zwracał uwagę, że wydarzenia sprzed 30 lat były ważne, piękne i niesłychanie brzemienne w skutki dla całej Polski. Przypomniał, że ruch solidarnościowy - jak mówił - wielki i nie mający precedensu w świecie liczył 10 mln uczestników.

- To wspomnienie porozumień jako metody rozwiązywania konfliktu, jako metody kończenia sporu i kończenia etapu walki jest w moim przekonaniu jednym z ważniejszych elementów fundamentów współczesnej Polski - podkreślił prezydent.

Komorowski powiedział w przemówieniu, że "trzeba umieć wykorzystać" symbol "Solidarności". - Nie tylko dla własnych wzruszeń Trzeba je wykorzystać umiejętnie nie niszcząc i szanując - stwierdził.

Dodał następnie: - Solidarna Polska jest możliwa, dźwięczy w sercach ludzi o różnych orientacjach politycznych, ale solidarną Polskę możemy zbudować tylko razem, a nie przeciw sobie.

List od Baracka Obamy

- 30 lat temu w Stoczni Gdańskiej odważni mężczyźni i kobiety wywalczyli sobie prawo do strajku i utworzenia niezależnych związków zawodowych. Zwycięstwo i wysiłek takich osób jak Lech Wałęsa, Anna Walentynowicz oraz Jacek Kuroń przyczyniły się do narodzin Solidarności i związku zawodowego, który szybko stał się ruchem masowym - napisał prezydent USA Barack Obama w liście do uczestników uroczystego zjazdu Solidarności. List odczytał ambasador USA Lee A. Feinstein.

Prezydent USA podkreślił w liście, że Solidarność była ruchem, który zainicjował pokojowe, demokratyczne przemiany w Polsce i posłużył jako inspiracja w Europie Środkowej i na całym świecie. - Organizując ruch solidarnościowy naród polski przypomniał nam o potędze jednostki, która jest w stanie kształtować swoje przeznaczenie. W obliczu tyranii i uciemiężenia robotnicy wybrali wolność i demokrację, dzięki czemu zmienili własne państwo i bieg historii - napisał Obama.

Występy i odznaczenia

W czasie uroczystości uhonorowani zostaną członkowie władz związku z najdłuższym stażem m.in. Tomasz Wójcik, Marian Krzaklewski, Jacek Smagowicz i Jerzy Langer.

Delegaci zjazdu przyjmą też dwie specjalne uchwały. Jedną okolicznościową, a drugą mającą charakter listu do Stolicy Apostolskiej o oficjalne ustanowienie błogosławionego ks. Jerzego Popiełuszki patronem NSZZ "Solidarność".

Zjazd zakończy widowisko słowno-muzyczne "Solidarność to jeden i drugi" z udziałem m.in. Stanisławy Celińskiej, Antoniny Krzysztoń, Renaty Przemyk, Roberta Gawlińskiego, Kayah, Stanisława Sojki i Grzegorza Turnaua.

30. rocznica podpisania Porozumień Sierpniowych. Kliknij na zdjęcie, aby obejrzeć galerię: Kliknij, by obejrzeć galerię

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (456)

  • jurekzoliwy

    Oceniono 2 razy -2

    Jak to dobrze, że Jarek ni zginął w Smoleńsku! Zrobiliby z niego świętego, a tak ma przynajmniej okazję skompromitować się do końca. Gdyby jednak miał wygrać wybory prezydenckie.....! Jednak Opatrzność czuwa nad nieszczęsnym krajem "prawdziwych " i nieprawdziwych Polaków.

  • jelesnia

    Oceniono 2 razy -2

    Jareczku ! ja wiem że masz dobre chęci ale takimi chęciami, piekło jest wybrukowane.Dobrze się stało że nie wygrał największy strateg i taktyk, bo znów moglibyśmy mieć nowych świętych, a nawet czarownice mogły by się doczekać swojej patronki. No trudno. Proszę nie mieć za złe Panu Bogu tego, że mimo Waszych modłów i odprawianych mszy świętych, oddał głos na Bronisława Komorowskiego. Pan Bóg dał ludziom rozum i wolną wolę i ustanowił wszystkie prawa nie po to aby je miał przekraczać - i doskonale wie: co to jest modlitwa, a co - kuszenie Pana Boga. A to - Jareczku, że niszczysz godność swojego brata, to powiedziała Ci wczoraj na uroczystości 30 rocznicy Podpisania Porozumień sierpniowych, bohaterka Sierpnia "80" - tramwajarka Henryka Krzywonos. Największy Polak i Patriota, winien umieć na pamięć - hymn własnego kraju, natomiast święty, winien umieć właściwie się przeżegnać. Jareczku ! Jeżeli nie chcesz pomagać, to proszę - nie przeszkadzaj. Tak nie robi twarda opozycja. - tak robią burzyciele. Kariera Twoja się kończy. Dlaczego Ci zależy na jej przyspieszaniu ?....

  • emeryt321

    0

    Solidarnosc , az "milo popatrzec"!

  • drasyr

    0

    Kaczyńscy w roku 1980 jak widać i słychać byli gdzieś w tle tych zdarzeń zwłaszcza Jarosław. Obecnie chciałoby się być weteranem z zasługami a tak nie jest bo o tych "zasługach" wiedzą nasi rodacy doskonale i nie da się zbudować obecnie zasług, których się nie ma. Natomiast mega-warcholstwo pokazał Jaworski w czasie wystąpień zaproszonych gości. Do bani z taką tłuszczą związkowców, którzy niby chcą coś ugrać dla pracowników. Nikt rozsądny z nimi nie usiądzie do stołu.

  • kosowiec324

    Oceniono 2 razy 0

    Tylko dzięki genialnym posunięciom braci Kac czyń skim udały się strajki na Wybrzeżu. Tak genialnym, że nie byli internowani.

  • korespondencyjne

    Oceniono 4 razy 0

    Krzywonos miała odwage powiedziec Jarosławowi Kaczynskiemu , ze tworząc na siłe falszywy w istocie mit Lecha KLaczynskiego , osmiesza tylko i Lwecha i siebie. Brawo!.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX