Tylu efektów jeszcze nie było

Maja Staniszewska
2010-08-29 , aktualizacja: 29.08.2010 19:50
A A A Drukuj
Rosiczka wielkości człowieka, korytarze, które zmieniają kształt i maszyna, która przenosi w czasie. Pod Warszawą kończą się zdjęcia do najbardziej wypełnionego efektami specjalnymi filmu w historii polskiej kinematografii
Młodzi aktorzy nie mieli problemu z graniem z rekwizytami, które dopiero powstaną w komputerze
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Młodzi aktorzy nie mieli problemu z graniem z rekwizytami, które dopiero powstaną w komputerze
ZOBACZ TAKŻE
W środku sosnowego lasu w podwarszawskim Radiówku, w tajnym swego czasu ośrodku (zagłuszano tu kiedyś Radio Wolna Europa), znajduje się ogromy schron przeciwatomowy ukryty we wnętrzu wzgórza. Do środka prowadzą ogromne drzwi. Za nimi betonowy korytarz, schody w dół. Im niżej, tym zimniej i bardziej wilgotno. Beton odbija zwielokrotnione echo kroków, na ścianach korytarzy na łuszczącej się farbie zbierają się krople wody. Uczucie, że czas się zatrzymał mija dopiero w niedużym pomieszczeniu z antresolą. W swoje władanie wzięła je ekipa filmowa kończąca zdjęcia do ekranizacji drugiej z siedmiu książek Rafała Kosika - "Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa".

Wśród masy filmowego sprzętu stoją trzy zielone, metalowe kręgi. To Pierścień, teleporter, który wysyła nastoletnich bohaterów filmu w podróż w czasie i przestrzeni. Właściwie - dopiero nim będzie, bo iskrzący i świecący obiekt powstanie tak naprawdę w komputerze. Zielone obręcze tylko go markują, potem zostaną wymazane. - Na 98 minut filmu będzie 78 minut efektów specjalnych - mówi Piotr Bandomir z firmy Lightcraft, który na tym planie ma równie wiele zajęcia, jak reżyser. - Na początku czeka nas mechaniczne czyszczenie ujęć ze zbędnych drobiazgów, potem będziemy dodawać kolejne elementy stworzone w komputerze. Pierścień nie jest trudny. Prawdziwe wyzwania są filmie trzy - rosiczka rozmiarów człowieka, która na początku biega po szkolnych korytarzach w poszukiwaniu jedzenia, Manfred, czyli program komputerowy, który w pewnym momencie wciela się w mikroroboty i zmienia kształt oraz Bezkształt. Kiedy bohaterowie do niego trafiają zmienia się fizyka. Będziemy musieli zaginać korytarze, robić ręce, które pokazują jednocześnie w kilku kierunkach i inne podobne rzeczy. To jakiś rok pracy - opowiada Bandomir.

Dlatego, choć zdjęcia do "Felixa, Neta i Niki oraz TMK" dobiegają końca, film zobaczymy w kinach dopiero jesienią przyszłego roku.

Młodym aktorom dopisują humory. Zgromadzeni przy farelce i opatuleni w kurtki piętnastoletni Klaudia Łepkowska (Nika) z Warszawy, Maciek Stolarczyk (Net) z Gdańska i Kamil Klier (Felix) z Wrocławia wyłonieni w castingach bez przerwy żartują. - Jest fajna ekipa, bardzo życzliwa. Dali nam farelkę, zupę przynieśli - mówią jedno przez drugie. Ale po chwili poważnieją i bardzo profesjonalnie opowiadają o pracy na planie. Jak to jest grać z zieloną kulką na kiju od szczotki, która w komputerze stanie się Manfredem? - Potrzebna jest wyobraźnia i koncentracja. No i pomoc ekipy, bo cały czas ktoś podrzuca nam teksty Manfreda - opowiadają Klaudia i Maciek.

- W Polsce prawie nie pisze się książek dla młodzieży i prawie nie robi dla niej filmów, więc kiedy przyszło mi wybrać jakąś książkę do ekranizacji, wybór nie był trudny - mówi Wiktor Skrzynecki, reżyser i współscenarzysta filmu. - Seria książek Rafała Kosika jest nie tylko popularna wśród młodych ludzi, którzy, o dziwo, w czasach komputerów, kupują i czytają jego książki, lecz także jest po prostu ciekawa. Sam jestem ciekaw, jak to wyjdzie - mówi.

Premiera "Feliksa, Neta i Niki oraz Teoretycznie Możliwej Katastrofy" planowana jest na jesień przyszłego roku.

Science fiction dla młodzieży (i nie tylko)

Trochę nauki, trochę nowych technologii, trochę historii i trochę geografii. Do tego sporo humoru i wyobraźni - tak można podsumować serię o Feliksie, Necie i Nice. Choć książki Rafała Kosika o przygodach nieprzeciętnych, warszawskich nastolatków - wynalazcy Feliksa, komputerowca Neta i tajemniczej, posiadającej paranormalne umiejętności Niki adresowane są do młodzieży, czytają je i starsi i młodsi. Siedem tomów sprzedało się w prawie 300 tys. egzemplarzach. Prężnie działa internetowy fanklub, jest nawet na Wikipedii specjalna tworzona przez fanów encyklopedia serii.

W tomie drugim, który jest właśnie ekranizowany, Felix, Net i Nika w poniemieckiej bazie nad Bałtykiem obserwują tajemniczy pierścień, nad którego przeznaczeniem zastanawiają się najwybitniejsi naukowcy. Felix w niewytłumaczalny sposób uruchamia urządzenie. Wkrótce okazuje się, że pozwala ono na podróże w czasie i przestrzeni, ale ma też pewną tajemnicę.

Masz temat dla reportera Metra? Napisz do nas: metro(at)agora.pl

Podziel się