Skomentuj:
Komentarze (123)
-
Jako zdeklarowanego przeciwnika PiS-u, a szczególnie Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry powinno mnie to cieszyć. Powinno mnie cieszyć że czołowi funkcjonariusze partii żartobliwie zwanej "Prawo i Sprawiedliwość" zaczynają żreć się między sobą, rzucać oskarżenia (skąidnąd jakże trafne sformułowanie "Ziobro kłamie", nie tylko zresztą w tej konkretnej sytuacji, ale właściwie zawsze). Powino mnie cieszyć że nieco przejrzała i o trzydzieści kilka lat spóźniona "hipiska" wyrzuca z siebie gorzkie żale nie tyle może z powodu przegranych wyborów, ale z powodu potraktowania jej jak zwiędniętej piwonii, wyciągniętej z nieco już siwiejącej głowy pani posłanki.
Powinno mnie to cieszyć, bo świadczy o rychłym końcu tej nacjonalistycznej i populistycznej formacji, której jedynym celem było zdobycie władzy dla niej samej - bo świadczy to o rychłym końcu kariery politycznej Kaczyńskiego, Ziobry, Kurskiego i całej reszty tego towarzystwa.
Tyle że co dalej? Każdemu państwu niezbędna jest opozycja. Opozycja która patrzy władzy na ręce, wytyka jej rzeczywiste a nie urojone błędy, rozlicza z obietnic, konroluje i pilnuje. A dzisiaj coraz bliższa jest chwila w której - po całkowitej degrengoladzie PiS-u (co nieuchronnie następuje) - zniknie jakakolwiek znacząca opozycja (bo trudno poważnie traktować resztki po PZPR nazywane równie żartobliwie Lewicą czy rodzinno- kumoterski interes (w skrócie PSL).
Czyżby jedynym ratunkiem miałaby być partia Palikota? -
Pani poseł, kiedy ziobro nie kłamał , przecież już ktoś jego kiedyś nazwał zero, jego byli profesorowie oceniali jego umiejętności na poziomie mizernym, niezaliczone egzaminy na aplikacje też są tego potwierdzeniem, a już kiedyś to opisałem jaka jest zabawa w gmachu Europarlamentu jak zobaczy ziobro czy kurski kogoś na korytarzu to uciekają aby nikt ich nie zagadał-uciecha po pachy.
-
- PiS nie jest normalną opozycją, a sektą polityczną, posiadającą guru, misję i własnych świętych. To raczej ruch wywrotowy, który próbuje nie tyle polepszyć III RP, co ją zburzyć - uważa wybitny znawca polskiej historii.
Fragmenty rozmowy z Daviesem o polskiej polityce po tragedii smoleńskiej publikuje w internetowym wydaniu "Newsweek".
Davies opowiada: - Jedenastego kwietnia staliśmy już z żoną godzinami przed Pałacem Prezydenckim w Warszawie. To właśnie ja, w kolejnych wywiadach dla CNN, BBC i innych anglojęzycznych stacji, mówiłem światu o wspaniałej solidarności narodu polskiego w żałobie. BBC World Service pokazywał te moje analizy co godzinę, chyba przez dwie doby. Bardzo mnie więc rani ostatni widok z tego samego miejsca, gdzie grupka fanatyków uderza w tę solidarność, forsując swoje dziwaczne poglądy i starając się wpływać na resztę Polaków. Davies dodaje: - Każda partia ma swoich "krzykaczy", którzy obrażają i przesadzają, ale Don Palikot-Kiszot nie jest jedynym rycerzem walecznym na polu bitwy. Moim zdaniem źródła awantur trzeba szukać w jednej formacji (jeśli nie u jednego człowieka), która ruszyła do walki zaraz po wygranych wyborach w 2005 r. Formacja ta rzuca najboleśniejsze zarzuty na przeciwników i równocześnie narzeka, że ona sama jest ofiarą "brutalnego ataku". Tego typu postawa przypomina mi zachowanie gościa, który idąc ulicą kopnie kogoś niewinnego w kolano, a potem protestuje, że kopnięty niemoralnie klnie. Davies ocenia, że "nie wolno określać dawnych kolegów z Solidarności jako tych, którzy stoją "tam gdzie stało ZOMO" i jeszcze mieć pretensje do uczciwej debaty politycznej."
wyborcza.pl/1,75248,8227480,Norman_Davies__PiS_to_sekta_polityczna.html#ixzz0w2BBHEvO -
Nadchodzi nowy PIS: Podchody i Skomlenie...
--
Parada karzełków -
...jak się cieszę!!!!! ŻRĄ SIĘ, HA! ,HA!, bierz go!, bierz go! ...ale cyrk!!! dalej, dalej, GO, GO!!!
A ta szczuplutka inaczej tralaa, która przeżywała żałobę tańcząc w kwiatach, gdy tymczasem zwiędła ruta jej do twarzy, teraz się mądrzy... obślizłe, dwulicowe obrzydlistwo!
Dieta!!! -
Pani Jakubiak już kiedyś mnie zaskoczyła prawdomównością.
Była wtedy szefową kancelarii prezydenta Kaczyńskiego. Opowiadała jaki on jest życzliwy dla zatrudnionych w jego kancelarii kobiet. Ponieważ p. Ela ma troje dzieci a musiała przychodzić do pracy w sobotę i niedzielę, to Lech pozwalał zabierać jej dzieci ze sobą. Prezydent... bawił się z nimi, a gdy był zajęty to... dzieci siadały przy biurku, rysowały i BAWIŁY SIĘ PIECZĄTKAMI. I ona do tego się przyznawała beztrosko. Taki był burdel w kancelarii.
To zapewne z powodu zabawy dzieci p. Eli gen. Jaruzelski "przez pomyłkę" dostał należny mu Krzyż Sybiraka, a Hanna Gronkiewicz-Waltz, Marcinkiewicz i in. nie dostali zezwolenia na przyjęcie francuskiej Legii Honorowej.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX


