Liga Mistrzów. Duszan Radolski: Słowacki futbol rośnie w siłę

Rozmawiał Robert Błoński
2010-08-27 , aktualizacja: 27.08.2010 18:46
A A A Drukuj
Dla mnie awans do Ligi Mistrzów nie jest żadną niespodzianką. To bardzo stabilny, najlepiej ułożony słowacki zespół - mówi były trener Groclinu, Polonii i MSK Żylina.
Duszan Radolsky
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Duszan Radolsky
Robert Błoński: Czy awans Żyliny to największa sensacja eliminacji Champions League?

Duszan Radolsky: Nie, skąd. To bardzo poukładany klub. Właściciel drużyny Josef Antosik osiągnął cel, jaki postawił drużynie. Stworzył świetne warunki. Trener Hapal ma spokój i zawodników, których chce. O nic nie muszą się martwić. Do Antosika - właściciela firmy, która produkuje m.in. ręczniki higieniczne, chusteczki, mydła w płynie, suszarki do rąk itd. - należy stadion i drużyna. Zasiada on także w radach nadzorczych spółek finansowych, dzięki czemu pozyskał kilku sponsorów dla klubu.

Awans do Ligi Mistrzów porównałby pan do występu reprezentacji Słowacji na mundialu?

- Kwalifikacja reprezentacji to był zupełnie inny wymiar. Wyszła z grupy kosztem włoskich mistrzów świata, więc sukces jest historyczny. Awans Żyliny utwierdził tylko coraz mocniejszą pozycję naszego futbolu. Klub stale robił postępy, w ostatnich latach zdobył pięć tytułów mistrza kraju, rok temu grał w fazie grupowej Ligi Europejskiej, pokonał Aston Villę 2:1, choć z grupy nie wyszedł. Przeciwko Sparcie pokazał kawał świetnego futbolu, był lepszy w obu meczach. Radość jest ogromna. Po sukcesie na mundialu piłka znowu stała się tutaj modna. Kolejny sukces tylko zwiększy zainteresowanie i podniesie poziom.

W ubiegłym sezonie pracował pan w Żylinie. Dlaczego tylko rok?

- Ja tam byłem dwa razy. Ostatnio przegraliśmy jakiś ligowy mecz i prezes akurat miał zły dzień, więc mnie zwolnił. On nie toleruje błędów. Teraz jestem w Trnavie. A w Żylinie, można powiedzieć żartem, pracuję raz na dziesięć lat. Poprzednio w sezonie 98/99 i teraz - 08/09.

Teraz trenerem jest Czech Pavel Hapal.

- To żaden problem, języki są podobne, w kadrze jest sporo Czechów. Są nawet projekty, żeby połączyć ligi obu krajów. Liga czesko-słowacka byłaby zdecydowanie silniejsza.

Na co stać Żylinę w Lidze Mistrzów?

- Na razie cieszy się z awansu. Samo wejście do grupy jest sukcesem. Klub zarobi prawie dziesięć milionów euro, może uda się wypromować i sprzedać kilku zawodników? Ale na pewno łatwo z nimi wygrać nie będzie. Siłą Żyliny jest zgranie. Z drużyny, którą ja prowadziłem, w podstawowej jedenastce jest aż dziewięciu graczy. Sprowadzili Gambijczyka Ceesaya, który strzelił Sparcie dwa gole. Mają reprezentantów Słowacji - bramkarz Dubravka gra w młodzieżówce, napastnik Oravec - w seniorskiej. To jest naprawdę niezła drużyna.

11181 - tylu kibiców może pomieścić stadion w Żylinie. To najmniejsza arena fazy grupowej Champions League

230 - tyle kilometrów jest z Krakowa do Żyliny. Na obiekcie MSK rok temu chciała grać mecze fazy grupowej Ligi Mistrzów Wisła, ale została wyeliminowana przez Levadię Tallin



Zobacz więcej na temat:

Podziel się