Jak poinformował szef tarnobrzeskiej prokuratury Edward Podsiadły, doniesienie Kamińskiego badali prokuratorzy z Tarnobrzega, którzy uznali, że prokurator Bogusław Olewiński nie naruszył przepisów i miał prawo podać informacje, które kwestionował
Mariusz Kamiński.
Chodzi o uzasadnienie zarzutu, jakie prokurator Olewiński postawił jednemu z podejrzanych w śledztwie byłych dyrektorów CBA. Kamiński uważa, że uzasadnienie to powinno być tajne, a prokurator sporządził jawne uzasadnienie, przez co miał naruszyć tajemnicę państwową.
Podsiadły nie zdradził jednak uzasadnienia decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa. - Postępowanie sprawdzające prowadzone po wpłynięciu doniesienia było tajne, więc uzasadnienie też jest niejawne - zauważył.
Decyzja tarnobrzeskiej prokuratury nie jest jeszcze prawomocna, ale Kamiński nie może się od niej odwołać, ponieważ - jak wyjaśnił Podsiadły - nie jest pokrzywdzonym w tej sprawie.
Wkrótce decyzja, czy będzie akt oskarżenia Kamińskiego Prokuratura Okręgowa w Rzeszowie 23 sierpnia poinformowała o zamknięciu śledztwa przeciwko byłemu szefowi CBA Mariuszowi Kamińskiemu i innym podejrzanym w tej sprawie: jego zastępcy Maciejowi Wąsikowi i dwóm byłym dyrektorom CBA. W ciągu najbliższych kilku dni podejmie decyzję, czy skieruje do sądu akt oskarżenia, czy też umorzy śledztwo.
Prokuratura zarzuca Kamińskiemu nadużycie uprawnień, kierowanie nielegalnymi działaniami operacyjnymi CBA dotyczącymi wręczenia łapówki osobom powołującym się na wpływy w resorcie rolnictwa i funkcjonariuszom publicznym oraz kierowanie podrabianiem dokumentów i wyłudzeniem poświadczenia nieprawdy w oparciu o te dokumenty. O płatną protekcję, czyli powoływanie się na wpływy w resorcie, oskarżono potem Piotra Rybę i Andrzeja K.
Poprzedni prokurator okręgowy w Rzeszowie Robert Kiliański, na trzy dni przed drugą turą wyborów prezydenckich, przekazał mediom informację, że śledztwo zostało już zakończone, a akt oskarżenia trafi do sądu jeszcze w lipcu. Kilka dni później podał się do dymisji. Jego postępowanie skrytykował m.in. prokurator generalny Andrzej Seremet, który powiedział, że Kiliański uprzedził jego ruch, bo zamierzał go odwołać.
W zeszłym roku sąd I instancji skazał Rybę i K. na kary więzienia i grzywny, a legalności samej akcji CBA nie oceniał, domniemując, że skoro była na nią zgoda sądu, należy ją uznać za prawidłową. Niedawno sąd II instancji uchylił wyroki skazujące, a w ponownym procesie sąd miałby badać prawidłowość tej akcji.
Afera gruntowa doprowadziła do dymisji Andrzeja Leppera i odwołania Janusza Kaczmarka z rządu koalicji
PiS, Samoobrony i
LPR, a w konsekwencji - rozpadu koalicji i przedterminowych wyborów parlamentarnych, które jesienią 2007 r. wygrała PO.