"FT" o rozmowach izraelsko-palestyńskich: nowy rozdział farsy

hal, PAP
23.08.2010 , aktualizacja: 23.08.2010 12:49
A A A Drukuj
Mahomud Abbas z Barackiem Obamą. Zdjęcie z 28 maja 2009 r. Fot. Gerald Herbert AP Mahomud Abbas z Barackiem Obamą. Zdjęcie z 28 maja 2009 r.
Wznowienie bezpośrednich rozmów izraelsko-palestyńskich zaplanowane na 2 września w Waszyngtonie jest "farsą", zaaranżowaną z powodu polityki wewnętrznej USA - twierdzi "Financial Times" w komentarzu redakcyjnym.
Brytyjski dziennik ma na myśli listopadowe wybory uzupełniające do Kongresu uważane za ważny polityczny sprawdzian dla prezydenta Baracka Obamy i nie wróży rozmowom sukcesu, jeśli Amerykanie nie zaangażują się w nie, nie wysuną własnego planu i nie będą działać na rzecz jego wyegzekwowania.

- Dla Baracka Obamy, który w polityce zagranicznej osiągnął niewiele oprócz przedwczesnego przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla, rozmowy są działaniem PR-owskim - pisze sarkastycznie "FT".

Według gazety, potencjalnym przegranym będzie zaś przywódca Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas, ponieważ brak wymiernych rezultatów rozmów osłabi go politycznie, a palestyńska opinia publiczna już teraz nie jest zainteresowana negocjacjami.

Palestyńczycy dali się namówić na udział w waszyngtońskich rozmowach nie bez oporu i po tym, jak przedstawiciele USA zapewnili ich, że rozmowy będą miały z góry ustalony czas trwania - jeden rok - wskazuje brytyjski dziennik.

W rozmowach "nie będzie tabu"? To tylko listek figowy

"FT" odnosi się sceptycznie do izraelskich zapewnień, że "w rozmowach nie będzie tematów tabu". Takie zapewnienie jest zdaniem dziennika "listkiem figowym" dla polityki rozbudowy osiedli żydowskich na terenach okupowanych i wysiedleń Arabów ze wschodniej części Jerozolimy.

- Najbardziej zniechęcającym elementem jest to, że rozmowy, jak dotąd nie mają ustalonego porządku. Amerykańskie oświadczenia starannie unikały zdefiniowania oczekiwań odnoszących się do końcowego rezultatu rozmów, choć jest jasne, czego taki rezultat musi dotyczyć: palestyńskiego państwa w granicach z 1967 roku (z wymianą terenu na małą skalę) i przyznania godziwego odszkodowania palestyńskim uchodźcom w zamian za zrzeczenie się prawa do powrotu - dodaje "FT".

Kwestie te, uznane w przyjętych przez ówczesnego prezydenta USA Billa Clintona założeniach z 2000 roku i w planie pokojowym Ligi Arabskiej z 2002 roku, wynikają też z dyplomatycznego języka komunikatów Kwartetu Bliskowschodniego (UE, USA, Rosja, ONZ). Nie są jednak uznane za cele obecnych rozmów palestyńsko-izraelskich w Waszyngtonie. Rozmowy są wewnątrzamerykańskim spektaklem, pod auspicjami USA, a nie Kwartetu - wskazuje gazeta.

Amerykanie nie przedstawią własnego planu

"FT" odnosi się pesymistycznie do perspektywy rozmów, w których Amerykanom przypadnie jedynie rola przewodniczenia im, bez przedstawienia własnego projektu. Zdaniem gazety, Waszyngton powinien wykazać się przywództwem, ściśle egzekwować roczny termin rozmów, przedstawić swój plan i żądać, by końcowe porozumienie zostało poddane pod referendum w Izraelu i Autonomii Palestyńskiej.

- Jest to bardzo ryzykowne posunięcie - zaznacza dziennik. Ale, jak dodaje, pomogłoby ono w ominięciu przeszkód powstających na każdym kroku i jest to jedyny sposób zaangażowania (radykalnego palestyńskiego ugrupowania) Hamas, które rządzi w Strefie Gazy. - Wszystkie strony powinny uznać, że wynegocjowane porozumienie jest pożądane, a zwłaszcza Izrael, dla którego największym zagrożeniem z punktu widzenia narodowego bezpieczeństwa jest chwiejna międzynarodowa legitymizacja - konkluduje "Financial Times".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (39)

  • m357

    Oceniono 2 razy 0

    największym nieszczesciem dla arabów bedzie panstwo palestynskie - nagle będom musieli dbać sami o siebie.

  • andre_kuba

    Oceniono 2 razy 0

    Za co Dostal ten koles Nobla??

  • nie-tak

    Oceniono 5 razy -1

    Pisałam już wcześniej ze te pertraktacje wysunięte przez USA są na wielka niekorzyść Palestyny, wtedy skasowałam same czerwone minusowe punkty, a co dziś gazeta potwierdza?
    Potwierdza ze tymi pertraktacjami nie jest zainteresowana Palestyna ponieważ będzie zmuszona znowu iść na ustępstwa i oddać cześć swoich ziem na rzecz Izraela. Czyżby Palestyńczycy nie mieli prawa mieć dzieci, tylko prawo maja Izraelici? To jest leniwe wytłumaczenie USA jak i Izraela.

  • muledet.3

    Oceniono 4 razy 2

    90% nic z tego nie bedzie,zostawiam 10% dla nadzieji,bo nadzieja jest czescia zycia.

  • nat4mex

    Oceniono 1 raz -1

    itwasme- proponuje skonczyc juz ten teatr pomiedzy nami...nie mamm juz nic przeciwko tobie wiecej...
    nie mam zadnego z toba problemu...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX