Skomentuj:
Komentarze (259)
-
Spuścić ich na drzewo.
Ustąpienie tzw "obrońcom krzyża" w jakimkolwiek stopniu wyśle czytelny sygnał że wszystko można wymusić robiąc zadymę. Zresztą chyba im się już zaczyna coraz mniej chcieć tego krzyża bronić. -
obroncow krzyza nalezy uswiadomic ze jak chca pomnik to na koszt wlasny i miejsce do uzgodnienia z wladzami miasta . a wogole to oni nie pracuja ? czy tez zyja na koszt podatnikow ? emeryci? ZUS POWINIEN TO SPRAWDZIC . w normalnym panstwie prawa dostawali by kary pieniezne , przy kazdym pojawieniu sie w tym miejscu i zaklocaniu dzialalnosci miasta i panstwa,
straz miejska nie ma bloczkow mandatowych czy co? 1000zl od "obroncy"na powodzian. -
Obroncy Krzyza to jest "krzyz panski dla Narodu Polskiego". maciej
-
Pomnika pod pałacem NIE BĘDZIE! Czas to pojąć. Nie chcą tego władze, nie chce większość warszawiaków, nie chce większość rodzin ofiar, nie chce większość Polaków. Możecie tam stac i zapowiedziane 2 lata (a czemu nie całą kadencję prezydenta Komorowskiego lenie jedne?!), a wszyscy dawno zapomną, po co tam stoicie. Gdy ględziecie o "upamiętnieniu", jesteście śmieszni. ONO JUŻ JEST! Jest tablica w kościele, będzie w sejmie i w pałacu (tej na pałacu nie liczę, bo zawisła w żenujących oklicznościach). I wreszcie będzie pomnik na Powązkach. I może się tak zdarzyć, że wszyscy w skupieniu (łącznie z rodzinami i episkopatem) będą 1 listopada uczestniczyć w jego odsłonięciu, a wy będzicie stać bez sensu i co najgorsze - żadne media tego nie pokażą! Nie będzie w tv pani Joanny na krzyżu, sepleniącego pryszczatego i tej z donośnym głosem, co się darła 3 sierpnia jak opętana "Nie oddamy krzyża". Nie będzi nawet aktora, może wreszcie jakąś normalna rolę w teatrze dostanie wespół z Cugier-Kotką? Po licho walczyć o coś, co już jest? Czas i zdrowie tracić? W jakim celu? Wpływowy kler was nie poprze, bo rząd ma instrumenty, by go strzelić po kieszeniach, a to dla czarnych baaardzo jest przykre. Część niech idzie do domów - do dzieci, do wnuków, a spora grupka jak najszybciej niech zapisze sie w kolejkę do psychiatry. Badania im niepotrzebne, bo czyny świadczą wymownie, więc może jakiś szybki termin się trafi?
-
@niko8472
Ci, co plują jadem na obrońców krzyża odwracają uwagę narodu od spraw ważnych, od niekompetencji i nieudolności rządu. Sprawę krzyża już dawno można było załatwić polubownie w ciągu kilku dni, ale Tusk i Komorowski tego nie chcą. A co do mordowania Blidy, to SLD próbował tę sprawę rozgrywać i rozdmuchać, ale to nie wypaliło, bo współdziałała z mafią śląską i sama ponosi winę za swoją śmierć. A SLD nie ma moralnego prawa do rozliczeń.
Kto powinien siedzieć, a nie siedzi, wiadomo do dawna. To całe zastępy esbeków i ich mocodawców z PZPR, nad którymi parasol ochronny rozpostarł dawno temu Michnik, który nie może się w tej kwestii zasłaniać niewiedzą, bo zbrodnie, które miały miejsce w Polsce rządzonej przez Jaruzelskiego i Kiszczaka zostały jeszcze w Sejmie kontraktowym, stwierdzone i opisane w sposób niebudzący wątpliwości.
Dokonała tego tzw. komisja Rokity. Wszyscy, którzy interesowali się w latach osiemdziesiątych walką antykomunistycznego podziemia, wiedzieli o licznych wypadkach tajemniczych zgonów wśród działaczy opozycji i związanych z nią księży. Wiedziano o ofiarach tłumienia manifestacji, o zmarłych wskutek brutalnych przesłuchań, i o ofiarach napadów nieznanych sprawców. Los ofiar był częstym tematem pytań zadawanych przez zagranicznych dziennikarzy na cotygodniowych, transmitowanych w telewizji konferencjach prasowych Urbana, i ulubionym tematem kłamstw tego ostatniego. Kiedy na przykład "nieznani sprawcy" skatowali księdza Isakowicza-Zalewskiego, między innymi przypalając go ogniem, Urban oznajmił, że ksiądz sam po pijaku przewrócił się na świecznik. Inne sprawy zbywał podobnymi opowiastkami - upił się i wpadł do wody, wypadł z okna, popełnił samobójstwo. Na dowód pokazywał oficjalne ustalenia prokuratur.
Bo komuniści, prowadzili w takich wypadkach śledztwa, które zawsze wykazywały bądź przypadkowe, losowe przyczyny zgonu, bądź całkowitą niewinność organów. Niekiedy kończyło się wytoczeniem procesów świadkom, których zeznania wskazywały na winę milicji lub SB, albo i samym poszkodowanym. Jak choćby Zbigniewowi Simoniukowi z Białegostoku, który, dwukrotnie porywany i torturowany przez funkcjonariuszy, dwukrotnie miał czelność o tym ze szczegółami opowiedzieć. Pozwany o bezpodstawne oskarżenia wobec organów nie doczekał ostatecznie rozprawy - został wsadzony przez milicję siłą do psychuszki, i znaleziono go powieszonego. Oczywiście prokuratura po wnikliwym śledztwie stwierdziła samobójstwo.
Simoniuk był tylko jednym z 93 nazwisk na liście ofiar, przedstawionej przez Kowalczyka - liście zaczerpniętej z publikacji podziemnych. Później, w toku prac komisji, ta lista nazwisk wydłuży się do 102. Dziś w prowadzonym przez IPN śledztwie przeciwko esbeckim szwadronom śmierci pojawiają się już 122 przypadki niewyjaśnionych zgonów.
Opozycję tworzyli też tacy ludzie, których na zachodnich salonach nie znano i o których nikt się nie upominał. Jak Jan Samsonowicz z Gdańska, którego znaleziono powieszonego na płocie Stoczni Gdańskiej. Wcześniej zdążył powiedzieć, że szykuje się wraz z przyjaciółmi z podziemia do dużej akcji, a żonę uprzedził, by nigdy nie wierzyła, jeśli będą mówić, że zginął w nieszczęśliwym wypadku albo popełnił samobójstwo.
Jak ludzie, którzy zakatowani zostali na śmierć przez milicjantów i ubeków. Ryszard Ślusarski z Legnicy, Stanisław Kot z Rzeszowa, Tadeusz Wądołowski, który zmarł na komisariacie kolejowym MO w Gdyni, i któremu w akcie zgonu wpisano śmierć z przyczyn chorobowych, nie wspominając ani słowa o widocznych na ciele obrażeniach. Jak Bronisław Grzywna, w wypadku którego prokuratura przyznała nawet, że zmarł wskutek pobicia, ale śledztwo umorzyła. Jak Wacław Kulimowski, który przed zgonem sam zdążył opowiedzieć, co robiono z nim na komendzie. Jak Kazimierz Łazarski z Oleśnicy, Grzegorz Luks z Goleniowa i inni.
Więcej tu:
sites.google.com/site/michnikowszczyzna -
Pozostawić, nie rozmawiać. Przyjdą mrozy i sprawa sama się rozwiąże. No chyba że ktoś zechce zostać męczennikiem. Wtedy siłą zabrać do szpitala (najlepiej psychiatrycznego). Przestać zwracać uwagę na tę zgraję nieudaczników (to do mediów).
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX




