Skomentuj:
Komentarze (51)
-
do 'sekwana2005....jest "mala" roznica miedzy regatami a wyczynami ekstremalnymi.... Napewno za rok jakas 13-latka a za 2 lata -12-latka wybierze sie w samotna podroz dookola swiata.... aby nie powtarzac tego cyrku corocznie czy nie warto wyslac niemowlaka w inkubatorze dookola swiata..... satelity beda prowadzily jacht-niezatapialna kapsule.... a roboty beda karmily i zmienialy pampersy.... a pismaki beda pisaly, pisaly, pisaly....
-
do 'sekwana2005....jest "mala" roznica miedzy regatami a wyczynami ekstremalnymi.... Napewno za rok jakas 13-latka a za 2 lata -12-latka wybierze sie w samotna podroz dookola swiata.... aby nie powtarzac tego cyrku corocznie czy nie warto wyslac niemowlaka w inkubatorze dookola swiata..... satelity beda prowadzily jacht-niezatapialna kapsule.... a roboty beda karmily i zmienialy pampersy.... a pismaki beda pisaly, pisaly, pisaly....
-
do 'sekwana2005....jest "mala" roznica miedzy regatami a wyczynami ekstremalnymi.... Napewno za rok jakas 13-latka a za 2 lata -12-latka wybierze w samotna podroz dookola swiata....aby nie powtarzac tego cyrku corocznie czy nie warto wyslac niemowlaka w inkubatorze dookola swiata.....satelity beda prowadzily jacht-niezatapialna kapsule....a roboty beda karmily i zmienialy pampersy....
-
do 'sekwana2005....jest "mala" roznica miedzy regatami a wyczynami ekstremalnymi.... Napewno za rok jakas 13-latka a za 2 lata -12-latka wybierze w samotna podroz dookola swiata....aby nie powtarzac tego cyrku corocznie czy nie warto wyslac niemowlaka w inkubatorze dookola swiata.....satelity beda prowadzily jacht-niezatapialna kapsule....a roboty beda karmily i zmienialy pampersy....
-
Czytam: "Zwykle spelnie chorych ambicji rodzicow i wielka frajda dla pismakow i medialnych oszolomow....Bo zwariowanym pomyslom dzieciakow trudno sie dziwic, skoro maja takie poparcie...."
Niewiele starszy byłem od tej dziewczyny, gdy zacząłem uprawiać taternictwo, w dodatku jaskiniowe...
To nie były chore ambicje rodziców, moi zgodzili się, choć z oporami.
Wróciłem wiele razy nie tylko z Tatr. Przez 15 lat w moim klubie nie było ani jednego wypadku śmiertelnego. Choć często warunki jeszcze na szlaku były ekstremalne. Wspinaczki nie są głupotą - głupio się natomiast zachowywały jakieś siksy, na grań Czerwonych Wierchów podchodzace w klapkach i kostiumach kąpielowych, nie wiedząc iż sto metrów wyżej śnieg leży i wiatr duje.
Natomiast skakanie po skałach bez asekuracji, na zasadzie "czy się uda" - uważam za głupotę.
Podobnie jak zakładanie sobie linki hamulcowej na szyję i przywiązywanie jej do kierownicy, by pewność była, że jak motocykl się przewróci, to łeb równo urwie...
Czym innym jest żeglowanie. To także nauka bezpiecznego zachowania. Co roku mamy kilkuset topielców, w znacznej części na własne życzenie - bo po pijaku, bo skakanie "na główkę" do nieznanej wody itd. W tym roku wśród polskich żeglarzy był chyba jeden śmiertelny wypadek, porażenia prądem, gdy z nisko wiszących drutów przeskoczył on na maszt jachtu i poraził żeglarza.
Znam miejsce pod Warszawą, gdzie TIR "na trzeciego" wymijał a ten co mu z drogi chciał ustąpić, rozsmarował całą grupę dzieciaków czekających na utobus do szkołu. Ani dzieci, ani rodzice nie myśleli o takiej ewentualności. Taka śmierć to dopiero jest bez sensu...
Choć gazety o tym pisały. Ojciec dwójki z tych dzieci od trzech lat nie trzeźwieje, zupełnie żyć nie umie.
Po jakiś regatach rozmawiałem z bliźniaczkami-nastolatkami, które wygrały. I uświadomiłem się że są o wiele bardziej dojrzałe niż rówieśnicy. I nie o numer biustonosza chodzi. Nawet symbolicznie ust w winie nie zmoczyły, bo "dla zasady" nie piją. Nie twierdzę, że wszyscy wodniacy są tacy - ale powtarzam, że znając ryzyko, łatwiej go uniknąć. A nawet skutecznie pomóc dorosłemu w czasie wypadku - też takie przypadki znam. -
To jest zwykle spelnie chorych ambicji rodzicow i wielka frajda dla pismakow i medialnych oszolomow....Bo zwariowanym pomyslom dzieciakow trudno sie dziwic, skoro maja takie poparcie....I nie chodzi o to aby desperacko zabrac dziewczynie prawa skrecenia sobie karku, ale o ten medialny belkot, ze takie decyzje to "normalnosc"....sklanianie szczeniakow, do zarywania nauki i szukania ekstremalnych wrazen......Moi sasiedzi, nauczyciele w szkole sredniej, byli rowniez odwazni jak na warunki lat 60-tych....swojej corce-jedynaczcie pozwalali na calkiem samodzielne, prawie dorosle zycie.....krotko przed matura zrobila sobie "maly skok" w Tatry i juz z niego nie wrocila....Mieli "swoj dzien" w mediach PRL-u a potem zostali sami ze swoim myslami przez pol wieku.....przed wypadkiem juz zaczynali budowe swojego domu marzen i juz wstawili barakowoz na swoja dzialke.....a potem w tym barakowozie zamieszkali i domu juz nigdy nie zbudowali....i tak mieszkali przez ponad cztery dekady, do smierci....i to nie byla kwestia pieniedzy, bo zarabiali nie tak zle.....oni stracili sens zycia, choc wydawali sie ciagle ludzmi pogodnymi...
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX





