"Niechętni lekarze", "nieświadome społeczeństwo". Dlaczego w Polsce przeprowadza się tak mało przeszczepów?

mar
18.08.2010 , aktualizacja: 18.08.2010 11:51
A A A Drukuj
Problem tkwi w koordynacji i podejściu lekarzy - tak Urszula Jaworska, szefowa fundacji prowadzącej rejestr dawców szpiku ocenia spadek liczby przeszczepów w Polsce i coraz większy problem ze znajdowaniem dawców. Zdaniem Elżbiety Mazur, prezes stowarzyszenia osób dializowanych, największy problem to niechęć Polaków do oddawania narządów.
Zatruty sromotnikiem 16-latek dostał nową wątrobę
Fot. Rafał Michałowski / AG
Zatruty sromotnikiem 16-latek dostał nową wątrobę
Liczba transplantacji w Polsce spada od 2006 roku. "W 2007 nastąpiła katastrofa - po aresztowaniu przez CBA zaangażowanego w program transplantacji kardiochirurga Mirosława G. (...) Zanim jednak do tego doszło, mieliśmy zapaść w przeszczepach. W 2007 r. było ich tylko w całym kraju 922 (rok wcześniej - 1218)" - pisała na początku roku "Gazeta Wyborcza". - W 2008 r. wydawało się, że już odbiliśmy się od dna i teraz będzie z roku na rok lepiej, ale tak się nie stało. Akurat przeszczepów serca w 2009 r. było 71, czyli o dziesięć więcej niż rok wcześniej, ale kiedyś wykonywaliśmy ich niemal dwa razy tyle i tak powinno być i teraz - mówił "Gazecie" prof. Zembala, szef Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu.

Co jakiś czas o problemie mówią w mediach specjaliści - sprawa wróciła m.in. w ostatnim tygodniu po nagłośnieniu sprawy chłopca, który zatruł się muchomorem i pilnie potrzebował przeszczepienia wątroby. Wczoraj - po szybkim znalezieniu dawcy - udało się przeprowadzić zabieg. Dawcy dla chorego na białaczkę Adama Darskiego, lidera zespołu Behemoth szuka Doda. Dzięki sławie obojga artystów i aktywności Rabczewskiej o chorobie Darskiego w mediach jest głośno.

O wiele trudniejsze jest jednak znalezienie dawcy dla chorych, za którymi nie stoją media. Urszula Jaworska, szefowa fundacji swojego imienia, opisała dziś w TOK FM jeden z takich przypadków.



Jej zdaniem, Polska plasuje się w statystykach dotyczących liczby przeszczepów daleko za innymi krajami UE nie przez niechęć dawców, ale przez postawę środowiska lekarskiego, m.in. niechęć lekarzy do koordynatorów przeszczepów. - Koordynatorzy też nie są zbyt mile w szpitalach widziani. Są traktowani tak, jakby niezbyt dobrze pełnili swoją misję i nie są miło przyjmowani w środowisku lekarskim - ocenia Jaworska podkreślając, że wiedzę zdobywa bezpośrednio od samych koordynatorów i rodzin chorych.

Jej zdaniem, by zwiększyć liczbę Polaków ratowanych dzięki przeszczepom, potrzeba czasu, regulacji i kształcenia lekarzy, np. do tego, by więcej pracowali z dawcami. - Wysiłek jednej strony - organizacji pozarządowych czy rodzin - nie wystarczy. Musi być jeszcze druga strona, która to wszystko skoordynuje i przeprowadzi - podkreśla.

- Uważam, że problem jest ogromny, choć na pewno już jest lepiej - wtóruje jej Elżbieta Mazur, prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Osób Dializowanych.

Mazur mówiła w TOK FM głównie o przeszczepach nerek, którymi się zajmuje. Jak podkreśliła, mimo że choroby nerek dotyczą już 10 proc. społeczeństwa, za mało mówi się o przeszczepach jako o najlepszej formie leczenia. - W krajach nordyckich bardzo pomagają przeczepienia rodzinne. Stanowią 40 proc. przeszczepień nerek. (...) A w naszym kraju to tylko 1,5-5 proc. i dotyczy to głównie małych dzieci, którym nerki oddają rodzice - mówiła.

Jak podkreśliła, największy problem w przeprowadzeniu takich przeszczepów to zgodność grupy krwi dawcy i biorcy, dlatego w każdej rodzinie powinien znaleźć się dawca dla chorego krewnego. A większość dawców to ludzie na tyle młodzi i zdrowi, że żyją ponad średnią długość życia - podkreśla. - W naszej świadomości nie ma tego, że można komuś darować drugie życie i to jest przerażające - ocenia Mazur.

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (7)

  • tadek-1

    Oceniono 1 raz 1

    Prosze zapytac Kaczynskiego, Kaminskiego i Ziobre. Za smierc ilu ludzi odpowiada ta trojca? i to tylko do chwili obecnej? Prosze tez zapytac doktora G.

  • squadack

    Oceniono 1 raz 1

    Dwudziestokrotny spadek ilości przeszczepów po jednej konferencji prasowej. Jedno, małe, durne zero ma potworną siłę rażenia :(

  • madissa

    Oceniono 1 raz 1

    Cóż, pan zz "-mniej niż zero"wiele zrobił, żeby polska transplantologia się nie rozwijała. Dodać należy, że doktor G, któremu karierę ten pan zniszczył razem z katedrą kardiochirurgii i szpitalem MSWIA za jednym zamachem, bardzo dynamicznie wprowadzał w życie koncepcję zintegrowanej współpracy wielu ośrodków z całej Polski z w/w szpitalem właśnie w celach rozwoju transplantologii. Zawsze tak było, że do szpitali trafiają ludzie, dla których już nie ma ratunku, i którzy są potencjalnymi dawcami. Małe ośrodki nie mają możliwości dokonania u siebie skomplikowanych transplantacji, a także ludzi, sprzętu i pieniędzy na pobranie organów i przekazanie ich do ośrodków, w których czekają potencjalni biorcy. M.in. dlatego, że wbrew przekonaniu wielu, procedura uznania osoby za zmarłą i pobrania narządów jest bardzo skomplikowana i czasochłonna. Dr G. pracował nad rozwiązaniem tego problemu: w zamian za pomoc dużego ośrodka transplantologii w Warszawie małe ośrodki miały pobierać organy i przekazywać je dalej . No, ale to już przeszłość. Teraz możemy sobie ponarzekać na zapaść w służbie zdrowia, bo wszystko wróciło do normy.

  • cholenderstwo

    0

    Mało, bo mało motorów chłopaki mają...

  • mus-zek0

    Oceniono 2 razy -2

    Wydaje mi się, że niechęć ludzi do przeszczepów, wynika między innymi z stąd, że w służbie zdrowia nie ma jasnych reguł i nadzoru nad kolejnością osób kwalifikowanych do przeszczepów, oraz niesamowitym łapownictwem w służbie zdrowia, owszem zdarzają się lekarze którzy nie biorą, ale jest ich niewielu.

  • ursynow33

    Oceniono 6 razy 6

    trzeba "podziekowac" panu ziobro, ze wykonczyl polska transplantologie!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX