W korespondencji na stronie internetowej CNN - sygnowanej z Bydgoszczy - Frum pisze, że "miejsce Ameryki na mentalnej mapie Polski zdaje się kurczyć z każdym rokiem".
Autor wspomina swoją podróż do Polski w 1990 roku, kiedy - jak wspomina - "Stany Zjednoczone znaczyły wszystko dla narodu polskiego: wolność, ochronę (przed zewnętrzną agresją), możliwości, nadzieję". Dziś Polska jest dużo zamożniejsza - zauważa Frum - ale
USA pełnią marginalną rolę jako jej partner gospodarczy, a w poszukiwaniu pracy Polacy wybierają się raczej do Anglii, m.in. dlatego, że podróżując do USA wciąż potrzebują wiz.
"Polacy robią więcej dla USA, niż USA dla Polski" Chociaż USA, poprzez NATO, gwarantują Polsce bezpieczeństwo przed zagrożeniami z Rosji, czynnik ten także stracił na znaczeniu wskutek zmian w układzie geopolitycznym w Europie. -
Rosja zachowuje się ostatnio dobrze wobec Polski. Kiedy zachowywała się źle, jak np. wprowadzając embargo na
import polskiego mięsa w 2005 roku, postępowanie Moskwy zmieniła dopiero groźba ekonomicznego odwetu ze strony Europy - pisze Frum.
Przypomina też, że USA utworzyły swoje bazy wojskowe w Rumunii i Bułgarii, ale nie w Polsce. - Nie stacjonują tu praktycznie żadni amerykańscy żołnierze - pisze.
- Polacy mogą odczuwać, że robią więcej dla Stanów Zjednoczonych, niż one robią dla Polski. Polskie wojska walczyły w Iraku, a teraz walczą w Afganistanie. Tymczasem poparcie Polski dla amerykańskiej geopolityki dwukrotnie zakończyło się upokorzeniem dla polskich rządów - kontynuuje.
"Fatalne skutki współpracy z USA" Przypomina tu, że w 2005 roku "źródła w rządzie USA ujawniły na zasadzie przecieku, że Polska pozwoliła CIA potajemnie przetrzymywać terrorystów z Al-Kaidy w polskich więzieniach". - W rezultacie doszło do śledztwa w tej sprawie w Unii Europejskiej i gróźb w UE, że Polska utraci tam prawo głosowania - pisze komentator.
Drugim upokorzeniem - jego zdaniem - było odwołanie w 2009 roku przez administrację prezydenta Baracka Obamy planów budowy w Polsce i Czechach stacjonarnej tarczy antyrakietowej.
Frum nie wspomina jednak, że plan ten został zastąpiony nowym projektem, również przewidującym rozmieszczenie w Polsce elementów tarczy, i konkluduje: "Doświadczenia te spowodowały, że każdy przyszły rząd polski będzie się obawiał, iż współpraca z USA będzie miała dla nich fatalne skutki".
Autor przyznaje, że "pewien spadek prestiżu USA w Polsce był nieunikniony". "Po zakończeniu zimnej wojny Polacy bardziej oczywiście troszczą się o swój byt materialny, niż o bezpieczeństwo, a sąsiednie
Niemcy oferują więcej ekonomicznych korzyści, niż daleka Ameryka" - pisze.
Frum podkreśla jednak, że utrata przez USA ich dawnej roli w Polsce powinna niepokoić Waszyngton. - Fakt ten mógłby mieć mniejsze znaczenie, gdyby w innych regionach świata wpływy Ameryki rosły. Ale czy rosną? - pyta retorycznie autor.