Skomentuj:
Komentarze (34)
-
Wszystkie dowody są potrzebne. Wolałbym jednak, by Rosjanie przysłali kontrolera z lotniska Sewernyj-Smoleńsk, by zeznał dokładnie dlaczego zamydlił oczy pilotom wskazówkami nie synchronizowanymi z wymogami wysokości, prędkości i odległości podczas lądowania. Może on też coś wie o samolocie IŁ, który leciał nad TU-154, jaka była jego "misja"? Druga "person of interest", wedlug mnie, to osoba która zrobiła pierwsze zdjęcia wideo-kamerą na miejscu wypadku. Te dwoje ludzi jest więcej warte niż 11 tomów akt rosyjskich o tym wypadku, choć i te akty się przydadzą!
-
"gelimer" - z ostatnią Twoją konstatacją zgadam się bez zastrzeżeń.
Co do przykładu z silnią: ekstrapolacja zawszxe jest bardziej ryzykowna, aniżeli interpolacja.
Odnośnie dowodu na naciski Lecha Kaczyńskiego w samolocie: zawarty on jest w treści zapisu "czarnych skrzynek"
Analogicznie co do dowodu na zalecenia Jarosława Kaczyńskiego przekazane Lechowi Kaczyńskiemu: ukryte one są w zapisie telefonu satelitarnego prezydenckiego Tupolewa.
cnd.
P.S.
Kursk to zupełnie inna sprawa, nikt jak dotąd p. Putinowi nie postawil zarzutu wydawania samobójczych poleceń dowództwu Kurska! Zarzuty dotyczą tam nie tyle przyczyny dojścia do katastrofy, ile nieudolnych działań po niej. -
@konrad.ludwik02
Problem w tym, że nawet w polskim systemie prawnym to winę trzeba udowodnić, nie niewinność. Dlatego oczekiwanie uzasadnienia, że coś się stało „nie pod czyimś naciskiem” jest z gruntu bezzasadne i stawia sprawę w kategorii udowodnij, że nie jesteś wielbłądem. Dopóki nie ma na nią dowodów, hipoteza o naciskach wywieranych przez Kaczyńskiego jest równie fantastyczna jak hipoteza o zamachu.
Wielu z Was bardzo chętnie posługuje się pojęciem modus operandi. Że niby skoro raz Kaczyński w jakiś tam sposób naciskał, to pewnie i teraz to zrobił. Stwarza ono jednak dwa zasadnicze problemy. Po pierwsze, modus operandi jest szczególnym rodzajem wnioskowania indukcyjnego, a to przy tak niewielu danych często prowadzi do błędnych wniosków. Np., skoro 1! = 1 a 2! = 2 to łatwo dojść do wniosku, że 3! = 3 a nie 6 jak jest w istocie. Po drugie, jeśli tak ochoczo bierzemy pod uwagę modus operandi Kaczyńskiego, to dlaczego nie wziąć pod uwagę modus operandi Putina podczas niechlubnego śledztwa w sprawie katastrofy Kusrka. Postawiłoby to przecież pod znakiem zapytania całe rosyjskie śledztwo.
Pytań bez odpowiedzi jest wiele, ale chyba obaj się zgadzamy, że prawda, jaka by ona nie była powinna wyjść na jaw. I to jest najważniejsze. -
Wielkie g. przywiezie, a publika i tak będzie wiwatować o przyjaciołach Rosjanach i wspaniałych działaniach Komorowskiego i Tuska.
-
Czy to ten sam, którego Lech Kaczyński nie chciał awansować (wiadomo za co) na stopień generała a awansował go jedną ze swoich pierwszych decyzji hrabia komorowski?
Dziękujemy, wiemy wszystko "swój człowiek" i jak tu wierzyć w śledztwo. -
"cathopogo"!
A kto na Tupolewie był decydentem i na czyją decyzję czekali dyr. Kazana i piloci, po co przysiadł sie do pilotów gen. Błasik? Dlaczego piloci nie wykonali polecenia kontrolerów smoleńskich i po zejściu do wysokości decyzyjnej, nie odeszli na drugi krąg? Samobójcy jacyś, czy może czekały na nich w Smoleńsku jakieś szczególne atrakcje lub może byli członkami delegacji honorowej do Katynia? Mieli jakiś osobisty interes wylądować we mgle w Smoleńsku zamiast bezpiecznie np. w Witebsku, Mińsku czy Moskwie? Łatwo mnie przekonasz, że to nie pod naciskiem Lecha Kaczytńskiego piloci przystąpili do podejścia do lądowania w Smoleńsku, jeżeli sensownie i bez inwektyw odpowiesz na te pytania!
A co do zapisu rozmowy Braci Kaczyńskich przez telefon satelitarny: gdyby spełniły się przewidywania "tarura", byłby to drugi decydujący przełom w wyjaśnianiu przyczyny dojścia do katastrofy, po przekazaniu Polsce kopii zapisów "czarnych skrzynek"! Oby tak się stało - jeśli to Rosjanie są nosicielami tej ntajemnicy, ale obawiam się, że nie pójdzie tak lekko ...
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX


