Prof. Czapiński: Zwolenników krzyża jest więcej niż głoszą z satysfakcją dziennikarze

ga
16.08.2010 , aktualizacja: 16.08.2010 18:19
A A A Drukuj
- To co jest nowego, to ruch młodych, którzy już nie boją się mówić głośno, że nie życzą sobie obecności - nawet nie Kościoła a symboli religijnych - w miejscach publicznych - oceniał w TOK FM, profesor Janusz Czapiński. Jego zdaniem awantura wokół krzyża spolaryzowała społeczeństwo a media źle oceniły prawdziwe poparcie dla krzyża przed Pałacem Prezydenckim.
Janusz Czapiński w Radiu TOK FM
Fot. Kamil Wróblewski / TOK FM
Janusz Czapiński w Radiu TOK FM
Psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego mówił w Popołudniu Radia TOK FM, że spór stał się "symbolem podziału patrzenia na polityczną rzeczywistość". Z jednej strony wyzwolił falę nastrojów antyklerykalnych, z drugiej może doprowadzić do wzrostu popularności polityków wspierających 'obronę' symbolu.

Dla Czapińskiego rzeczą nową było nieformalne i skuteczne zorganizowanie się dużej grupy młodych ludzi, którzy manifestowali przed Pałacem Prezydenckim swoją niezgodę na obecność krzyża w tym miejscu. Prof. Czapiński mówił w TOK FM, że młodzież, która niedawno jeszcze chodziła w szkole na lekcje religii, miała odwagę publicznie demonstrować i domagać się tego, czego nie odważyliby się zrobić starsi obywatele. - To nie jest tak, że 95 procent ochrzczonych Polaków to zwolennicy wszelkich opinii i postaw przedstawianych przez hierarchię kościelną w Polsce. Absolutnie nie, tylko że ich nie było widać. I mieliśmy wrażenie, że to taki homogenicznie religijny i narodowościowy kraj. Wszyscy są Polakami, wszyscy są ochrzczeni w kościele katolickim. A tak wcale nie jest! - mówił prof. Czapiński. Podział, rzadki w Polsce publiczny i masowy sprzeciw wobec obecności symboliki religijnej w przestrzeni publicznej widać było w "Akcji krzyż", czyli zwołaniu się na Facebooku tysięcy ludzi przeciwnych krzyżowi przed Pałacem. - Już zaczęli się liczyć. To może być początek wzrostu siły głosu antyklerykalnego w dyskursie publicznym. Oni to zapoczątkowali, inni to podchwycą - przewidywał prof. Czapiński.

"Że jakaś grupka oszołomów pozostała, że to "psychiatryk"

Z drugiej strony prof. Czapiński zwraca uwagę na olbrzymią grupę społeczeństwa, która sympatyzuje z argumentami "obrońców krzyża". Jego zdaniem, ta grupa może sięgać nawet pięćdziesięciu procent dorosłych obywateli. - Zwolenników pozostawienia tego krzyża jest więcej niż głoszą z satysfakcją teraz dziennikarze. Że jakaś grupka oszołomów pozostała, że to "psychiatryk". - To kogo pokazują w telewizji, wyławiając z tłumu obrońców krzyża, to idzie na rachunek mediów. Warto jest pokazać kobietę, która wygląda na szaloną, niż kogoś spokojnego, kto powie, że on jest za tym i nie ma nic więcej do powiedzenia - zwracał uwagę prof. Czapiński.

Kto na tym zyska?

Czy ktoś zyska na awanturze o krzyż? Zdaniem Czapińskiego, to co się dzieje może wzmocnić SLD, bo tylko lewicy "mówi otwartym tekstem" o tym zdarzeniu. - Opowiada się wprost. Natomiast politycy PO kluczą. Nie chcą narazić się części wyborców, np. zwolenników pana Gowina. Trochę zachowują się jak do wczoraj (czyli do wypowiedzi prymasa na Jasnej Górze - red.) kościelni hierarchowie... - mówił psycholog. Jego zdaniem na sprawie stracił właśnie polski kościół, który spóźnił się z reakcją na wydarzenia - Coraz więcej ludzi myśli, że Kościół to jest zacofany zaścianek, bariera w cywilizowaniu kraju .

A co z krzyżem spod którego w sobotę usunięto 'obrońców'? Czapiński odradza siłowe rozwiązania i szybkie usunięcie symbolu sprzed pałacu. - Tej sprawy na razie nie ruszać, nie ma sensu - mówił Czapiński. Według niego takie rozwiązanie doprowadziłoby do kolejnej awantury - Nie doprowadzajmy do zawieruchy. Bo to się może rozlać - ostrzegał w TOK FM prof. Czapiński.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się