Jeśli chodzi o pieniądze nasza ekstraklasa zbliża się do takich krajów jak Austria. - W ciągu ostatnich pięciu lat zarobki w polskiej lidze wzrosły o około 100 procent. Dziś średni kontrakt w lidze chorwackiej dochodzi do 100 tysięcy euro - mówi znany menedżer Cezary Kucharski.
Kilka lat temu na 200 tys. euro rocznie mogli liczyć tylko nieliczni. Teraz takie kwoty już nikogo nie szokują, bo zarobki gwiazd coraz częściej przekraczają 300 tysięcy euro. Była gwiazda reprezentacji Polski Euzebiusz Smolarek może liczyć nawet na 400 tys. rocznie, a
Dawid Nowak, gdy ostatecznie trafi na Konwiktorską na 380 tys.
Rosną również kwoty wydane na transfery. W tym roku dwaj gracze kosztowali po milionie euro. Tyle zapłaciła Legia za Ivicę Vrdoljaka, a Polonia za Artura Sobiecha. To właśnie prezes tego drugiego klubu Józef Wojciechowski tworzy nową finansową jakość w polskiej piłce. Jego klub płaci w tej chwili najwięcej. Właściciel J.W. Construction działa z jeszcze większym rozmachem niż inni krezusi jak Bogusław Cupiał czy Mariusz Walter.
Marzy o mistrzostwie Polski i aby osiągnąć ten cel nie liczy się z kosztami. Tylko awans Czarnych Koszul do Ligi Mistrzów, co dziś brzmi jak science-fiction, może pozwolić mu zarobić na tej inwestycji.
Nasza ekstraklasa pod względem budżetów i zarobków coraz mocniej zbliża się do niezłych lig europejskich. Oczywiście dalej od Anglii czy Hiszpanii dzieli nas przepaść, ale już nawet ligi z pierwszej dziesiątki rankingu
UEFA pod względem finansowym podobna półka do naszej ekstraklasy. - Polskie najbogatsze kluby zbliżają się na przykład do Sportingu Braga. To wicemistrz Portugalii, ale nie ma takich pieniędzy jak tamtejsza wielka trójca Porto, Benfica i Sporting. Tych trzech klubów nie dogonimy, one sprzedają piłkarzy za kilkanaście milionów euro - mówi Mariusz Piekarski.
Dziennikarze Przeglądu Sportowego zauważają różnicę między ligą polską a portugalską - w naszym kraju występuje śladowa dysproporcja między potentatami a resztą ligowej stawki jeśli chodzi o wielkość budżetów. - Do finansowej czołówki może dołączyć Śląsk i Lechia, umiejętnie budowana jest Jagiellonia. Liga zrobi się bardziej wyrównana i nie będzie takiej dominacji trzech klubów - liczy Piekarski. Dziennik przypomina, że sporo pieniędzy wydały na transfery również: Cracovia czy Zagłębie.
Rodzi się jednak jedno pytanie: Czy nie są to zbyt wygórowane kwoty, jeśli weźmiemy pod uwagę wyniki w pucharach?
Wysokość budżetu czołowych klubów | Legia Warszawa | 65 mln zł |
| Lech Poznań | 50 mln zł |
| Wisła Kraków | 45 mln zł |
| Polonia Warszawa | 40 mln zł |