Jarosław Kaczyński: To zaprzysiężenie jest wynikiem śmierci mojego brata

ps
07.08.2010 , aktualizacja: 07.08.2010 12:52
A A A Drukuj
To obyczaje upadłych państw afrykańskich - mówił o zachowaniu rządu i polityków PO Jarosław Kaczyński na dzisiejszej konferencji prasowej. Były premier tłumaczył dlaczego nie pojawił się na wczorajszym zaprzysiężeniu prezydenta Bronisława Komorowskiego.
Jarosław Kaczyński
Fot. Sławomir Kamiński / AG
Jarosław Kaczyński
- Czy dla Pana zaprzysiężenie prezydenta to święto demokracji? - pytał jeden z dziennikarzy, dociekając przyczyn nieobecności prezesa PiS na zaprzysiężeniu Bronisława Komorowskiego.

"Pytania o moją nieobecność są niestosowne"

- Chcę państwu przypomnieć, że to zaprzysiężenie było wynikiem śmierci mojego brata, moje bratowej, moich przyjaciół, wielu innych ludzi, więc ja bym w tym kontekście raczej nie mówił o święcie. Gdyby to było 23 grudnia, tak jak by było, gdyby nie było katastrofy, to niezależnie od tego kto by wygrał, dużo łatwiej byłoby o święcie mówić - mówił prezes PiS - W ogóle te pytania o moją nieobecność uważam za nieco niestosowne - dodał.

Kaczyński przywołał wypowiedzi Komorowskiego, które jego zdaniem były obraźliwe: - Przypomnę, że pan Komorowski przywitał wybór Lecha Kaczyńskiego na prezydenta RP słowami "Szkoda Polski". Później mówił "Jak wizyta taki zamach", "Z 30 metrów ślepy snajper by nie trafił". Chodziło o sytuację, w której kolumna samochodów w której był prezydent Rzeczpospolitej była zatrzymana przy użyciu broni palnej. (...) To są obyczaje upadłych państw afrykańskich - powiedział Kaczyński.

"Ta wypowiedź powinna być przedmiotem działań śledczych"

- Są jeszcze sprawy dalej idące. Ta wypowiedź mówiąca o tym, że prezydent "gdzieś poleci i może będzie po wszystkim". Ta wypowiedź powinna być przedmiotem badań śledczych i mam nadzieję, że będzie jeśli nie teraz to kiedyś - mówił prezes PiS, tłumacząc, że było to też przesłanka jego decyzji o zbojkotowaniu zaprzysiężenia.

Kaczyński dodał także, że kolejnym powodem jego nieobecności jest "pierwsza wypowiedź Komorowskiego po wyborze na prezydenta", w której zapowiedział on usunięcie krzyża.

- I wreszcie - pan Komorowski jest promotorem i przyjacielem pana Palikota. (...) Otóż pan Palikot jest niszczycielem polskiego życia publicznego. To jest człowiek, który wykonuje coś, co zawsze było oczekiwaniem naszych wrogów, wrogów Polski, zaborców, którzy chcieli doprowadzić do barbaryzacji Polski. Moja obecność byłaby akceptacją dla tego wszystkiego - mówił.

Kaczyński mówił też o swoich "nadziejach" związanych z prezydenturą Komorowskiego i szansie na przyszłą współpracę. - Z dotychczasowych dokonań pana prezydenta nie wyciągam optymistycznych wniosków na przyszłość. Mógłbym tutaj rozwinąć wątek przyjaźni z WSI. Dochodzą do nas już informacje o pracach BBN, które dotyczą w istocie odtworzenia tej instytucji - wytknął.

"Ten rząd za wiele rzeczy związanych z katastrofą jest odpowiedzialny"

Prezes PiS mówił o tym, jaką opozycją będzie PiS podczas prezydentury Komorowskiego: - Opozycja jest od tego, żeby krytykować władzę. Na tym polega demokracja - stwierdził - Nie bardzo rozumiem te nieustanne oczekiwania, że będziemy jakimś nowym rodzajem opozycji, użyję tu wyrażenia z czasów komunizmu "konstruktywna krytyka" - powiedział.

Kaczyński wspomniał, że w trakcie najbliższych miesięcy PiS będzie stawiać "bardzo zdecydowanie" sprawę katastrofy smoleńskiej. - Cała postawa tego rządu wobec wyjaśnienia przyczyn katastrofy jest łagodnie mówiąc zdumiewająca. (...) To jest nieustanna próba zrzucania przez ten rząd odpowiedzialności z siebie, a ten rząd za bardzo wiele rzeczy związanych z tą katastrofą przed dojściem jej do skutku jak i później odpowiada - dodał.

Prezes PiS wspomniał, że zmarły prezydent i jego małżonka powinni być "właściwie upamiętnieni i wyróżnieni" na obelisku, który ma stanąć w miejscu krzyża pod Pałacem Prezydenckim.

"Jestem pewien, że Komorowski przegrałby wybory, gdyby..."

- W żadnym razie nie obrażam się na rzeczywistość w tym sensie, że nie uznaję wyboru prezydenta - mówił Kaczyński. Prezes PiS powtórzył też swoje słowa o tym, że Komorowski został wybrany na prezydenta "przez nieporozumienie": - Sądzę, że gdyby Bronisław Komorowski powiedział przed wyborami, że jego pierwszym działaniem byłoby dążenie do usunięcia krzyża, to jestem przekonany, że by te wybory przegrał - stwierdził.

- Chciałbym, żeby w Polsce istniało coś takiego jak poczucie stosowności. (...) Polityka powinna odbywać się na poziomie ludzi kulturalnych a nie na poziomie lumpenploretariackim - dodał na koniec konferencji prasowej.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (1053)

  • joanna-slowik

    0

    Chcę zauważyć że gdyby p. Jarosław został prezydentem też zostałby teraz zaprzysiężony i to też byłoby efektem śmierci poprzedniego prezydenta. Chyba że wtedy byłoby wszystko ok, bo on jest bratem L. Kaczyńskiego i kontynuowałby jego "dzieło". Teraz mam pewność co do jednego: prezydent nie będzie się wpychał jak L. Kaczyński wszędzie nawet jak nie ma takiej potrzeby, nie będzie żenującej wojny o krzesła czy samolot a prezydent nie będzie poklepywał premiera po ramieniu jak chłopca na posyłki. I choć nie takim kosztem to tego właśnie chciałam.

  • bs-2010

    Oceniono 1 raz 1

    ty czerwona gnido...ręce mnie swędzą,żeby ci napisać,że jesteś kawał sukinsyna!!!!! Co ci draniu zawinił Jan Paweł II?Ty chamie nieokrzesany,padalcu jeden.

  • nehsa

    Oceniono 1 raz -1

    Pozostały przy zyciu Kaczyński, to podobnie, jak i jego śp. brat Lech, jeden z milionów polskich katolików, czyli śmiertelnie naiwnych ludzi, do których należał także Jan Paweł II, którzy uważają, że księża rozpowszechniaja Naukę Wszechmogącego Ojca.

    Katolicyzm, byl i jest bałwochwalczą sektą Judasza Iszkarioty, bo rozpowszechnia kłamstwo Judasza, którego akceptacja, skutkuje upodleniem wyznawcy-człowieka.

    Bogiem katolików, jest Izraelczyk, żyd Jezus, postać fikcyjna, mistyfikator, którego nigdy na planecie Ziemia, nie było.

    A ponieważ AUTORYTET każdego człowieka, i każdej społeczności, jest wprost proporcjonalny do SPRAWIEDLIWOŚCI, o której w Polsce ani katoilicy, ani świeccy pojęcia zielonego nie mają, to Kaczyński i spółka, taki autorytet mają, jaki wyznają.

  • sw.franciszek

    Oceniono 1 raz -1

    Rozumiem, że gdyby Jarosław Kaczyński wygrał te wybory prezydenckie również uznałby, że jego wybór to "wynik śmierci jego brata", a zatem przypadkowy, i nie pojawiłby się na swoim zaprzysiężeniu?

  • andrzej-01

    Oceniono 1 raz -1

    Wasza kaczory bufonada,błazenada spowodowała śmierć 95 osób.
    Tego człowieczka trzeba pilnie skierować do psychiatry.

  • muminka1277

    Oceniono 2 razy 0

    thiass
    Rozumiem, że jego zaprzysiężenie byłoby wynikiem czegoś zupełnie innego.

    Tak zaprzysiezenie Jaroslawa bylo by wynikiem "ozyj i zwyciezaj" ha ha

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX