W południe wznowiła obrady sejmowa komisja śledcza badająca tzw. aferę hazardową. Przyjęcie raportu poprzedziły stanowiska posłów, którzy nie zgadzają się z zaproponowaną wersją raportu. Ich zdaniem, projekt raportu zawierał wiele sprzeczności i błędów. Posłowie Prawa i Sprawiedliwości Beata Kempa i Andrzej Dera oraz Bartosz Arłukowicz z Lewicy zapowiedzieli złożenie zdań odrębnych do raportu. Poseł Arłukowicz proponował, by dać na to posłom przynajmniej tydzień. Szef sejmowych śledczych pozostał jednak przy swoim zdaniu. Na zgłoszenie poprawek mają 24 godziny.
Kempa: W kraju panuje dyktatura - Próbowaliśmy reanimować trupa jakim jest projekt sprawozdania, poprawkami, ale trupa nie da się reanimować - powiedziała Beata Kempa z
PiS.
Szczególnie emocjonalnie reagowała właśnie posłanka PiS. - Czy widzi pan sprzeczności w raporcie, który pan przedstawił? - pytała Sekułę. - Nie dano nam było wyjaśnić prawdę , bo kładziono nam kłody pod nogi. Nie mieliśmy dostępu stenogramów przesłuchań - mówiła podniesionym głosem.
- Żyjemy w świecie zakłamania, dobrze maja tylko ci, którzy mają znajomości wśród władz. W kraju panuje dyktatura. Naród nie da się ogłupić, bo pokazał już to w przypadku krzyża - grzmiała.
Wcześniej przyjęto poprawki opozycji Podczas wcześniejszych posiedzeń posłowie przyjęli między innymi zmiany, zaproponowane przez posła Arłukowicza. Chciał on, by w raporcie zaznaczyć że Zbigniewowi Chlebowskiemu zależało na maksymalnej dyskrecji w sprawie spotkania z Ryszardem Sobiesiakiem, które odbyło się na cmenatarzu w sierpniu ubiegłego roku. Komisja przychyliła się też do propozycji posła Lewicy, który zaproponował, by w raporcie uwzględnić, że spotkania Chlebowskiego i Sobiesiaka komisja uznaje za niejasne.
Śledczy zgodzili się także z propozycją Beaty Kempy, by wykreślić z raportu fragment o wiarygodności zeznań byłego szefa gabinetu politycznego ministra sportu, Marcina Rosoła. Chodziło o część dotyczącą spotkania z Magdaleną Sobiesiak z sierpnia ubiegłego roku w restauracji "Pędzący Królik". Śledczy przyjęli także poprawkę, że źródłem przecieku o akcji CBA nie była Kancelaria Premiera ani też samo CBA. Przyjęta poprawka mówi o tym, że do przecieku mogło dojść między 12 sierpnia a 10 września ubiegłego roku przy wiedzy między innymi premiera Donalda Tuska.
Opozycja: "To klops" Sekretariat hazardowej komisji śledczej przygotował ujednoliconą wersję raportu końcowego z sejmowego śledztwa zawierającą wszystkie przyjęte w środę poprawki. Tekst trafił na skrzynki mailowe posłów w środę późnym wieczorem.
W środę posłowie rozpatrzyli około stu propozycji zmian do projektu raportu przygotowanego przez szefa komisji Mirosława Sekułę (PO). Mimo przyjęcia poprawek nie przeprowadzili jednak głosowania nad całością sprawozdania, bo posłowie PiS i Lewicy domagali się odłożenia tego głosowania do czasu przedstawienia ujednoliconego tekstu uwzględniającego przyjęte poprawki.
Posłowie opozycji już w środę krytykowali projekt raportu, nazywając go m.in. "klopsem" i "kaszanką z truskawkami i bitą śmietaną".