Kłótnia. Girzyński do posłanki PO: W '68 dzieliła pani Polaków na dobrych i Żydów

jagor
04.08.2010 , aktualizacja: 04.08.2010 12:42
A A A Drukuj
Awanturą zakończyło się głosowanie nad nowelizacją ustaw: o radiofonii i telewizji oraz abonamentowej. Najpierw Jan Dziedziczak (PiS) domagał się obietnicy przyjęcia ustawy medialne według projektu twórców. Gdy szefowa komisji kultury i środków przekazu, Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) odmówiła, inny poseł PiS, Zbigniew Girzyński podważył posiadanie honoru przez szefową komisji.
Od lewej: Zbigniew Girzyński (PiS) i Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO)
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
Od lewej: Zbigniew Girzyński (PiS) i Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO)
Choć można było się spodziewać, że głosowanie nad ustawami medialnym wzbudzi, szczególnie wśród posłów opozycji, dużo emocji, to chyba nikt nie przypuszczał, że wystąpienia skończą się awanturą i zapowiedzią złożenia wniosku do komisji etyki.

Zaczął Jan Dziedziczak z PiS.

- Teraz media są wolne, teraz media są odpolitycznione, teraz rada nadzorcza będzie lepiej pracować, bo teraz będą przedstawiciele rządu Donalda Tuska wskazywać jej członków, a to na pewno polepszy jej pracę i odpolityczni - mówi poseł kpiąc ze przegłosowanego składu nowej Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, w której nie znaleźli się posłowie PiS. - Przyjęliśmy tą upolityczniającą prowizorkę, państwo przyjęli, ale czy da pani słowo, że w tej kadencji Sejmu projekt twórców zostanie przyjęty? - pytał Dziedziczak zwracając się do szefowej komisji kultury i środków przekazu, Iwony Śledzińskiej-Katarasińskiej.

Posłanka PO odpowiedziała krótko: - Jest pan panie pośle zdecydowanie za młody, żebym panu dawała słowo. Ja daje słowo swoim wyborcom - ucięła. W tym momencie na sali rozległo się buczenie niezadowolonych posłów PiS.

Po głosowaniu i znowelizowaniu ustawa: o radiofonii i telewizji oraz abonamentowej, ze spóźnionym wnioskiem formalnym zgłosił się Zbigniew Girzyński (PiS).

"Dzieliła pani ludzi na dobrych Polaków i na Żydów"

- Pani przewodnicząca Śledzińska-Katarasińska może nawet tego honoru nie posiadać, ale w związku ze skandaliczną odpowiedzią posłanki, zwłaszcza zaś dzielenia posłów tej izby na lepszych i gorszych, wobec tych kategorii, które pani uznała za stosowne, w tym wypadku kategorii wieku. Ponieważ pani już 1968 roku dzieliła ludzi. Wówczas dzieliła ich pani zgodnie z kategorią pochodzenia, na dobrych Polaków i na Żydów. W związku z tym, wnoszę panie marszałku, o przerwę i aby pan marszałek Sejmu zwołał konwent seniorów, bo najwyraźniej pani poseł lekcji z 1968 roku nie odrobiła - odpowiedział poseł wywołując ogromne zamieszanie na sali sejmowej.

- Ja wnoszę o przerwę i zwołanie prezydium Sejmu w sprawie chamskiego zachowania posła Girzyńskiego - odpowiedziała wzburzona posłanka Śledzińska-Katarasińska.

Będzie wniosek do komisji etyki

W dyskusję włączył się Stefan Niesiołowski. - Gratuluje państwu znajomości regulaminu i wielkiego taktu, jak się pytacie w jakim trybie, w trybie formalnym. Stawiam kontrwniosek przeciwko wnioskowi o przerwę. Wypowiedź posła Girzyńskiego była niesłychana, zacytuje moją koleżankę - była chamska i nie ma żadnych powodów by nad tym chamstwem debatować. Pan obraził naszą koleżankę i powinien pan przeprosić. Prawdopodobnie skierujemy w tej sprawie wniosek do komisji etyki - zakończył wicemarszałek Sejmu.

Wniosek w sprawie pięciominutowej przerwy przepadł. Marszałek ogłosił przerwę dwuminutową.

Głosowanie w trakcie awantury

W trakcie awantury udało się przegłosować zmiany w ustawach medialnych. Konsekwencją noweli, która m.in. zmienia zasady wyłaniania zarządów i rad nadzorczych w TVP i Polskim Radiu, będzie wybór nowych władz mediów publicznych.

Podczas głosowania minimalną większością głosów (199 za, 197 przeciw) przeszły poprawki Lewicy zmieniające jeden z istotnych przepisów ustawy. Z dokumentu wyeliminowano zapis, że trzech z siedmiu członków Rad nadzorczych w TVP i Polskim Radiu wskazują ministrowie: skarbu, kultury i finansów.

Oznacza to, że w Radach nadzorczych mediów publicznych, tak jak obecnie zasiadał będzie tylko przedstawiciel ministra skarbu.

Uchwalona ustawa stanowi ponadto m.in., że Rady nadzorcze TVP i Polskiego Radia będą - tak jak dotąd - wybierane przez KRRiT, ale nie w zaciszu gabinetu, lecz po przeprowadzeniu jawnego i otwartego konkursu.

Dokument trafi teraz do Senatu.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (111)

  • a-z2005

    0

    No właśnie w świetle biografii pani posłanki, pytanie o honor uzasadnione.

  • a-z2005

    0

    W latach 1972-1981 należała do Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej. W PRL wraz z mężem, Jerzym Katarasińskim, pracowała w "Dzienniku Łódzkim" oraz "Głosie Robotniczym", organie Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Łodzi.
    W 1997 była kandydatem na stanowisko ministra kultury i sztuki w gabinecie Jerzego Buzka. Wycofała się na skutek protestu AWS po oskarżeniu jej o publikacje artykułów antysemickich oraz krytykujących wystąpienia studenckie podczas wydarzeń marca 1968. Posłanka stwierdziła wówczas: „Nie zrezygnowałam dlatego, że czuję się winna. 30 lat temu ukazywały się artykuły, przyznaję podłe i głupie, sygnowane moim nazwiskiem.”
    1 grudnia 2006 została skazana przez Sąd Grodzki za wykroczenie drogowe na karę grzywny w wysokości 3000 zł i zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych przez 6 miesięcy. Sąd uznał, że posłanka kierowała samochodem po spożyciu alkoholu, mając w organizmie powyżej 0,2 promila alkoholu, oraz, że nie zachowała należytej ostrożności podczas zmiany pasa ruchu (art. 86 § 2 kodeksu wykroczeń). Sąd nie uznał natomiast, że posłanka odjechała z miejsca zdarzenia bez podania danych, co zarzucała jej policja. 2 kwietnia 2007 Sąd Okręgowy w Łodzi, działając jako sąd odwoławczy, uznał, że nie prowadziła samochodu w stanie po użyciu alkoholu i zmienił w tej części wyrok. Wymierzył jej karę grzywny w wysokości 300 zł za spowodowanie kolizji drogowej (art. 86 § 1 kodeksu wykroczeń). Sąd, opierając się na opiniach biegłych, uznał za wiarygodne tłumaczenie posłanki, że pierwszy wynik badania alkomatem był wynikiem zażycia wcześniej lekarstwa na bazie alkoholu. Orzeczenie to zakończyło prawie dwuletnie postępowanie w tej sprawie.

  • woj-77

    0

    Merytorycznie, to ten Poseł ma problem, używa argumentu siły, a nie siły argumentu. Warto zapamiętać tego Posła, gdy nie dostanie się do Sejmu, ciekawe, gdzie zakotwiczy.

  • stoneborn

    0

    "- Pani przewodnicząca Śledzińska-Katarasińska może nawet tego honoru nie posiadać, ale w związku ze skandaliczną odpowiedzią posłanki, zwłaszcza zaś dzielenia posłów tej izby na lepszych i gorszych, wobec tych kategorii, które pani uznała za stosowne, w tym wypadku kategorii wieku. Ponieważ pani już 1968 roku dzieliła ludzi. Wówczas dzieliła ich pani zgodnie z kategorią pochodzenia, na dobrych Polaków i na Żydów. W związku z tym, wnoszę panie marszałku, o przerwę i aby pan marszałek Sejmu zwołał konwent seniorów, bo najwyraźniej pani poseł lekcji z 1968 roku nie odrobiła"
    Nie widze chamstwa w tym stwierdzeniu, natomiast riposta byla chamska.

  • piotr110660

    0

    Ale tak było, sprawa jest przecież znana, także z Sejmu 1997 - 2001 - i to jest prawdziwe oblicze PO

  • 79er

    Oceniono 1 raz 1

    jednak poprawki do biografii
    Iwona Śledzińska-Katarasińska (PO) coraz lepiej w wieku 15 lat wstapila do ZMS. Mając lat 18 rozpoczęła staż partyjny w PZPR, który jej za aktywność skrócono i już w wieku lat 19 została członkiem. Wraz z mężem, aktywistą PZPR rozpoczęli pracę w "Głosie Robotniczym" organie KW PZPR Łodzi. Słowem takiej prowincjonalnej Trybunie Ludu.

    Emigrując z Polski niektórzy z nich zabrali egzemplarze Głosu Robotniczego i wysokonakładowego Dziennika Łódzkiego z tekstami tow. Iwony Katarasińskiej, jak choćby ten z maja 1968 pt. "Tym, którzy zapomnieli. Syjonistom - aktywność i bierność".
    Katarasińska grzmi z pierwszej strony: "Gdzie byliście wy. Ideolodzy i praktycy syjonizmu, którzy próbujecie oszukać własne i świata sumienie,....." - itd. Z dalszej treści wynika, że Katarasińska jako uratowane z zagłady dziecko żydowskie odcina się od naprawiaczy socjalizmu, rewizjonistów i syjonistów. Nie jest jasne kiedy tow. Katarasińska rzuca legitymację PZPR w 1982 czy w 1981 jednak juz od 1981 jak sama pisze a wiec jeszcze bedac w PZPR i piszac w organach partii przystępuje do opozycji (konstruktywnej oczywiście!). Ale mozna sadzic ze nastapilo to dopiero po weryfikacji dziennikarzy w stanie wojennym wiec nie wczesniej niz w 1982 bo jak sama pisze powodem byla utrata pracy w omediach PZPR oczywiscie i niemoznosc wykonywania zawodu. Znaczy towarzyszka rozczarowana z powodu odstawienia od zloba, wczesniej kwalifikowala by sie na niewinna rewizjonistke pewnie.
    Jak sama stwierdzila w trakcie procesu sadowego "znała ideologię PZPR, że częściowo się z nią zgadzała, a częściowo nie i że odrzucała linię partii w stanie wojennym. Dopiero w satnie wojennym tow. Iwono, przeciez mial towarzyszka juz wowczas 40 lat i raczej dobra orientacje w zaklamaniu i falszu PRL
    W 1989 Adam Michnik powierza jej funkcję redaktora naczelnego łódzkiej edycji "Gazety Wyborczej. Jak rozumiem pani posel ma rowniez udzialy w spolce Agora ktora nas tak skutecznie odmozdza od kilkudziesieciu lat.
    gratulacje dla PO partii konserwatywno liberalnej

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX