O zatrzymaniu mężczyzny w kraciastej koszuli, który szedł za zaginioną Iwoną Wieczorek informuje detektyw Krzysztof Rutkowski. - Znaleźli go znajomi Iwony, którzy pomagają w poszukiwaniach jako ochotnicy. Leżał bez butów. Był nawalony jak meserszmit. Natychmiast przekazano go policji -
mówił dziennikarzom "Gazety Wyborczej". Ale
policja nie potwierdza tych informacji. - Na chwilę obecną absolutnie nie mogę potwierdzić, żeby mężczyzna zarejestrowany na nagraniu został zatrzymany. My do tej sprawy zatrzymaliśmy już kilka osób, które przypominają mężczyznę, który jest zarejestrowany na monitoringu. Dalej pracujemy, aby jak najszybciej w pozytywny sposób wyjaśnić tę sprawę - mówił w Komentarzach Radia
TOK FM rzecznik pomorskiej policji Jan Kościuk.
Uwaga - można zaszkodzić! W akcji poszukiwania Iwony biorą udział policjanci i wolontariusze. Okolice Jelitkowa sprawdzali m.in. paralotniarze wyposażeni w kamerę termowizyjną. - Niemal każdego dnia otrzymujemy po kilka informacji. Wszystkie są sprawdzane - mówił Kościuk. Ale przyznaje, że sa wśród nich informacje fałszywe.
Policja regularnie apeluje o umiar w podawaniu informacji dotyczących śledztwa. Bo może to zaszkodzić poszukiwanej Iwonie. - Wyciekło kilka innych informacji, które nie powinny wyciec. Osoby trzecie bardzo często dopuszczały się tego, żeby poinformować co policja posiada, a czego nie posiada. To są informacje, które mogą wymóc pewne działania ze strony sprawcy. Mamy nadzieję, że najgorszy scenariusz nie potwierdzi się, bo sprawca porwania mógłby próbować zatrzeć ślady, mógłby nawet próbować zabić dziewczynę - wyjaśniał rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.
"Idealne śledztwo czy blamaż?". Przeczytaj. Jak mówił "to normalne zachowanie, kiedy sprawca czuje na plecach oddech policjantów". - Niektóre informacje przekazywane przez niektóre media nie wpływają pozytywnie na prowadzenie śledztwa. Wywieranie presji na policji też nie jest pozytywnym zjawiskiem - podsumował Jan Kościuk.