Kielce: sąd uniewinnił chirurgów-onkologów

mar, PAP
03.08.2010 , aktualizacja: 03.08.2010 18:31
A A A Drukuj
Sąd Rejonowy w Kielcach uniewinnił dwóch chirurgów ze Świętokrzyskiego Centrum Onkologii oskarżonych o nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu pacjentki. Wyrok nie jest prawomocny.
Akta sądowe
Fot. Grzegorz Dąbrowski / Agencja Gazeta
Akta sądowe
Awantura przed Pałacem Prezydenckim na zdjęciach:

Sprawa dotyczyła wykonanej w kieleckim szpitalu onkologicznym w maju 2002 roku amputacji piersi i węzłów chłonnych u 41-letniej Małgorzaty L. Wykonane po zabiegu badania histopatologiczne nie wykazały raka. Jeden z oskarżonych chirurgów przygotował plan operacyjny, drugi kierował zabiegiem.

Jak powiedział przewodniczący składu orzekającego Tomasz Piechota, sąd uznał, że chirurdzy nie naruszyli reguł ostrożności. Decydujące znaczenie dla sądu miały opinie biegłych prof. Zygmunta Grzebieniaka i prof. Janusza Jaśkiewicza, posiadających - jak zaznaczył sąd - ogromną wiedzę z zakresu chirurgii onkologicznej.

Według sądu obaj biegli stwierdzili w sposób jednoznaczny, że gdyby znaleźli się w sytuacji kieleckich chirurgów, to w 2002 roku, dysponując takimi badaniami, prawdopodobnie wykonaliby podobny zabieg. Wskazywali, że decydującym badaniem, które dawało jednoznaczna podstawę do wykonania mastektomii radykalnej, była biopsja aspiracyjna cienkoigłowa. To badanie wykazało, w sposób jednoznaczny, raka przewodowego.

Sędzia przypomniał, że badanie wykonało dwóch patomorfologów, w tym kierownik działu patomorfologii, a dodatkowo trzeci patomorfolog je konsultował. Badanie wykonano bardzo dokładnie, trwało pięć dni. Chirurdzy mając wynik takiego badania - zdaniem biegłych - nie mogli podjąć innej decyzji; błędem byłoby odstąpienie od mastektomii radykalnej. Oskarżeni nie mieli obowiązku nie wierzyć patomorfologom.

Prokurator: Lekarze nie wykazali staranności

Sędzia zaznaczył, że opinie profesorów Grzebieniaka i Jaśkiewicza różnią się od opinii zespołu biegłych ze Szczecina pod kierunkiem dr. Michała Ucińskiego, przygotowanej dla prokuratury. Zauważył, że w zespole tym był tylko jeden chirurg-onkolog. Zdaniem sądu opinia szczecińska jest odosobniona, a bardziej przekonujące są opinie Grzebieniaka i Jaśkiewicza.

Sędzia podkreślił, że w tym postępowaniu sąd zajmował się ustaleniem ewentualnej odpowiedzialności chirurgów; nie oceniał czy błąd popełnili inni lekarze. Dodał, że można doszukiwać się błędu patomorfologów, ale sąd w niniejszym procesie nie jest uprawniony do oceny ich działań.

Prokuratura Rejonowa Kielce-Wschód oskarżyła lekarzy o nieumyślne spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci ciężkiego kalectwa i trwałego, istotnego zeszpecenia pacjentki, opierając się na opinii zespołu biegłych ze Szczecina pod kierunkiem dr. Ucińskiego. Według prokuratury lekarze nie wykazali należytej staranności w ocenie wyników badań pacjentki i podjęli złą decyzję o amputacji piersi.

W pierwszym procesie, który zakończył się w grudniu 2007 roku, sąd uniewinnił chirurgów uznając, że oskarżeni kierowali się rozpoznaniem raka. Sąd oparł się na opinii biegłego z Wrocławia prof. Zygmunta Grzebieniaka. Od wyroku odwołała się prokuratura i poszkodowana kobieta. W maju 2009 roku Sąd Okręgowy w Kielcach uchylił wyrok sądu pierwszej instancji i skierował sprawę do ponownego rozpatrzenia. W ponownym procesie sąd powołał innego biegłego - prof. Janusza Jaśkiewicza z Akademii Medycznej w Gdańsku.

W październiku 2008 roku Sąd Okręgowy w Kielcach orzekł w procesie cywilnym, że Świętokrzyskie Centrum Onkologii ma zapłacić Małgorzacie L. 150 tys. zł zadośćuczynienia. Przyznał też poszkodowanej rentę. Wyrok w sprawie cywilnej jest prawomocny.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (35)

  • wyksztalciuch.jeden

    Oceniono 1 raz 1

    No i co w tym nadzwyczajnego - było podejrzenie - usunęli. Gdyby nie usunęli mimo podejrzenia i pacjentka zmarłaby na raka to dopiero szczekacze na forum mieliby używanie!

  • osmanthus

    Oceniono 1 raz 1

    To ja sie teraz pytam gdzie jest ta druga pacjentka, ktorej w tym samym czasie zrobiono biopsje cienkoiglowa, i ktorej powiedziano, ze jest zdrowa bo w badanej probce patolodzy NIE znalezli komorek rakowych ?

  • qulqa

    Oceniono 1 raz 1

    Ludzie, ratunku, poczytajcie trochę.
    RUTYNOWE postępowanie na całym świecie jest jedno - jeżeli w wyniku biopsji cienkoigłowej napisane jest 'rak przewodowy', usuwa się całą pierś i węzły chłonne lub guz i węzły chłonne, zależnie od lokalizacji, wielkości itp. Nie ma czasu na deliberowanie, kolejne biopsje itp. Czas często decyduje o życiu kobiety. Tysiące Waszych Mam, Żon i Córek dzięki temu postępowaniu będzie żyło.
    Lekarze postąpili zgodnie z zasadami sztuki.
    Co powiedzielibyście, jeśli zrobiliby kolejną biopsję, potem jeszcze kolejną - żeby się upewnić, a w tym czasie doszłoby do rozsiewu nowotworu ?
    Oczywiście byłaby znów jazda na lekarzy, bo pewnie czekali na łapówki albo im się nie chciało ......
    Istnieje w medycynie określenie 'rak na miejscu' - to rak, który nie przekracza swojego podścieliska i jego usunięcie jest całkowitym wyleczeniem. Widocznie u pacjentki był właśnie taki przypadek, co w rakach piersi jest ewenementem. Pacjentka została okaleczona - fakt, ale lepsza taka pomyłka niż pomyłka w drugą stronę. Jeśli nie wierzycie, zapytajcie tych kobiet, które właśnie po mastektomii przyjmują chemię lub są naświetlane i drżą przed każdym badaniem, czy oby się nie rozsiało ... Każda z nich powie, że opisana pacjentka to szczęściara.

  • anna-888

    Oceniono 2 razy -2

    przeokropne te sady. Kloake nalezaloby wymienic - najwyzszy czas !!

  • j-50

    0

    @findopindo
    Ja dlatego nie chodzę na badania jaj. Bo jakby mi je ucięli, to wielki ch z takiego życia.

  • j-50

    Oceniono 2 razy -2

    Ja myślę, że piekło jest zapełnione sędziami.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX