Kaczyński dodał, że nazwisko Blidy nie było przedmiotem szczególnego zainteresowania. - Krótko mówiąc, gdzieś tam mignęło - zaznaczył.
Były premier dodał, że ze sprawą nieprawidłowości w handlu węglem na Śląsku zetknął się po raz pierwszy w połowie lat 90. - O sprawie nadużyć w sferze handlu węglem usłyszałem od mojego śp. brata, który był wówczas szefem
NIK - powiedział Kaczyński. Dodał jednak, że była to wtedy ogólna wiedza - że coś złego się dzieje w tej dziedzinie, ale wiedza ta "nie była skonkretyzowana".
Były premier powiedział, że sprawa nieprawidłowości w branży węglowej wróciła podczas jednej z narad, która odbyła się zimą 2007 roku. Podkreślił przy tym, że tematem tego spotkania nie była
Barbara Blida, której nazwisko pojawiło się tylko na marginesie dyskusji. Dodał, że takich spotkań mogło być od sześciu do dziesięciu, a pierwsze odbyło się na jesieni 2006 roku. - Narady z ministrami i szefami służb specjalnych nie dotyczyły tylko Barbary Blidy, jej nazwisko przewijało się wśród innych spraw i nazwisk - zapewnił.
Pytany przez posła PiS Wojciecha Szaramę o naciski na prokuratorów Jarosław Kaczyński stanowczo zaprzeczył. Poseł Szarama tłumaczył, że u podstaw powstania komisji śledczej były informacje o rzekomych naciskach na prokuratorów i funkcjonariuszy, które zakończyły się postawieniem zarzutów posłance
SLD. Jarosław Kaczyński zapewnił również, że nic nie wie o żadnych naciskach.
Jarosław Kaczyński potwierdził, że rządowe narady na temat różnych tajnych operacji praktycznie nie odbywały się za czasów premiera Marcinkiewicza. - Premier Marcinkiewicz odnosił się z dystansem do spraw bezpieczeństwa państwa, do spraw związanych z całą tą sferą utajnioną - powiedział prezes PiS.
"Prosiłem, by nie zakładać kajdanek kobiecie" Jarosław Kaczyński powiedział, że przed zatrzymaniami w związku z tzw. aferą węglowa sugerował, by kobiet nie zakuwać w kajdanki. - Prosiłem, żeby w stosunku do kobiet nie stosować tego wyprowadzenia w kajdankach, uważałem to za bezzasadne - powiedział.Dodał, że jego sugestia, "była związana z jednym niedobrym doświadczeniem" - sposobem zatrzymania Emila Wąsacza. Były premier powiedział, że liczył, iż prośba zostanie przekazana funkcjonariuszom dokonującym przeszukania i zatrzymania. Podkreślał, że nic nie wiedział, by był plan aresztowania Blidy, znany mu był tylko zamiar zatrzymania.
Według Kaczyńskiego narada w kancelarii premiera dotyczyła dużej operacji - "obejmującej 20-30-40 osób", w tym Barbary Blidy. - Była osobą znaną, należała do damskiej czołówki SLD - powiedział Kaczyński. Powtórzył, że Blida była postacią znaną na Śląsku, lubianą w Sejmie, choć on osobiście jej nie znał.
Narada o aferze węglowej Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedzi, posłowie pytali byłego premiera głównie o naradę w Kancelarii Premiera, która dotyczyła dochodzenia ws. afery węglowej. Mieli w niej uczestniczyć: Kaczyński, b. minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro, b. minister SWiA Janusz Kaczmarek, b. szef
ABW Bogdan Święczkowski, b. szef CBA
Mariusz Kamiński, b. szef policji Konrad Kornatowski i b. prokurator krajowy Tomasz Szałek.
Świadkowie różnie określają datę tej narady: na luty lub koniec marca 2007 r., a nawet opisują jej przebieg. Kaczyński przyznaje, że omawiano sprawę Blidy i że stan śledztwa referował Ziobro, a Ziobro - że się nie odzywał, a o Blidzie nie było mowy.
Barbara Blida popełniła samobójstwo 25 kwietnia 2007 r. podczas próby zatrzymania jej przez funkcjonariuszy ABW, działających na polecenie Prokuratury Okręgowej w Katowicach w związku z podejrzeniami o korupcję w handlu węglem.
Krótkie przesłuchanie Kaczyńskiego Dzisiejsze przesłuchanie Kaczyńskiego ma trwać tylko dwie i pół godziny, ponieważ później prezes PiS udaje się na spotkanie z prokuratorami zajmującymi się śledztwem ws. katastrofy smoleńskiej. Ciąg dalszy przesłuchania odbędzie się - o ile zajdzie jeszcze taka potrzeba - we wrześniu, po sejmowych wakacjach.