Szaleństwo komponowane - Penderecki i Sinfonietta

Tomasz Handzlik
2010-07-26 , aktualizacja: 26.07.2010 22:13
A A A Drukuj
Światowa premiera Koncertu na róg i orkiestrę "Winterreise" Krzysztofa Pendereckiego. Bohaterami nagrania są Sinfonietta Cracovia i Robert Kabara
Krzysztof Penderecki i Sinfonietta Cracovia
Fot. Mateusz Skwarczek / AG
Krzysztof Penderecki i Sinfonietta Cracovia
Powiedzieć, że zawdzięczają mu wszystko, byłoby przesadą. Z drugiej jednak strony trudno przemilczeć fakt, że to właśnie dzięki wsparciu Pendereckiego (i jego żony) zespół bez imienia i tożsamości przemienił się kilkanaście lat temu w Sinfoniettę Cracovię - Orkiestrę Stołecznego Królewskiego Miasta Krakowa.

I szybko stał się jedną z najlepszych polskich orkiestr kameralnych. Dziś, znów za pośrednictwem krakowskiego kompozytora, Sinfonietta Cracovia potwierdza, że należy do europejskiej czołówki. Płyta ukazuje się w renomowanej wytwórni Channel Classics, dla której nagrywają najlepsi. Wydarzenie niezwykłe, bo nie sam Penderecki gra tu przecież pierwszoplanową rolę. Album otwiera jego Koncert na skrzypce i orkiestrę, gdzie solistą jest wspomniany Robert Kabara.

Ukończony w 1977 roku utwór jest bardzo osobisty, przepełniony goryczą i wielką emocją jednocześnie, na co miały wpływ choroba i śmierć ojca kompozytora. Tę szaleńczą ekspresję Kabara odmalowuje po mistrzowsku. Słuchanie jego intensywnych i karkołomnych fraz, a zaraz obok lirycznych, łkających pociągnięć smyczkiem przyprawia o dreszcze.

Nie jestem fanem współczesnego języka Pendereckiego, gdzie postwagnerowskie zadęcie miesza się z nowatorskim dwudziestowiecznym stylem kompozytorskim i wszechobecnymi autocytatami. Z większą przyjemnością słucham jego dawnych dzieł, jak "Polimorfia", I Symfonia, "Tren ofiarom Hiroszimy", "Psalmy Dawida" czy "Wymiary czasu i ciszy". A jednak dzisiejszemu Pendereckiemu też trudno odmówić wyrazistości i pewnej oryginalności języka. Taki właśnie jest jego Koncert na róg i orkiestrę "Winterreise", którego światowa premiera odbyła się w maju 2008 roku w Bremen. Parę miesięcy później utwór miał swoje polskie prawykonanie na urodzinowym Festiwalu Krzysztofa Pendereckiego w Warszawie (grała Sinfonietta Cracovia), a dziś mamy jego płytową premierę.

To wielobarwny fresk malowany kolorami współczesnej abstrakcji, groteski i humoru, kapitalnie połączonej z romantycznym (symfonicznym) rozmachem. Wielkim bohaterem nagrania jest chorwacki waltornista Radovan Vlatković, któremu Penderecki dedykował dzieło. Wybór to znakomity, bo artysta gra z pasją i wirtuozerią. Z lekkością wciela się też w rolę solisty prowadzącego dialog z orkiestrowymi rogami. Ale ozdobą nagrania jest również krakowska orkiestra, która - podobnie jak w interpretacji koncertu skrzypcowego - zachwyca wrażliwością i jednością brzmienia. To naprawdę mistrzowskie walory, których nabywa się dzięki wieloletniej, żmudnej pracy.

Sinfonietta Cracovia, Robert Kabara, Radovan Vlatković, "Krzysztof Penderecki - Violin Concerto, Horn Concerto", Channel Classics Records

Podziel się