"Guardian": Katastrofa Deepwater Horizon przy wyłączonych alarmach

met, PAP
24.07.2010 , aktualizacja: 24.07.2010 20:55
A A A Drukuj
Zatoka Meksykańska, płonąca platforma wiertnicza. 21 kwietnia Fot. Gerald Herbert AP Zatoka Meksykańska, płonąca platforma wiertnicza. 21 kwietnia
Systemy alarmowe i mechanizmy bezpieczeństwa na platformie wiertniczej Deepwater Horizon, która uległa katastrofie w Zatoce Meksykańskiej, były wyłączone, by nie przeszkadzały pracownikom spać - podał "Guardian".
Ujawnił to główny technik Mike Williams, zatrudniony przez szwajcarską firmę wiertniczą Transocean, będącą właścicielem platformy eksploatowanej przez koncern BP. Na platformie 20 kwietnia doszło do awarii, w wyniku której zatonęła. Zginęło 11 pracowników.

Williams składał wyjaśnienia w Nowym Orleanie przed federalną komisją badającą okoliczności katastrofy. Według niego systemy alarmowe nie zadziałały w dniu katastrofy, ponieważ zostały "zneutralizowane" na ok. 12 miesięcy przed katastrofą.

Czujniki monitorujące warunki na platformie oraz w szybie naftowym Macondo poniżej były sprawne, lecz komputer zaprogramowano tak, by nie uruchamiał alarmu w przypadku niepokojącego odczytu. Zarówno wizualne, jak i dźwiękowe alarmy powinny były zadziałać automatycznie w przypadku wykrycia przez czujniki ognia lub gazów - wyjaśnia "Guardian".

Inna ujawnioną przez Williamsa nieprawidłowością było wyłączenie kluczowego dla bezpieczeństwa urządzenia powodującego automatyczne zablokowanie pomieszczenia wierceń w przypadku wykrycia niebezpiecznego stężenia gazów. Kolejnym zaniedbaniem było zawieszanie się systemu komputerowego.

Williams twierdzi, że dał wyraz swoim obawom w kontaktach z nadzorcami, ale nie potraktowano go poważnie. Od czasu katastrofy na platformie Deepwater Horizon BP zmaga się z zatamowaniem wycieku ropy z szybu Macondo, a prezydent Barack Obama wprowadził moratorium na nowe wiercenia w Zatoce Meksykańskiej.

Według sobotniego "Guardiana" rewelacje Williamsa mają potencjalnie duże reperkusje dla BP, jak i dla jego podwykonawcy Transocean - największej na świecie firmy wierceń głębokomorskich, ponieważ wynika z nich, że katastrofa była wynikiem decyzji podjętych przez Transocean.

Spośród 126 pracowników przebywających na szybie 20 kwietnia 79 było pracownikami Transocean, siedmiu zaś BP.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (15)

  • papa_s

    Oceniono 1 raz 1

    @milu100
    Wtedy by była mała ilość komentarzy. Ludzie nie mają nic merytorycznego do napisania więc piszą co wywoła wojenkę.
    Wracając do meritum;) Systemy alarmowe się wyłącza bo ciągle się włączają niepotrzebnie. Wszyscy przestają zwracać uwagę na alarm i po prostu go wyłączaj jak się da oczywiście. Gorzej jak takiego cholerstwa nie można wyłączyć. To wtedy mają przesrane a właściwie nieprzespane;)

  • znameze

    Oceniono 2 razy 0

    grant_1 popieram. Po prostu popierdzieliło się ludziom w główkach od patrzenia na TVP i inne polskie telewizje. Patrząc na to spoza Polski wygląda to naprawdę żałośnie.

  • milu100

    Oceniono 2 razy 2

    Ludzie, opanujcie się, ten news nie ma nic wspólnego z POPiSowymi wojnami. Odpuscie sobie swoja wojenke chociaz tutaj!

  • wielkilebowski

    Oceniono 1 raz 1

    plamy na sloncu , koklusz i biegunka to tez z winy PO!!!

  • mgoralsk

    Oceniono 1 raz 1

    Drogi dziennikarzy, twórco notki etc... Transocean jest firmą amerykańską, nie szwajcarską....

  • mhjunior007

    Oceniono 2 razy 0

    Nie wiem kto to są te PO-łgłówki, ale możesz być pewny, że każdego dziwi fakt, że piloci nie reagowali na TAWSA, tylko dalej wykonywali procedury podejścia do lądowania. To naprawdę duża zagadka, myślę, że jedynym wyjaśnieniem była presja na lądowanie wbrew zdrowemu rozsądkowi i warunkom. A czy presję wywierał ktoś na pokładzie, czy ktoś przez telefon satelitarny - to już powinna wyjaśnić prokuratura, bo ten ktoś ktoś jest współwinny śmierci 96 osób.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX