Poseł Platformy wyjaśniał, że wymienieni przez niego przedstawiciele PiS naruszyli zasady rzetelności, dbałości o dobre imię Sejmu i odpowiedzialności. Poseł powołał się między innymi na formułowane przez tych parlamentarzystów opinie na temat katastrofy smoleńskiej.
"Oni wszyscy oszukują, kłamią, oskarżają o zbrodnie, a ja dostaję jako jedyny karę" Jarosław Kaczyński, według posła PO, miał przekroczyć zasady etyki przez użycie w wywiadzie dla "Gazety Polskiej" słów skierowanych do Radosława Sikorskiego: "To jest wynik waszej zbrodniczej polityki - nie kupiliście nowy samolotów". Według Palikota, te słowa przypisują ministrowi polskiego rządu umyślne działanie.
- Jarosław Kaczyński uważa, że nie kupienie samolotów, zorganizowanie tak a nie inaczej tej wyprawy, cała obsługa tej wyprawy, miała umyślnie - bo słowo zbrodnia oznacza umyślne działanie - na celu zamordowanie Lecha Kaczyńskiego. To są najcięższe oskarżenia, jakie można sformułować - powiedział Palikot.
Wniosek Palikota wobec posła Joachima Brudzińskiego dotyczy wypowiedzi o tym, że premier Donald Tusk "ściskał się z Putinem", a ciało prezydenta zostawił "w błocie (...) w ruskiej trumnie" - udzielonej 13 lipca podczas programu "Kropka nad i" w
TVN. - Powyższe słowa nie są godne posła i są kłamstwem - uważa Palikot.
Antoni Macierewicz - zdaniem posła PO - naruszył zasady etyki słowami o "zbrodni" w odniesieniu do katastrofy smoleńskiej, wypowiedzianymi na konferencji prasowej 3 dni temu i w programie "Minęła dwudziesta" w TVP Info. To określenie zostało użyte "gołosłownie, bez żadnego uzasadnienia, bez żadnych poszlak" - podkreślił Palikot.
- Trudno sobie wyobrazić coś bardziej obrzydliwego i obraźliwego - dodał.
Podstawą wniosku posła PO wobec Beaty Kempy jest m.in. wypowiedź przytoczona 14 lipca przez portal gover.pl, że "Donald Tusk i jego rząd powinien zrobić sobie rachunek sumienia". - Sugeruje to (...), że była jakaś zmowa, jakaś chęć zabicia i w tej chęci uczestniczył premier Tusk" - powiedział Palikot.
Z kolei Adam Hofman ma odpowiedzieć za użycie wobec Palikota 8 lipca w
TVN24 słów: "zachowuje się jak dresiarz, który w bramie dźga brudnym nożem" i "Jakbym go spotkał na korytarzu sejmowym, to dostałby po gębie". Dodał, że to nie są wszystkie wnioski, bo nad dwoma pracują jeszcze prawnicy.
Palikot powiedział, że nie składałby tych wniosków, gdyby sam nie został ukarany przez Komisję Etyki Poselskiej. Zaznaczył, że politycy często przekraczają "różne granice" i powinni być za to oceniani w wyborach. Uważa jednak, że nie może być jedynym rozliczanym za używane słowa.
- Nie może być coś takiego, że oni wszyscy oszukują, kłamią, oskarżają o zbrodnie, a ja dostaję jako jedyny w polskiej polityce karę za sformułowanie, owszem, trudne, mocne, za które, jeśli ktoś się czuje dotknięty, przepraszam - ale jednak wychodzące z jakiejś racjonalnej tezy o odpowiedzialności kancelarii i Lecha Kaczyńskiego za tę tragedię, a nie bezpodstawne twierdzenia o jakimś zamachu, porwaniu, błocie - mówił Palikot. - Jeśli komisja ich nie ukarze, to cały kraj będzie miał poczucie niesprawiedliwości - dodał poseł PO.
Palikot, zapytany o wniosek o ukaranie go, skierowany w piątek do marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny przez niektórych przedstawicieli rodzin ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, powiedział, że wypowiada się o ofiarach tej katastrofy "zawsze jak najlepiej", ale przeprosił za sformułowania, którymi ktoś mógł poczuć się dotknięty. Powiedział, że "haniebne i niegodne" jest to, co "zespół Macierewicza robi z uczuciami tych ludzi.
- Dodawanie im nadziei, poprzez insynuowanie, że to Ruscy porwali te osoby i że oni w jakichś łagrach i kazamatach rosyjskich się znajdują, sianie nadziei dzieciom, które mają kilka czy kilkanaście lat w niektórych z tych rodzin, jest tak podłe i nikczemnie, że brak mi słów -przekonywał.
Podkreślił, że on sam stara się dotrzeć do prawdy o katastrofie.
- Jeśli pani Merta (żona wiceministra kultury Tomasza Merty - dop. red.) czy ktokolwiek czuje się taką czy inną moja wypowiedzią dotknięty, to ja oczywiście przepraszam" - powiedział. - Tylko prawda może ukoić zranione ludzkie serca pani Merty, pani Gosiewskiej, pani Szmajdzińskiej i każdego, kto stracił kogoś kochanego i najbliższego. Nie pomagają w tym tragiczne, fałszywe, zbrodnicze w samej swojej literze sformułowania Jarosława Kaczyńskiego i Antoniego Macierewicza - dodał Palikot.
"Będę przekonywał, by zachowywał się przyzwoicie" Gorąco również wokół parlamentarnego zespołu badającego okoliczności katastrofy pod przewodnictwem Antoniego Macierewicza. Palikot twierdzi, że zgodnie z regulaminem Sejmu ma prawo wstąpić do zespołu, a Macierewicz jest przeciwnego zdania. Marszałek Grzegorz Schetyna przyznaje rację Palikotowi, który według niego "może należeć do komisji". - Będę go przekonywał, by zachowywał się przyzwoicie, nie hucpiarsko - podkreślił Schetyna.
"Jak najmniej polityki" W ocenie Schetyny, "jeżeli zespół parlamentarny ma być otwarty i ma próbować wyjaśniać tę sprawę, muszą w nim uczestniczyć wszyscy ci, którzy chcą to zrobić". - Jak najmniej polityki - dodał. Według marszałka, także inni posłowie chcą uczestniczyć w pracach zespołu.
- Nie wyobrażam sobie, żebym mógł blokować chęć uczestnictwa innych posłów w tym zespole. To nie jest zespół tylko PiS-u. Każdy ma prawo w nim uczestniczyć.
Jak zaznaczył, traumatyczne doświadczenia rodzin ofiar katastrofy prezydenckiego samolotu "to jedno", a "wiedza o całości postępowania to drugie". - Musimy zrobić wszystko, by wyjaśnić tę kwestię, by także rodziny miały pełną informację - dodał marszałek Sejmu. Przypomniał też, że 3 sierpnia odbędzie się spotkanie Prokuratora Generalnego Andrzeja Seremeta i prokuratorów prowadzących postępowanie w sprawie katastrofy z sejmową Komisją Sprawiedliwości i Praw Człowieka. Podkreślił, że "komisja i opinia publiczna dostaną pełną informację odnośnie zaawansowania śledztwa".