Naruszenia były, ale to nie mobbing - Inspekcja Pracy o czerwonej kropce w Carrefourze

luk
20.07.2010 , aktualizacja: 20.07.2010 16:12
A A A Drukuj
Są wstępne wyniki kontroli przeprowadzonej przez Okręgowy Inspektorat Pracy w Lublinie dotyczące czerwonej kropki w supermarkecie Carrefour. Pracownicy, by wyjść do toalety bądź na papierosa, na czerwonym punkcie czekali na pracownika sklepu, który udzielał pozwolenia na opuszczenie stanowiska. - Trudno zakwalifikować to jako mobbing - ocenia Paweł Łyczkowski z Inspekcji Pracy.
Czerwona kropka w jednym z warszawskich sklepów Carrefour
Fot. Łukasz Myc
Czerwona kropka w jednym z warszawskich sklepów Carrefour
Czerwona kropka w Carrefourze przy ul. Andersa w Lublinie szybko stała się tematem ogólnopolskim. Nic dziwnego. Sprawa dotyczyła obowiązku stawania pracowników na kropce w celu zwrócenia na siebie uwagi kierownika i otrzymania pozwolenia m.in. na wyjście do toalety.

Po artykułach w prasie tematem kropki zainteresowała się Okręgowa Inspekcja Pracy w Lublinie. Do sklepu udał się inspektor i psycholog. Przeprowadzili anonimową ankietę, w której udział wzięło 17 pracowników - ci, którzy akurat mieli zmianę.

- Pytania dotyczyły przede wszystkim atmosfery w pracy oraz zjawisk, które mogłyby świadczyć o występowaniu mobbingu - mówi nam Paweł Łyczkowski z Inspekcji Pracy w Lublinie. - Oprócz ankiety, przeprowadziliśmy też rozmowy z pracownikami. Dowiedzieliśmy się, że gdy wprowadzono nowy system pracy w postaci czerwonej kropki, została przekazana informacja, że to miejsce spotkań z kierownikiem służące między innymi do odbierania poleceń. Faktycznie, była grupa osób, która stosowała się do systemu kropki, gdy chciała wyjść do toalety. Nie sygnalizowali jednak, by były jakieś utrudnienia ze zdobyciem zgody od przełożonego.

Zdaniem inspektora Łyczkowskiego, incydenty, które miały miejsce mimo wszystko trudno zakwalifikować jako mobbing.

"Trudno to zakwalifikować jako mobbing"

- Takie działanie pracodawcy narusza godność osobistą pracowników i nie powinno mieć miejsca. Czerwona kropka nie została jednak wprowadzona wyłącznie w celu zobowiązania pracowników do uzyskiwania zgody na wyjście do toalety, lecz była elementem nowej procedury i miała służyć spotkaniom przełożonych z pracownikami. Obowiązek stawania na kropce miał dotyczyć wszystkich przypadków opuszczania stanowiska pracy - nie zaś wyłącznie wyjść do toalety. Dlatego trudno to zakwalifikować jako mobbing - tłumaczy.

- Po publikacjach w prasie i internecie, w markecie odstąpiono od udzielania zgody na przerwy prywatne na kropce. Kropka funkcjonuje natomiast w dalszym ciągu jako punkt spotkań z przełożonymi w sprawach wyłącznie służbowych. Należy wziąć też pod uwagę, że problem istniał krótko i nie był celowym działaniem pracodawcy - dodaje inspektor.

Pytany o kary odpowiada, że to tajemnica służbowa. - W dodatku ewentualne mandaty nakładane są na osoby prywatne, więc dochodzi tu jeszcze kwestia ochrony danych osobowych - mówi Łyczkowski. - Mogę powiedzieć tylko, że będzie kierowane do kierownictwa Carrefoura zalecenie opracowania wewnątrzzakładowych procedur do zapobiegania mobbingowi - dodaje.

Carrefour o czerwonej kropce

Gdy sprawa z czerwona kropka nabrała rozgłosu, kierownictwo sieci Carrefour prawie natychmiast wydało oświadczenie, w którym przyznało, że praktyka w lubelskim sklepie, owszem, miała miejsce, ale wynikała z błędnej interpretacji nowych zasad organizacji pracy.

- Chcielibyśmy jednoznacznie stwierdzić, że czerwony punkt jest wyłącznie miejscem, w którym odbywają się codzienne briefingi dla zespołów. Kierownicy spotykają się ze swoim zespołem o określonej godzinie i omawiają podział obowiązków oraz zadań na najbliższy dzień. W żadnym wypadku nie jest to miejsce, w którym pracownicy oczekują na pozwolenie od przełożonego na pójście na przerwę lub do toalety - mówiła rzecznik firmy Maria Cieślikowska. - Podkreślamy, że nie jest zamiarem firmy w jakikolwiek sposób przyczyniać się do tego, aby nowe rozwiązania powodowały jakikolwiek dyskomfort pracowników.

Pracownicy sklepu zostali już przeproszeni. Mieli również dodatkowe szkolenia, podczas których szczegółowo wyjaśniono im nowe zasady organizacji pracy.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (68)

  • top80

    0

    a Pan z PiPy też u siebie w urzędzie ma masówki na kropce? może by mu się przydały

  • cezbak

    0

    Szkoda, że nie kazali stawać na rękach lub w pozycji pajacyka - jeszcze łatwiej zwrócić uwagę kierownika. Skoro według inspekcji pracy nie można traktować tej sytuacji jako naruszającej godność pracownika, to niech też przed wyjściem do toalety każdy z urzędników tej szacownej instytucji wykona podobną czynność. Najlepiej w dniu, kiedy w biurze będzie dużo gości/ petentów/ wizytujących czy kto tam jeszcze może bywać. Gwarantuję zmianę perspektywy.

  • wk-1

    0

    Faktycznie, była grupa osób, która stosowała się do systemu kropki, gdy chciała wyjść do toalety. Nie sygnalizowali jednak, by były jakieś utrudnienia ze zdobyciem zgody od przełożonego

    TYLKO SOBIE TO PRZECZYTAJCIE , TAK WYPOWIADA SIĘ INSPEKTOR PRACY (A TO ŻE TO JEST PONIZAJĄCE DLA PRACOWNIKA TO PIKUŚ) ZA TAKIE COŚ POWINIEN STRACIĆ PRACĘ W CYWILIZOWANYM KRAJU , PO CO SPOLECZEŃSWO MU PŁACI ŻEBY WŁAZIŁ W DUPĘ PRACODAWCOM

  • wk-1

    0

    to jest właśnie inspekcja pracy jak przychodzą na kontrolę to wcześniej dzwonią do pracodawców , żeby być wobec nich w porządku , bo może dostaną w łapę , i jak przeprowadzali ankietę wśród pracowników carrefoura to byli to przypadkowi pracownicy którzy akurat byli na zmianie, jak czerwona kropka to nie jest mobing to co nią jest , pozwalniać ich wszystkich z tej inspekcji pracy jak poszukają pracy na wolnym rynku to dowiedzą się co to jest mobing , za łapówki to oni niczego nie widzą i nie słyszą " polska to dziki kraj" a im dalej na wschód tym większe dziki , wschodni zamordyzm , to nie przypadek ze to dzialo się akurat w lublinie

  • funkenschlag

    Oceniono 1 raz 1

    A czy w kasach supermarketu nie można zainstalować guzika, który by poinformował przełożonych o tym , że ma się sprawę do omówienia?

  • neokomunista

    Oceniono 1 raz 1

    Inaczej to się robi we Francji:

    "Żabojady", jakby niektórzy ich tak określili, protestują przeciwko swoim pijawkom, nie bacząc na to czy "to swój" czy "nie swój" kapitalista:

    Historyczny strajk sparaliżował francuskie supermarkety. Bo pracownicy mają o co walczyć. Niskie pensje, praca ponad siły, kombinacje przy czasie pracy – aż prosiłoby się, aby pracownicy supermarketów zbiorowo wystąpili w obronie swych praw. Dlaczego tak się zazwyczaj nie dzieje? Jest kilka przyczyn: niskie uzwiązkowienie, rotacja pracowników, często niemal feudalne stosunki panujące w firmie. I to nieważne, w Polsce, czy we Francji.

    Właśnie nad Sekwaną – po raz pierwszy – kilka największych związków zawodowych działających w supermarketach zorganizowało w piątek, 1 lutego wspólną akcję protestacyjną. Biorąc pod uwagę jej zasięg, była to na pewno akcja historyczna.

    Nigdy wcześniej związkom zawodowym tej branży nie udało się do doprowadzić do wspólnej akcji. Teraz jednak razem zadziałały trzy największe związki: Powszechna Konfederacja Pracy (CGT), Francuska Demokratyczna Konfederacja Pracy (CFDT) i Siła Robotnicza (FO), które wezwały 635 tysięcy pracowników do jednodniowego strajku na rzecz podwyżek płac i przeciwko warunkom pracy, tak w wielkich supermarketach, jak Carrefour czy Auchan, jak i w mniejszych sklepach typu Picard, czy Match.

    Płace na poziomie pensji minimalnej, roczne rozliczanie czasu pracy, co pozwala dyrekcji omijać wyżej płatne nadgodziny, praca w weekendy czy nocą, stanowiska pracy grożące problemami zdrowotnymi, stały problem zbyt niskiego zatrudnienia, a w związku z tym przeciążenie pracą reszty pracowników. – Powodów, aby strajkować są tysiące – wyznaje Claudette Montoya, działaczka CGT w sieci Carrefour. – Ludzie mają tego po prostu dość!

    Na podstawie tekstu Piotra Bojko

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX