Piechur, który okrąża Polskę dla chorych na stwardnienie rozsiane jest na półmetku. Marek Chorąży swoją wyprawą chce zwrócić uwagę na trudną sytuację osób chorujących na SM. Na początku maja wyruszył z Katowic. Idąc wzdłuż polskich granic dotarł do Gdyni. Do pokonania zostało jeszcze blisko 1 800 km.
Materiały prasowe
Marek Chorąży
- Trasa marszu ma kształt Polski. Tam gdzie jest Schengen, to po granicy - tam gdzie nie ma to przy granicy. Generalnie nasza podróż to około 4 tys. kilometrów, wszystko robimy na piechotę. Nie ma ani jednego kilometra przejechanego i zapewniam nie będzie - zapewnia Marek Chorąży.
Celem marszu jest nagłośnienie faktu, że Polska jest jedynym krajem w Europie, w którym czas trwania terapii SM jest odgórnie ograniczony. Leczenie refundowane jest maksymalnie przez trzy lata. - W tym czasie jest jakaś fizjoterapia, dostęp do informacji, refundacja leków. A po trzech latach generalnie "pani/panu już dziękujemy, można sobie iść..." - mówi.
Marek Chorąży swoim wyczynem chce pomóc chorym zmienić tę sytuację. Przed nim jeszcze prawie 2 tys. kilometrów do przejścia i trudna do oszacowania ilość decydentów do przekonania.
Nasz wnuk choruje na SM. Pierwsze leki dostanie z NFZ dopiero od stycznia. Martwimy się co z nim będzie do wyznaczonego terminu przez NFZ, bo nie stać nas na tak dużą dla niego pomoc. Panie Marku! Jesteśmy z Panem, wędrujemy z Panem i wierzymy, że Pański wysiłek nie pójdzie na marne, że pomoże naszemu dwudziestoczteroletniemu wnukowi.