KRRiT nie może sprawdzić, czy reklamy są za głośne. Nie ma do tego aparatury

awe
19.07.2010 , aktualizacja: 19.07.2010 17:35
A A A Drukuj
Sklep z telewizorami Fot. DAVID MOIR REUTERS Sklep z telewizorami
Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji nie może sprawdzić, czy reklamy nadawane przed programami są za głośne ponieważ nie ma do tego odpowiedniej aparatury - informuje "Presserwis". Według rozporządzenia KRRiT nadawcy muszą dopilnować, by reklamy nie były głośniejsze niż program emitowany 20 sekund przed nimi.
Do sprawdzenia głośności opracowano specjalne algorytmy. Ta dczuwana przez widzów nie wynika z przekroczenia dopuszczalnego poziomu decybeli, ile z uwypuklenia tonów wysokich, przy jednoczesnej redukcji niskich - tłumaczy "Presserwis". Do pomiarów potrzeba także specjalnej aparatury. KRRiT jej nie kupiła, bo nie ma na to środków.

"Przerażająca Katarasińska" komentarz Wojciecha Krzyżaniaka, szefa "Gazety Telewizyjnej"

- Chcieliśmy kupić sprzęt, ale sejmowa komisja kultury i środków przekazu wykreśliła to z naszego budżetu na ten rok - powiedział przewodniczący KRRiT Witold Kołodziejski. - Posłanka Śledzińska-Katarasińska stwierdziła, że i bez pomiarów "wszyscy słyszą, czy jest głośno, czy cicho" - dodał.

- Rozumiem, że tak się tłumaczą. Ja i bez sprzętu mogę powiedzieć, że to rozporządzenie nie jest wykonywane - odpowiada przewodnicząca komisji kultury Iwona Śledzińska-Katarasińska

"Presserwis" sprawdził zapis posiedzenia komisji kultury z października ub.r. Kołodziejski tłumaczył, że podstawą rozpatrywania skarg na reklamy musi być sprzęt do monitoringu. - W tej chwili szacujemy koszt zakupu takiego sprzętu na 183 tys. zł. Niektórzy nadawcy już zakupili taki sprzęt, ale, oczywiście, specjalnie się tym nie chwalą, bo wiadomo, że to KRRiT musi dysponować narzędziami, które będą umożliwiały kontrolę - mówił. - Po co robić zakupy inwestycyjne, by stwierdzić to, co jest stwierdzalne w każdym domu - odpowiedziała Śledzińska-Katarasińska, dodając, że "wystarczy rozporządzenie i tu w ogóle nic nie trzeba badać", a "głośność reklam to są fakty stwierdzone".

- Ściszyliśmy reklamy, bo przestrzegamy prawa bez względu na to, czy Krajowa Rada jest w stanie to sprawdzić, czy nie - mówi rzecznik prasowy TVN Karol Smoląg.

Od połowy czerwca do KRRiT nie wpłynęła ani jedna skarga na hałaśliwe reklamy. - Są tylko telefony z pytaniami, co robić, gdyby się to zdarzyło. Ludzie interesują się sprawą hałaśliwych reklam po publikacjach medialnych - stwierdza Witold Mazur z KRRiT.

Podziel się