Skomentuj:
Komentarze (28)
-
Ale nius! Przecież to normalny schemat działania kampanii wyborczej. 10 dolców na stół, 50 pod stołem. Sarkozy bardzo dba o wizerunek medialny, więc cieszył się popularnością dosyć długo, ale w końcu, parafrazując Wałęsę: "Te minusy przesłoniły plusy"
-
Francuzi też mają swoją Platformę Oszukańczą.
-
A co z powiazaniami naszego Brunka z WSI,Walterem? Cudze lody widzicie,a swoich nie chcecie zauwazac.
-
Francuzi to szczęśliwy naród, jeżeli mają tylko takie "problemy". U nas wali się miliardy podatnicze na kiecuchów - i nic. Ważny polityk PO (pan G. - desant pisu w PO) przechwytuje w krakówku na rzecz kiecuchów duży majątek firmy niekiecuszej - i nic. Jednojajowcy K. przekręcili nieruchomości w wawie na rzecz swojej partii - i nic. Skok na skoki zrobił zięciulo organizatora skoków (jednojajowca K.) - i nic, nadal jest nieutulony w żalu.
-
Demokracja to fajny system, kazdy moze mówic co chce, wybierac kogo chce, inwestowac w co chce, ma tylka tę wadę że ci co inwestuja chca mieć większe zarobki od tych co u nich pracują, wg niektórych prowadzi to do socjalizmu a nawet komunizmu
Socjalizm jest jeszcze fajniejszyustrój, tylko sponsora na dłuzej znaleźć trudniej, w socjaliźmie inwestorem i dydstrybutorem dóbr jest państwo, w komuniźmie wszyscy sa szcęśliwi i jednakowo odpowiadaja za państwo a niektórzy nawet bardziej:)
Za czasow Peryklesa był obowiazkowy pobór wojskowy, podatki proporcjonalne od dochodów, udział w państwowych świętach religijnych oraz dbanie o groby zmarłych szczegolnie rodziców. Było zgromadzenie Ludowe czyli obecne referendum oraz rada pięciuset losowana z obywateli a nie wybierana. Urzędników, którym zarzucono szkodliwość dla demokracji skazywano na 10-letnia banicję.
Oto słowa Peryklesa o zbudowanym systemie: "Nasz ustrój polityczny nie jest naśladownictwem obcych praw, a my sami raczej jesteśmy wzorem dla innych niż inni dla nas. Nazywa się ten ustrój demokracją, ponieważ opiera się na większości obywateli, a nie na mniejszości. W sporach prywatnych każdy obywatel jest równy w obliczu prawa; jeśli zaś chodzi o znaczenie, to jednostkę ceni się nie ze względu na jej przynależność do pewnej grupy, lecz ze względu na talent osobisty, którym się wyróżnia; nikomu też, kto jest zdolny służyć ojczyźnie, ubóstwo albo nieznane pochodzenie nie przeszkadza w osiągnięciu zaszczytów. W naszym życiu państwowym kierujemy się zasadą wolności. W życiu prywatnym nie wglądamy z podejrzliwą ciekawością w zachowanie się naszych współobywateli, nie odnosimy się z niechęcią do sąsiada, jeśli zajmie się tym, co sprawia mu przyjemność, i nie rzucamy w jego stronę owych pogardliwych spojrzeń, które wprawdzie nie wyrządzają szkody, ale ranią. Kierując się wyrozumiałością w życiu prywatnym, szanujemy prawa w życiu publicznym; jesteśmy posłuszni każdoczesnej władzy i prawom, zwłaszcza tym niepisanym, które bronią pokrzywdzonych i których przekroczenie przynosi powszechną hańbę. Myśmy też stworzyli najwięcej sposobności do wypoczynku po pracy, urządzając przez cały rok igrzyska i uroczystości religijne oraz pięknie zdobiąc nasze prywatne mieszkania, których urok codzienny rozprasza troski. Z powodu zaś wielkości miasta zwozi się tu towary z całej ziemi; możemy tedy na równi rozkoszować się wytworami obcych narodów, co i naszymi własnymi."
Ciekawe ile z tego rozumieja nasi parlamentarzysci, szczególnie ci co się szcycą wykształceniem prawniczym, bo z mojej obserwacji wynika, że to miernoty i cwaniaki. -
@zawszeprawdomowny:
> Sarkozy ma swojego Woertha, a Chlebowski, Drzewiecki i Schetyna maja swojego Sobiesiaka.
a kogo ma Jaro?
...
...
...
acha! no tak. Jaro ma tylko siebie, z nikim się nie dzieli. nawet brata nie dopuścił do swojego Wielkiego Projektu, brat tylko wykonywał jego rozkazy
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX



