Lipiński: "Jechaliśmy ok. 20 km/godz. na pustej drodze"

psm
15.07.2010 , aktualizacja: 15.07.2010 11:12
A A A Drukuj
PRZEGLĄD PRASY. - 65-kilometrową trasę od granicy do Smoleńska przejechaliśmy w trzy godziny! - mówi w wywiadzie dla "Polski The Times" Adam Lipiński, poseł PiS. - W pewnym momencie minęła nas kolumna z delegacją premiera. Gdy to się stało, trochę przyspieszyliśmy, ale nieznacznie - dodał.
27 września 2006 r. Warszawa, Sejm. Adam Lipiński na konferencji PiS
Fot. Wojciech Olkuśnik / AG
27 września 2006 r. Warszawa, Sejm. Adam Lipiński na konferencji PiS
Poseł Prawa i Sprawiedliwości opowiadał w wywiadzie dla "Polski The Times", że autokar, którym jechał razem z Jarosławem Kaczyńskim na miejsce tragedii samolotu prezydenta pod Smoleńskiem, był celowo spowalniany. - Na granicy zatrzymano nas do szczegółowej kontroli dokumentów - mówił. - Postój zajął około godziny. Następnie nasz autokar ruszył w kierunku Smoleńska. W pewnym momencie przed nami pojawił się rosyjski samochód milicyjny - w takiej kolumnie dwóch samochodów jechaliśmy do Smoleńska - opowiadał Lipiński.

"65 kilometrów pokonaliśmy w trzy godziny"

Według Lipińskiego milicjanci w pewnym momencie zaczęli zwalniać do prędkości ok. 20 km/godz. - Bardzo nas to zirytowało i poleciliśmy zatrzymać autokar - opowiada Lipiński. - Przedstawiciel konsulatu wysiadł i poszedł zapytać milicjantów, dlaczego jedziemy tak wolno. Milicjanci odpowiedzieli, że takie otrzymali rozkazy. Finalnie wyszło na to, że 65-kilometrową trasę od granicy do Smoleńska przejechaliśmy w trzy godziny! - mówi poseł PiS. - W pewnym momencie minęła nas kolumna z delegacją premiera. Gdy to się stało, trochę przyspieszyliśmy, ale nieznacznie - dodał.

Lipiński mówi w wywiadzie, że po tym, jak autokar z nim i Jarosławem Kaczyńskim minęła delegacja premiera, w samym Smoleńsku krążyli po mieście, a przed samym wjazdem na teren katastrofy czekali dodatkowe 30 minut.

Wcześniej, podobną wersję wydarzeń przedstawił Jarosław Kaczyński w wywiadzie dla "Gazety Polskiej".

Na powtarzający się zarzut odpowiedział w "Gazecie Wyborczej" rzecznik rządu Paweł Graś: - Prawda jest taka, że natychmiast gdy dowiedzieliśmy się o katastrofie, zaproponowaliśmy Jarosławowi Kaczyńskiemu, by zabrał się z dowolną liczbą osób na pokład wyczarterowanego przez nas samolotu do Smoleńska. Opóźnialiśmy nasz wylot, czekając na odpowiedź, a potem dowiedzieliśmy się, że pan Kaczyński właśnie wyleciał, więc jeśli ktoś się z kimś ścigał, to na pewno nie my - twierdzi Graś.

- Po wylądowaniu zostaliśmy przewiezieni na miejsce katastrofy w konwoju rządowym pilotowanym przez Rosjan - mówi rzecznik rządu. - Po przybyciu na miejsce premier Tusk stwierdził, żeby ze wszystkimi decyzjami dotyczącymi ciała pana prezydenta czekać na jego brata Jarosława i żeby to on podejmował decyzje dotyczące głowy państwa - dodał.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (125)

  • jar_gal

    0

    proszę jak pis chce tuszować katastrofę prezes daje przykład kłamał raz i drugi i trzeci raz też może

  • dorasia

    0

    A na ch.. was tam TYLU pojechało???? Zamiast turystów-nekrofilów trzeba było zabrać kompanię honorową, namiot i polską trumnę.

  • piswodz

    0

    PIS przestańcie strzelać z takich nabojów bo to naboje z łajnem i rozbryzg idzie nas was. Tak samo byłoby w USA, Francji, Niemczech itd. Premier reprezentuje Polskę i ma moc podejmowania decyzji, oczywiste jest, że się na niego czeka.
    Co Obama by nie czekał na Tuska? Jarka z honorami miałby najpierw przyjmować? Przecież to była katastrofa, konieczne jest wykonanie sekcji zwłok, decyzja gdzie je przewieźć itp. To nie widzimisie tylko procedury, żeby potem nie zarzucono, że dany kraj czegoś nie dopełnił.

  • cillian1

    0

    aha.online, było wałkowane i na forum i na matmie :)))
    Znaczy na matematyce, bo możesz nie zaczaić ;)

  • aha.online

    0

    jak to jest ,naciskam palucha w dól a punktow przybywa? Oszukujecie w ocenianiu? Wstyd

  • representation1

    Oceniono 2 razy 0

    Putin chciał zrobić show razem z Tuskiem na miejscu tragedii. Kaczyński by przeszkadzał, dlatego opóźniano jego przyjazd.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX