Angielka rozwodzi się z synem bin Ladena. "Słyszy w głowie głos ojca"

ps, PAP
09.07.2010 , aktualizacja: 09.07.2010 14:06
A A A Drukuj
Omar bin Laden z żoną Jane (Zainą). Zdjęcie z 2008 roku Fot. AP/Nasser Nasser Omar bin Laden z żoną Jane (Zainą). Zdjęcie z 2008 roku
54-letnia Angielka Jane Felix Browne, od trzech lat zamężna z synem Osamy bin Ladena, Omarem, postanowiła wziąć z nim rozwód, bowiem zaczął on "w głowie słyszeć głos ojca i zachowywać się nieracjonalnie" - donosi "The Sun".
W ubiegłym tygodniu 29-letni Omar bin Laden został przyjęty do katarskiej kliniki psychiatrycznej z rozpoznaniem psychozy afektywnej. W ciągu kilku dni syn bin Ladena nazbierał mnóstwo mandatów za łamanie przepisów ruchu drogowego oraz wydał fortunę w sklepach, kupując odzież i zegarki, które następnie rozdał.

Browne, znana pod przybranym muzułmańskim imieniem Zaina, przed wyjściem za mąż za jednego z synów najbardziej poszukiwanego terrorysty na świecie była sześciokrotnie zamężna i ma pięcioro wnucząt.

Kocha męża, ale sobie nie radzi. Wini teścia

Gazecie "The Sun" powiedziała, że Omar ma "okresy maniakalne, kiedy do wszystkiego podchodzi z przesadnym entuzjazmem". Na jego stanie psychicznym zaważyła ponoć niemożność uzyskania brytyjskiej wizy, fiasko dużej transakcji biznesowej i tarapaty rodziny mieszkającej w Iranie.

Dodała, że "jest załamana" i że choć męża kocha, to "nie może sobie poradzić z sytuacją". Winą za jego stan psychiczny obciąża teścia - Osamę bin Ladena. Omar ma, jej zdaniem, miłosno-nienawistny stosunek do Osamy. Kocha go jako ojca, ale nienawidzi za to, co zrobił. Jest jednym z 17. dzieci terrorysty.

Para od dłuższego czasu stara się o dziecko

Jane i Omar spotkali się w 2006 roku w Egipcie. Angielka bez powodzenia usiłowała zajść w ciążę metodą in vitro w przekonaniu, że dopomogłoby to Omarowi bin Ladenowi w uzyskaniu wizy brytyjskiej. Ostatnio media obiegła wiadomość, że obywatelka brytyjska Louise Pollard zgodziła się zostać dla nich zastępczą matką, odpłatnie wynajmując swoje łono.

Trzykrotne zabiegi zapłodnienia z użyciem jajeczek Browne zakończyły się niepowodzeniem. Przy czwartym Pollard dostarczyła własnych jajeczek. Nie wiadomo, jaki jest wynik tej próby.

"The Sun" informuje, że Browne wróciła do rodzinnego Moulton w Cheshire w zachodniej Anglii, ale jest w stałym e-mailowym kontakcie z Omarem.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (13)

  • northyorkshire

    Oceniono 1 raz -1

    No tak ona 54 lata, on 29... Hmmm? To już sobie normalnej kobiety nie może znaleźć? Musi być ładnie zryty albo jak to muslimowi, już nie staje... czasu oczywiście, czasu! Ja nie jestem anty muslimański, zupełnie! Ja popieram meczety w Wawie! Bo tam nie mieszkam...
    No i te jajeczka... malutkie takie jak u wszystkich muslimanów... Ech ten Bin Laden... Ile to nanim juz wydawcy zarobili???

  • northyorkshire

    Oceniono 1 raz 1

    rysiopysio! Hej! Ten "ekumeniczny" osioł powinien zacząć leczyć się u ortopedy! Na nogi. Na głowę to już strata czasu!

  • yamata

    Oceniono 1 raz 1

    "A juz najbardziej przeraza mnie gdy nazywaja mnie "antysemita". A jak nazywają cię "psycholem" to też się nie przejmujesz? To już jest groźne...

    Ta karykatura człowieka doszła już tak daleko w swojej nienawiści do Żydów, że nie dostrzega własnych błędów logicznych. Sam sobie zaprzecza, co mu ładnie wytknęli moi przedmówcy...
    Rozwiązania są dwa:

    1. Albo niedorozwinięty.
    2. Albo schizofrenik.

    Bo dziecko to już chyba nie...
    A może wszystko na raz? ;)

  • ciemny_ja

    0

    "... z synem bin Ladena" - maslo maslane! Czy redaktor wie co znaczy w j. arabskim "bin"? Osama (Usama) bin(ibn) Laden (Ladin) to po naszemu doslownie Osama syn Ladena, czyim zatem jest synem Omar? Czyz nie Osamy?

  • plorg

    0

    Jeszcze jeden sposób na straszenie Bin Ladenem i wciskanie kitu, że on wciąż żyje.

  • heavy_mental

    0

    Nie wiem czy czytałeś ten tekst z linka którego tam podałeś. Cytuję.:
    "Although it is often assigned to people who have achieved significant political, military, or scientific accomplishments we would consider an overall benefit to mankind, the designation is not technically an "honor" or an "award," nor is it something bestowed as praise for good works. It is (and always has been), in Time's own words, a recognition of "the single person who, for better or worse, has most influenced events in the preceding
    year.""
    "To sum up" to nie jest żadna nagroda ani sposób by daną osobę, grupę osób czy przedmiot wynieść na ołtarze. Zakładam, że nie chcieli by Hitlera czy Stalina błogosławić a ci dwaj panowie byli ludźmi kolejno lat 38 i 39.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX