Prezydent-elekt w pierwszym telewizyjnym wywiadzie po ogłoszeniu oficjalnych wyników wyborów prezydenckich pytany był o to, kogo zaprosi do współpracy w Pałacu Prezydenckim.
- O nazwiskach należy mówić w momencie, jak są podjęte decyzje, a nie wcześniej - zaznaczył Komorowski. Wyjawił przy tym, że "decyzje zostały podjęte już w odniesieniu do szefa Kancelarii, jest pan minister Jacek Michałowski, niezwiązany z żadną partią polityczną doświadczony urzędnik, teraz już jest mianowany ministrem, szefem Kancelarii Prezydenta. To samo, jeśli chodzi o pana gen. prof. Stanisława Kozieja, szefa BBN".
Pytany o rzecznika powiedział: - Zobaczymy, trwa rozmowa czy będzie to szef jakieś ważnej komórki ds. kontaktów z mediami, czy będzie to rzecznik. Ja sam nie mama problemów w komunikowaniu, wiec tu rola rzecznik może być nieco ograniczona.
Najpierw Belweder, później Pałac Prezydencki Komorowski zapowiedział, że po zaprzysiężeniu będzie "w sposób regularny urzędował w Pałacu Prezydenckim na Krakowskim Przedmieściu, który jest do tego przystosowany".
Oświadczył, iż to, że urzęduje obecnie w Belwederze "nie oznacza odwracania się od Krakowskiego Przedmieścia". Jak zaznaczył, o wyborze miejsca zdecydowały "względy z jednej strony piękne, symboliczne, a z drugiej wymóg praktyczności - w Pałacu Prezydenckim do niedawna jeszcze rezydowała pani
Marta Kaczyńska. Trzeba było zachować pewien dystans w tych sprawach".
Na pytanie, czy zamieszka w Pałacu Prezydenckim, Komorowski powiedział, że zależy to od opinii jego rodziny. - To nie jest kwestia tylko moja, to jest kwestia rodziny - podkreślił. Jak dodał, będzie to zależało także od "tego, jak szybko da się zrobić remont w Pałacu na Krakowskim Przedmieściu". - Bo pani Marta Kaczyńska mieszkała tam do ostatnich godzin przed ogłoszeniem wyników wyborów, więc też i remont, który był planowany - jak słyszałem - od dłuższego czasu, pewnie się opóźni - ocenił.
Łączyć, nie dzielić Bronisław Komorowski mówił również o swojej wizji prezydentury - o tym, że jego rolą jako głowy państwa jest szukanie tego, co może łączyć i przyciągać, nie tyle wyborców, którzy w czasie kampanii mieli inne nadziej i w innych je lokowali, co obywateli.
- Prezydent powinien sprzyjać działaniom państwa, które budują wspólnotę, tą historyczną, ale i wspólnotę przyszłości. Mam wrażenie, że my jesteśmy zbyt obróceni wstecz - przypomniał swoje wypowiedzi z kampanii wyborczej Komorowski.
Prezydent-elekt mówił o tym, że będzie się starał "zasypywać rowy odziedziczone po trudnej przeszłości, kiedy brakowało demokracji." - Po 21 latach państwa wolnego i demokratycznego, te podziały historycznej natury powinny utracić na znaczeniu - przekonywał.
Komorowski powtórzył, że chce dialogu ze wszystkimi niezależnie od tego, czy ktoś jest w koalicji, czy w opozycji. Prezydent-elekt przypomniał, że taki działania już podjął jeszcze jako marszałek Sejmu wykonujący obowiązki prezydenta, zwołując obrady Rady Bezpieczeństwa Narodowego, gdzie zasiadają obok siebie wszyscy, politycy z koalicji i z opozycji, a także byli premierzy. - Takim obszarem będzie też NBP z Markiem Belką, który nie jest z układu partyjnego. I tego rodzaju działań będzie więcej - zapewnił.
Na początek służba zdrowia Komorowski zapewnił, że w kontaktach z rządem i premierem szanując wzajemną autonomię Rady Ministrów i urzędu prezydenckiego, będą mogli razem zaoferować Polakom dobrą formę współdziałania.
- Prezydent nie musi sprzyjać temu, że wszyscy byli do siebie podobni. Demokracja polega na umiejętności różnienia się programowego, ideowego. Prezydent powinien sprzyjać temu, żeby przy tych różnicach szukać tych obszarów, gdzie można coś razem zrobić. Taki obszarem jest służba zdrowia - powiedział Bronisław Komorowski i dodał, że będzie zachęcał w tej sprawie rząd do kompromisu, choć odnosi wrażenie, że rząd zasiadając przy okrągłym stole, prowadzi te rozmowy dobrze.
O katastrofie smoleńskiej: koniec z "bizantyjskimi orszakami" Odnosząc się do sprawy katastrofy smoleńskiej Komorowski podkreślił, że on jako przedstawiciel władzy wykonawczej nie zamierza wkraczać w sferę prawa. Przypomniał, że wyjaśnieniem katastrofy zajmuje się niezależna prokuratora polska, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Prezydent-elekt wyraził przekonanie, że na pewno można wpływać na stronę rosyjską, by ta szybciej przekazywała Polsce dokumenty dotyczące śledztwa, ale z tego co on wie, "to nie ma z tym problemu".
Komorowski odnosząc się do sprawy katastrofy, w której zginęły najważniejsze osoby w państwie lecąc jednym samolotem na uroczystości do Katynia, powiedział, że teraz najważniejsze jest takie opracowanie zasad działania państwa polskiego, by "na przyszłości nie ulegać pokusie budowania tak bizantyjskich orszaków". - Ta sprawa wykracza poza obszar działania rządu - powiedział wskazując rolę prezydenta.
Mówiąc o polityce zagranicznej prezydent-elekt powtórzy, że jego priorytetami będzie m.in. szybkie zakończenie misji w Afganistanie, utrzymanie dobrych relacji polsko-rosyjskich i zadbanie, o jak najlepsze stosunki z sąsiadami Polski.
Prezydent-elekt powtórzył, że z pierwszą wizytą zagraniczną uda się do Brukseli, gdzie przy okazji chciałby odwiedzić
Parlament Europejski, a następnie poleci do Paryża i Berlin.