Skomentuj:
Komentarze (4)
-
Do szeregowego agenta-A co by było,gdyby zdesperowany ojciec popełnił samobójstwo?
-
Historia prawdziwa: W 2003r matka wyjeżdża do KG
uprowadzając ze sobą dziecko .Równocześnie zrywa
wszystkie swoje dotychczasowe kontakty: z
mężem,jego rodziną,znajomymi.Samodzielnie (nie
pytając o zdanie męża)zapisuje syna do
przedszkola.Od tego czasu nie konsultuje z ojcem
dziecka żadnych decyzji dotyczących
malca.Więcej,utrudnia , wręcz uniemożliwia
kontakty ojca z dzieckiem.Wynikiem tego jest
wniosek ojca złożony w Sądzie Rej.w O-wie o
uregulowanie kontaktów z synem.Odbywa się pierwsze
bad, w RODK w Ostrowie.Biegli wskazują na
konieczność kontaktów dziecka z ojcem,ale ze
względu na wiek dziecka(4 latka) pierwsze
spotkania mają się odbywać w obecności matki(okres
przejściowy) a następnie samodzielnie.Na
rozprawie sądowej matka się z tych ustaleń
wycofuje.Do porozumienia nie dochodzi.W 2005r
ojciec decyduje się na złożenie wniosku
rozwodowego.Sąd Okręgowy w P-niu na jednej z
pierwszych rozpraw bezpośrednią opiekunką dziecka
ustanawia matkę,ojcu gwarantuje systematyczne
kontakty z dzieckiem w 1-szy i 3-ci weekend
miesiąca od godz.18.00 w piątek do 17.00 w
niedzielę,1 miesiąc wakacji letnich ,1 tydzień
ferii zimowych i naprzemiennie święta.Matka nie
respektuje tych postanowień,nie dopuszcza do ani
jednego wyjazdu syna do domu ojca,dziecko nie
spędza z ojcem ani jednego dnia wakacji i
ferii,ani jednych świąt.Czasami na krótko może
popatrzeć na dziecko.Matka składa kolejne
odwołania do Sądu Apelacyjnego,który postanowienia
Sądu Okręgowego utrzymuje w mocy.Na wniosek matki
zlecone są kolejne badania w RODK.Odbywają się
one w Lesznie w ponad rocznym odstępie czasu i
wykazują u dziecka postępujące zaburzenia
emocjonalne ,wywołane postawą matki.W jednym z
tych badań stwierdzono,że w razie braku zmiany
postępowania matki należy opiekę nad synem
powierzyć ojcu,który w odróżnieniu od matki
potrafi oddzielić problemy małżeńskie od potrzeb
dziecka .Jest rok 2007,a matka nadal nie
respektuje postanowień Sądu.W styczniu 2008r.Sąd
Okręgowy w P-niu postanawia zmienić swoją
pierwotną decyzję i przekazać opiekę nad dzieckiem
ojcu.Matka zaskarża ją w Sądzie Apelacyjnym.Ten
utrzymuje ją w mocy,ale sugeruje przekazanie
dziecka ojcu po zakończeniu roku szkolnego.Ojciec
postanawia się do tego dostosować.Nie muszę
dodawać,że przez ten czas matka nadal zabraniała
ojcu kontaktów z synem(zarówno osobistych jak i
telefonicznych)W pierwszych dniach wakacji
odmówiła przekazania syna ojcu.Zlekceważyła też
kolejny termin nadany sądownie.Wobec braku
możliwości porozumienia się z żoną ojciec
wnioskuje do Sądu o przyznanie mu pomocy
kuratorskiej.Jesienią 2008r odbywają się 3 próby
odbioru kuratorskiego(2 udaremnione przez
agresywnie zachowujących się znajomych matki,1 z
powodu niewpuszczenia ojca i kuratorów do domu)W
2009r na wniosek matki odbywa się kolejne badanie
biegłego psychologa w P-niu.Ten wskazuje na
dalszy postęp zaburzeń rozwoju emocjonalnego u
dziecka pod wpływem działań matki ,mającej na
celu całkowite zawłaszczenie dziecka.Kolejne
mediacje z matką w sprawie dobrowolnego
przekazania opieki nad synem ojcu kończą się
niczym.W styczniu 2010rSąd podejmuje decyzję o
następnym odbiorze kuratorskim,który odbywa się
26.01. 2010r.I tym razem matka dobrze się do niego
przygotowała.Była w posiadaniu zmanipulowanego
dziecka, mającej jej bronić grupy
ludzi,kamerzysty,dyktafonu.Kuratorzy ,którzy tą
sprawą zajmowali się już 4 raz,też przygotowali
się lepiej,przede wszystkim zadbali o większe
bezpieczeństwo biorących w odbiorze osób,co
okazało się niezbędne.Kilkuminutowy filmik szeroko
pokazywany w mediach,mający wg.zwolenników matki
ukazać niekompetencje i brutalność wymiaru
sprawiedliwości i ojca,jest efektem
irracjonalnych,pozbawionych dobrej woli
,szkodliwych dla dziecka działań matki(i to już od
początku trwania tej sprawy). -
Na mocy wyroku sądowego troje dzieci dostanie mieszkanie, jeśli wyrzuci na bruk matkę, która je wykształciła i wychowała na przyzwoitych ludzi.
Rzecz ma miejsce na warszawskim Mokotowie - to raczej nie jest zabita dechami wiocha. Pani Rzyduch, proszę dzieci nie straszyć!
A pan prezydent Komorowski taki miłosierny dla dzieci. Ale chyba tylko swoich, bo udaje, że o sprawie nic nie wie. A co będzie, jeśli zdesperowana matka odbierze sobie życie? -
No i słusznie, działali na mocy wyroku sondowego.
Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX




