Tylko 35 proc. miejsc dla kobiet na listach wyborczych? PO poprawi parytety jak chce Komorowski

Łukasz Antkiewicz
08.07.2010 , aktualizacja: 08.07.2010 14:43
A A A Drukuj
Bronisław Komorowski Fot. Przemysław Skrzydło / Agencja Gazeta Bronisław Komorowski
Kobiety na listach wyborczych mogą mieć zagwarantowane tylko 35 proc., a nie 50 proc. miejsc. Poparcie dla takiego rozwiązania w czasie kampanii deklarował Bronisław Komorowski. Teraz posłanki Platformy chcą spełnić jego wolę. Poprawkę do projektu ustawy o parytetach zgłosi Agnieszka Kozłowska - Rajewicz - dowiedział się reporter TOK FM.
Pikieta pod Sejmem przedstawicielek Kongresu Kobiet domagających się wprowadzenia parytetów
Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta
Pikieta pod Sejmem przedstawicielek Kongresu Kobiet domagających się wprowadzenia parytetów
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
Fot. Andrzej Monczak / AG
Agnieszka Kozłowska-Rajewicz
SONDAŻ
Czy popierasz wprowadzenie parytetów na listach wyborczych?

nie, jestem przeciw
tak, powinny być na poziomie 35 proc.
tak, powinny być na poziomie 50 proc.

Obecny obywatelski projekt - nad którym pracują już posłowie - zakłada, że kobiety miałyby zagwarantowane co najmniej połowę wszystkich miejsc na listach tworzonych przed wyborami. Jednak zdaniem części polityków Platformy to zdecydowanie za dużo i dlatego budzi wiele sprzeciwów.

- 50 proc. powoduje, że taka lista wyborcza jest mało elastyczna. W niektórych okręgach tak jak w Warszawie jest dużo kobiet aktywnych, przygotowanych do polityki. Ale są też przecież takie okręgi, gdzie jest więcej takich mężczyzn. Tam więc takie listy tworzone byłyby na siłę - twierdzi Agnieszka Kozłowska - Rajewicz z PO.

Komorowski chciał 35 proc. "Złożę taką poprawkę"

Za parytetami dla kobiet na listach w czasie kampanii wyborczej opowiedział się Bronisław Komorowski. Na Kongresie Kobiet mówił - Będę namawiał swoje środowisko polityczne, by przyjąć 35-proc. parytet, a jeśli Sejm uchwali 50 proc., to jako prezydent też taką ustawę podpiszę - zapewniał Komorowski. Posłanki Platformy Obywatelskiej chcą teraz wypełnić jego postulat. Z 35 procentami kobiet na listach wyborczych.

- Jeżeli jest takie wsparcie pana prezydenta - elekta to złożę taką poprawkę - zapowiada Kozłowska - Rajewicz. Ta sama posłanka wcześniej w swojej partii przekonywała do parytetu 30 - procentowego. - Rozwiązanie Komorowskiego jest zbieżne do tego, co proponowałam wcześniej - zauważa posłanka. W rozmowie z reporterem TOK FM zapewnia, że swoją poprawkę zgłosi dzisiaj popołudniu na posiedzeniu sejmowej komisji zajmującej się ustawą o parytetach.

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (56)

  • adeinwan

    0

    "Kobiety zostaną dopuszczone do partii na równych prawach, to i w dwóch zbiorach kandydatów przeszkód (kontrkandydatów) będzie tyle samo."

    Ale parytety nie stanowią równych praw, są formą przywileju. Mężczyźni takich przywilejów obecnie nie posiadają, więc nie widzę powodu do oburzenia się aktualną sytuacją. A wiara w wewnątrzpartyjne spiski mężczyzn przeciw kobietom jest przejawem paranoi.

    Obawiam się, że ten projekt jest rodzajem inżynierii społecznej, próby odgórnej zmiany obyczajów, coś jak dawanie chłopcom lalek w szwedzkich przedszkolach. Przykro to mówić, ale ambicja stworzenia nowej rzeczywistości wbrew zwyczajom ludzi to sztandarowa cecha totalitaryzmu. Zastaną rzeczywistość trzeba zrozumieć, a nie na siłę ją zmieniać.

  • impera12

    0

    I o to właśnie chodzi! Panie są dobre w otoczeniu Mietka i Zdziśka, ale do parzenia kawy, a nie do merytorycznych dyskusji a tym bardziej - tfu! - sprawowania władzy.
    Rozwiązanie jest proste: Mietek i Zdzisiek przestają traktować Zosię i Marysię jak paprotki. Kobiety zostaną dopuszczone do partii na równych prawach, to i w dwóch zbiorach kandydatów przeszkód (kontrkandydatów) będzie tyle samo.

  • adeinwan

    Oceniono 1 raz 1

    @impera12
    Nieznajomość copy/paste powala. Tak trudno przekleić nick?

    "Ano populacja mężczyzn W POLITYCE przekracza liczbę aktywnych politycznie kobiet i to JEST krzywdzące dla kobiet"

    Tzn. krzywdzący jest dla nich fakt, że nie chcą się garnąć do polityki w większej ilości? Komiczne!

    "ponieważ stanowią większość społeczeństwa, a nie mają swojej reprezentacji w organach ustawodawczych"

    Zgodnie z konstytucją poseł reprezentuje cały naród, a nie swoją płeć.

    "Nadal nie rozumiem co miałoby tak skrzywdzić mężczyzn, nie histeryzuj już, proszę."

    W partii jest 100 osób: 80 mężczyzn i 20 kobiet. Na liście jest 20 miejsc.

    W przypadku istnienia parytetów na listę trafia 10 kobiet (50% ogółu) i 10 mężczyzn (12,5% ogółu).

    W przypadku braku parytetów na listę trafia 16 mężczyzn i 4 kobiety (co odpowiada proporcji w partii).

    Teraz już rozumiesz, na czym polega niesprawiedliwość? Facet w drodze na listę musi pokonać siedmiu kandydatów na jedno miejsce. Kobieta - tylko jedną kontrkandydatkę na miejsce. W przypadku braku parytetów zarówno kobieta, jak i mężczyzna mają do pokonania dokładnie taką samą liczbę rywali.

    "w tym przede wszystkim kobiety i ich problemy mają w głębokim poważaniu,"

    W takim razie musimy wprowadzić parytet dla mieszkańców wsi, bo mało się dba o ich problemy. Władza nie jest od zajmowania się problemami ludzi, chyba że chcemy stać się państwem opiekuńczym, ale ten model powoli odchodzi do lamusa, co pokazuje grecki kryzys.

  • impera12

    Oceniono 3 razy -1

    @ade-cośtam
    Dykryminacja sankcjonowana przepisami prawa? Pierwsze słyszę...
    Ano populacja mężczyzn W POLITYCE przekracza liczbę aktywnych politycznie kobiet i to JEST krzywdzące dla kobiet (ponieważ stanowią większość społeczeństwa, a nie mają swojej reprezentacji w organach ustawodawczych). Nadal nie rozumiem co miałoby tak skrzywdzić mężczyzn, nie histeryzuj już, proszę.
    I nie pitol mi tu o suwerennych wyborach narodu, bo o tym kto trafia na listę wyborczą decydują - suwerennie, a jakże - Mietek ze Zdziśkiem z partii Srata-Tata, którzy "naród" (w tym przede wszystkim kobiety i ich problemy) mają w głębokim poważaniu.

  • 79er

    Oceniono 2 razy 0

    co za jakas piramidalna bzdura, znaczy kobiety to jakas inna rasa, mniejszosc narodowa, o co tu chodzi bo na pewno nie ma to nic wspolnego z rownoscia czy demokracja, proponuje tez wprowadzic punkty za plec na studiach i naborach na stanowiska rzadowe i 50 % parytet nie tylko w sejmie ale wszedzie w caluym panstwie polskim, pol prezydenta to tez powinna byc kobieta, w rzadzie tez pol na pol, od gory do dolu od ministra do babci klozetowej, jak rownosc to rownosc,

  • adeinwan

    Oceniono 1 raz -1

    @ukos
    "Pomyśl logicznie 50/50 - jaka to "dyskryminacja"???"

    1) Według projektu obywatelskiego kobiety mają mieć CO NAJMNIEJ 50% miejsc, a więc mężczyźni CO NAJWYŻEJ 50% miejsc. Jest to oczywista nierówność.

    2) Populacja mężczyzn w polityce znacząco przekracza liczbę aktywnych politycznie kobiet. Dlatego ustalenie parytetu na fifty-fifty jest dla mężczyzn krzywdząca.

    3) Dyskryminacją mamy do czynienia wówczas, gdy istnieje przepis prawa nierówno traktujący ludzi ze względu na jakieś cechy osobowe. Fakt, że "mężczyźni są u władzy" (co jest nie do końca prawdą, gdyż w rządzie są też kobiety) nie jest przejawem dyskryminacji, ponieważ nie wynika to z żadnego przepisu, tylko z suwerennego wyboru narodu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX