Wybory 2010: Sondażownie się bronią po blamażu: "Media zajechały sondaże"

dżek, PAP
29.06.2010 , aktualizacja: 29.06.2010 08:35
A A A Drukuj
Sondażowe wyniki głównych kandydatów w I turze dobiegały o kilka proc. od wyników podanych przez PKW Fot. AG Sondażowe wyniki głównych kandydatów w I turze dobiegały o kilka proc. od wyników podanych przez PKW
- Wszystkim umyka oczywisty fakt, że sondaż nie jest bezpośrednią prognozą wyniku wyborczego - mówi wiceszef Pracowni Badań Społecznych Ryszard Pieńkowski w rozmowie z "Rzeczpospolitą".
Wg. ostatniego przed I turą sondażu PBS, Bronisław Komorowski miał zdobyć 51 proc. Ostateczne wyniki były inne - kandydat PO dostał prawie 10 punktów procentowych mniej. Wiceszef PBS tłumaczy to m.in. metodą proporcjonalnego przypisywania głosów osób niezdecydowanych, poszczególnym kandydatom.

Po tej wpadce firma zrezygnowała z przeprowadzania sondażu drogą telefoniczną przy badaniach wyborczych. Zastanawia się też, czy w ogóle nie zrezygnować ze zleceń politycznych. - Stanowią one najwyżej 1 proc. naszej działalności. Mamy za to z nimi aż 80 proc. kłopotów. Budzą zbyt wiele złych emocji - mówi Pieńkowski. - Wszystkim umyka oczywisty fakt, że sondaż nie jest bezpośrednią prognozą wyniku wyborczego. To, że we wtorek badani deklarowali w sondażu, że zagłosowaliby chętniej na Komorowskiego niż Kaczyńskiego, nie oznacza wcale, że tak samo będzie w niedzielę. Oczywiście jest duże prawdopodobieństwo, że kolejność w tym czasie się nie zmieni, ale wyniki mogą się znacznie różnić. Niestety, ludzie przywiązują do wyników sondaży zbyt dużą wagę - dodał.

Winni? Ośrodki badań, politycy i media

Presja mediów i duże zapotrzebowanie sprawiły, że wiele firm dość pobieżnie przeprowadzało badania. Stąd tyle różnic w podawanych wynikach. To jednak spowodowało zmęczenie odbiorców sondażami i, w ogóle, spadek wiarygodności podawanych prognoz przedwyborczych.

Według Pieńkowskiego winni są wszyscy po trochu: ośrodki badania opinii publicznej, media i politycy. - Mamy do czynienia z sondażową inflacją. To sprawia, że ludzie są już nimi zmęczeni i mniej chętnie udzielają odpowiedzi na zadawane przez ankieterów pytania. Sondaże zostały przez media zajechane.

Czy na przyszłość jest jakaś pewniejsza metoda niż publikowanie samych sondaży? - Być może dobrym rozwiązaniem byłoby równoczesne publikowanie wyniku sondażu i obok prognozy przygotowanej przez eksperta. Dzięki temu w prognozie znalazłyby się wyniki dużo bliższe tym, które później są w wyborach - mówi Pieńkowski.

Cała rozmowa w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".

Zobacz więcej na temat:

Podziel się

Skomentuj:

Musisz się zalogować, by dodać komentarz. Jeśli nie posiadasz konta zarejestruj się.

Komentarze (20)

  • politol59

    0

    Bo ważne kto pyta i dla kogo

  • ernest29

    0

    Ta wpadka jest dowodem na to, że wyborcy Pis wstydzą się przyznac, że głosują Na kaczyńskiego.

  • jerjar

    0

    To prawda, media zajadą wszystko. Nie znają umiaru. Potrafią wykreować kogoś z nicości, ale i strącić w piekło zapomnienia. Wbrew temu, co twierdzą pisowcy, nie ma w tym większego zamiaru politycznego. To tylko biznes. Jak śpiewał Młynarski " byle głośno, byle na chama, byle głupio".

  • pjanu

    0

    >> :"To, że we wtorek badani deklarowali w sondażu, że zagłosowaliby chętniej na Komorowskiego niż Kaczyńskiego, nie oznacza wcale, że tak samo będzie w niedzielę"... DUREŃ ??? CZY INNYCH MA ZA DURNIÓW ??? <<<
    Lepiej nie można tego ująć. Poza tym twierdzienie, że sondaże polityczne stanowią mniej niż 1 % nie oznacza, że nie opłacają się. Panie wiceszefie, dzięki nim poszczególne pracownie są w świadomości tych, co zamawiają sondaże spoza polityki. Zaszczelił mnie też stwierdzeniem, że sondaże niesprawdzją się bo głosy niezdecydowanych są przypisywane proporcjonalnie do poszczegolnych kandydatów. Przecież to strzał do własnej bramki - popisali się własnym brakiem profesjonalizmu. W takim razie proponuję zmianę meteodologii badań.
    A swoją drogą - jaką ja mam korzyść z tego, że udzielę (zgodnie z prawdą) odpowiedzi na pytania. Po drugim pytaniu w różnego typu ankietach nudzi mnie ta zabawa i po prostu strzelam dowolne odpowiedzi. Zysk jest tylko dla sondażowni i zamawiającego, a ja nie mam z tego nic. Więc sprawa jest jasna, dziwię się ludziom, że tak chętnie biorą udział w tej "zabawie";)

  • road_66

    0

    Niech koleś nie ściemnia OBOP się jakoś nie mylił, PBS dostał zlecenie od TVNu, a TVN jak płacił to wymagał, a że ich teraz za to pokarało, to już tylko i wyłącznie jego wina. Czy ta kasa za drukowany sondaż była tego warta? ;p

  • piotr110660

    0

    Wg mnie, sondażownie są częścią kartelu, który rządzi Polska i za wszelką cenę nie chce dopuścić do jakichkolwiek zmian, a w szczególności zaś, chce uniemożliwić zwycięstwo wyborcze Kaczyńskiemu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX