Wypowiedzi Kaczyńskiego spotkały się z ciepłym przyjęciem ze strony polityków
SLD, m.in. Józefa Oleksego i Joanny Senyszyn. - Widzi pani jak łatwo jest zapewnić chociaż minimalny komfort? - podsumował Komorowski.
-
Jarosław Kaczyński ma dużą zdolność mimikry, chowania swoich zachowań pod szatkami atrakcyjnymi w tym momencie - mówił kandydat PO na prezydenta, dodając, że sam "nie musi niczego udawać" - To teatr polityczny, a nie rzeczywista przemiana. (...) Jutro Jarosław Kaczyński wystąpi w krótkich spodenkach i będzie udawał chłopca lub z włosami na irokeza - ironizował.
Zdaniem Komorowskiego deklaracja Kaczyńskiego o tym, że "jest prawie lewicowcem" oznaczają "utratę wiarygodności". - Kto może wierzyć w tą przemianę? Chyba tylko specjaliści w teatrach - dodał.
"Nie jestem geologiem, ale znam hymn" Marszałek Sejmu odniósł się też do swoich "wpadek". - Kto nie mówi, kto nic nie czyni, ten nie robi błędów - stwierdził - Co to za błędy merytoryczne, jeśli Jarosław Kaczyński nie zna hymnu polskiego, to mamy odmawiać mu prawa do bycia patriotą? - pytał retorycznie. Marszałek zażartował też, że politycy PO śpiewają hymn "lepiej niż PiS".
- Nie jestem geologiem, ale znam się na hymnie i polityce - powiedział o swojej wypowiedzi o "gazie łupkowym" - Nie mylę też prywatyzacji i komercjalizacji - zaznaczył, nawiązując do wczorajszego wyroku sądu, który skazał Kaczyńskiego za wypowiedź o prywatyzacji szpitali, której miała rzekomo sprzyjać PO i Komorowski.
"Czy Napieralski może stać obojętnie?" Zdaniem Komorowskiego po katastrofie smoleńskiej "wiele się zmieniło, ale nie przeszłość". - Zostaje na świeżo pamięć o skutkach tej atmosfery, której ofiarą była
Barbara Blida - mówił.
- Pytanie brzmi jakiej prezydentury chce
Grzegorz Napieralski i czy może stać obojętnie, gdy grozi nam powrót IV RP - mówił o potencjalnym poparciu lidera SLD dla swojej kandydatury.
Komorowski powiedział także, że możliwe jest, że podpisze Kartę Praw Podstawowych, zadeklarował, że popiera parytety "co najmniej 35 procent", a "in vitro to szansa na życie". - Czuję się niezręcznie, że muszę deklarować to, co ma być odebrane wyborczo. Ja takie rzeczy mówiłem wcześniej, wiele miesięcy temu - dodał.