- 45,7 proc. w porównaniu do 33,2 proc. to duża różnica - komentował
wyniki wyborów w
TOK FM dr Robert Sobiech z Uniwersytetu Warszawskiego. - Jeśli chodzi o proporcje głosów... Politycy, którzy mówili, że sondaże telefoniczne to fikcja i że rzeczywiste poparcie będzie wyglądać inaczej, powinni sypać głowy popiołem.
- Ten rozkład poparcia pokazał, że Polacy w sondażach pokazują swoje prawdziwe preferencje - mówił Sobiech. - Teraz tylko pozostaje pytanie: czego będziemy świadkami w ciągu najbliższych tygodni?
"To dzięki Napieralskiemu Komorowski nie wygrał w pierwszej turze" Grzegorz Napieralski według sondaży otrzymał od 12,4 proc. do 14 proc. głosów. - Wyniki Napieralskiego są podobne do wyników
SLD w wyborach do europarlamentu - mówił
Sławomir Sierakowski. - Dla mnie to już są rozstrzygnięte wybory. Pozostali kandydaci, przynajmniej dwóch lub trzech, poprą Bronisława Komorowskiego.
- Obecne wyniki to wyniki wyborcze przy frekwencji powyżej 50 proc. To oznacza, że na marszałka, który wygrał, głosowało około 14 mln ludzi - mówił w TOK FM dr Robert Sobiech. - Teraz jest pytanie o frekwencje w drugiej turze. Jeśli będzie ona 10-20 proc. niższa, to każde 10 proc. oznacza dla Komorowskiego miliony ludzi. Pytanie tylko, czy elektorat innych kandydatów zastosuje się do apelu Komorowskiego z
przemówienia. Główne dwa sygnały były do Waldemara Pawlaka i Grzegorza Napieralskiego, a powiedzmy sobie szczerze: to dzięki Napieralskiemu Komorowski nie wygrał w pierwszej turze. To rzeczywiście sukces Grzegorza Napieralskiego - mówił Sobiech.
"Nie spieszyłbym się" - Na miejscu Napieralskiego nie spieszyłbym się z poparciem kogokolwiek w drugiej turze. Powinno mu zależeć na sile trzeciego aktora sceny politycznej - komentował Sławomir Sierakowski. - Do tej pory lewicy zagrażała polaryzacja sceny politycznej. Jednak liderowi udało się zyskać na tej bipolarnej scenie. W tej sytuacji powinien zachowywać się jak panna na wydaniu i nie popierać nikogo. Powinien myśleć przede wszystkim o sobie - podsumował Sierakowski.