Takie szczegóły dotyczące śledztwa w sprawie katastrofy prezydenckiego samolotu przekazała dzisiaj
Prokuratura Generalna.
Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy prokuratury zaznaczył , że uzyskanie wszystkich nośników nie było łatwe. Część telefonów ofiar strona rosyjska przekazała bowiem wprost rodzinom podczas identyfikacji ciał. -Ujawniono je w odzieży ofiar. Stąd telefony te nie zostały zabezpieczone przez polskich prokuratorów na miejscu katastrofy - zaznaczył Mateusz Martyniuk, rzecznik prasowy Prokuratury Generalnej. Dodawał jednak, że śledczy odzyskali już dwa takie telefony i przekazano je następnie do badań.
Pogoda była niesprzyjająca, aby samolot mógł bezpiecznie lądować Śledczy określi też precyzyjnie, że warunki pogodowe w otoczeniu smoleńskiego lotniska 10 kwietnia, przed katastrofą prezydenckiego samolotu, były bardzo niesprzyjające dla bezpiecznego ruchu lotniczego. Wojskowa Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która prowadzi śledztwo, otrzymała już opinię biegłego klimatologa na temat warunków meteorologicznych w dniu tragedii.
- Z tej opinii wynika, że otoczenie lotniska Siewiernyj w Smoleńsku posiada cechy sprzyjające tworzeniu się mgieł, a wpływa na to przede wszystkim urozmaicona powierzchnia terenu, duże uwilgotnienie, jak i układ dolin i obniżeń - powiedział prokurator Mateusz Martyniuk.
- W ocenie biegłego warunki meteorologiczne w Smoleńsku w godzinach porannych 10 kwietnia charakteryzowały się bardzo gęstą mgłą, ograniczająca widzialność poziomą do 400-600 m oraz niską podstawą chmur warstwowych, wynoszącą około 100 m - ujawnił Martyniuk. Według tej opinii w takich warunkach bezpieczne lądowanie samolotu nie jest możliwe.