- Wszyscy czuli się pełni nadziei, że nasza pomoc tam dotrze. Około godziny pierwszej w nocy marynarka izraelska zaczęła komunikować się z nami, że musimy przystanąć. My odpowiedzieliśmy, że mamy prawo dotrzeć do Gazy i że będziemy płynąć dalej.
Izrael nie ma prawa zastosować siły przeciwko nam - opowiada na konferencji prasowej Ewa Jasiewicz, Angielka polskiego pochodzenia, która płynęła z Flotyllą Wolności do Strefy Gazy.
Atak żołnierzy Następnie Jasiewicz mówi o ataku izraelskich żołnierzy na statki. - Widzieliśmy małe statki, w których było może piętnastu żołnierzy. Mieli tasery (paralizatory - red.), karabiny M16 i na ich czubku pudełeczka z plastikowymi pociskami. Mieli też pociski dymne i granaty dźwiękowe - opisuje. - Od razu gdy dopłynęli do "Mavi Marmara" (statku, na którym w czasie ataku żołnierzy zginęli członkowie załogi - red.) ludzie zaczęli stawiać pokojowy opór - rzucali wodą i śmieciami. Izraelscy żołnierze zaczęli strzelać do ludzi. Ja uważam, że to były plastikowe kule - opowiada. Dodaje jednak, że potem usłyszała strzały z ostrej amunicji.
Bili i strzelali Izraelscy żołnierze w końcu zaatakowali statek Jasiewicz. - Od razu zaczęli strzelać i rzucać granatami dymnymi - mówi. - Dwudziestu ich wlazło na pokład i zaczęli bić moją koleżankę. Oni wsadzili mi karabin w twarz. Powiedzieli, że mnie zabiją, że jestem dziwką - dodaje. Jasiewicz twierdzi, że chciała pomóc koleżance, ale nie pozwolono jej. Potem, jak opowiada, żołnierze zaczęli ją bić.
Statek, przejęty przez żołnierzy, został skierowany do Izraela. - My powiedzieliśmy, że to co robią, jest nielegalne i stawiamy bierny opór. Mnie musieli nieść. Ponieważ tak zrobiłam, to tak na złość jeden z komandosów nadepnął na moją twarz - opowiada.
Flotylla Wolności przypłynęła do Izraela i tam członkowie załóg zostali wyprowadzeni ze statków do aresztu. - Bez przerwy nas filmowali w więzieniu. Nie pozwolili się skontaktować z ambasadą albo z prawnikami - opowiada. - Zostałam porwana. Nie można powiedzieć, że przekroczyłam dobrowolnie granice Izraela - kończy opowiadać Jasiewicz.
Dziewięć ofiar Pod koniec maja sześć statków, zwanych Flotyllą Wolności, popłynęło do Strefy Gazy z pomocą humanitarną. Izrael nie dopuścił jednak, żeby tam dopłynęła i żołnierze tego kraju zajęli statki. W czasie walk między żołnierzami, a członkami załogi statków zginęło dziewięć osób, a kilkadziesiąt zostało rannych.
Przeciwko akcji Izraela na całym świecie protestowały tysiące ludzi. Izrael potępiły również rządy wielu państw.