Nad ranem do Sandomierza przyleciał premier Donald Tusk. To jego druga w ciągu ostatnich kilkunastu godzin wizyta w tym mieście. - Kolejnej fali kulminacyjnej w Sandomierzu spodziewaliśmy się w niedzielę rano, ale jeszcze w sobotę późnym wieczorem zaczęły dochodzić stąd niepokojące informacje. Dlatego zdecydowałem się znów tu przyjechać - powiedział Donald Tusk.
Zdjęcie przesłane na Alert24
21.05 Sandomierz
Fot. Krzysztof Karolczyk / Agencja Gazeta
Donald Tusk w Proszówkach, przez które przeszła powódź
Na zalanych terenach wokół huty szkła szef rządu był także w sobotę po południu. W sobotę przed północą po posiedzieniu rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego premier stwierdził, że przerwanie opaski może spowodować, że szybkiemu podmywaniu będzie ulegać prowizoryczna tama, która jest zabezpieczeniem sandomierskiej huty szkła przed Wisłą. - To może oznaczać dla huty poważny problem - powiedział Tusk pytany o los sandomierskiego zakładu.
Co z hutą?
W niedzielę rano najpierw szef rządu najpierw był na wałach, a następnie spotkał się z szefami zagrożonej wodą huty szkła Pilkington.
Po spotkaniu poinformował, że ta cześć Sandomierza oraz także zalanego Tarnobrzega objęte zostaną specjalnym programem, który pozwoli odbudować wały w najnowszej technologii. - Dość kosztownej, ale dzięki temu Wisła nie powinna już stanowić zagrożenia dla Sandomierza, Tarnobrzega oraz huty szkła - powiedział Donald Tusk.
Cały czas trwa obrona huty Pilkington. W obawie przed powodzią w niedzielę nad ranem z zakładu zaczęto wywozić wodór. Premier Tusk oraz komendant główny straży pożarnej Wiesław Leśniakiewicz stwierdzili, że prawdopodobnie uda sie obronić zakład. - Decydująca będzie najbliższa doba - stwierdzili w niedzielę rano w Sandomierzu. Wały są wprawdzie bardzo nasiąkniete, ale wydaje się, że w najbliższych godzinach woda w Wiśle nie będzie już tak bardzo przybierała. Przed północą strażacy opuścili wały na Wiśle w Sandomierzu. Było zbyt niebezpiecznie.