W trakcie przechwycenia poprzedniego konwoju statków płynących pod nazwą "flotylla wolności", na pokładzie których było kilkuset propalestyńskich aktywistów, izraelscy komandosi zabili dziewięciu ludzi, a ponad 40 ranili.
Wywołało to ostre reakcje na świecie.
Z Irlandii wyruszył kolejny statek z pomocą. "Rachel Corrie" powinien dotrzeć na miejsce w piątek, ewentualnie w sobotę. Wiezie 1200 ton ładunku, w tym między innymi 560 ton cementu, potrzebnego do odbudowy zniszczeń, powstałych w trakcie izraelskiej interwencji zbrojnej na przełomie 2008 i 2009 roku.
Statek "Rachel Corrie" został nazwany na cześć amerykańskiej studentki, pacyfistki, która zginęła w Strefie Gazy w 2003 roku przygnieciona przez izraelski buldożer, gdy stanęła mu na drodze.
Izrael: Nie wpuścimy statku - Izrael nie pozwoli, by statek dopłynął do Strefy Gazy - oświadczył premier Izraela Benjamin Netanjahu na posiedzeniu ministrów. Jak relacjonowali uczestnicy spotkania, Netanjahu zapewnił, że proponował załodze, by "Rachel Corrie" zacumował w izraelskim porcie. Tam zawartość statku zostałaby rozładowana, skontrolowana i przetransportowana do Strefy Gazy drogą lądową. Propozycja została odrzucona.
Netanjahu jednocześnie wydał instrukcję wojskowym, by łagodnie traktowali załogę statku "Rachel Corrie".
Izrael: "Nie" dla złagodzenia blokady Premier Izraela nie zamierza jednak zmienić zdania i odrzuca apele polityków oraz organizacji pozarządowych o złagodzenie blokady Strefy Gazy.
Jak podkreśla, blokada ma zapobiec przemycaniu broni dla Hamasu do Strefy Gazy m.in. z Egiptu. -
Hamas kontynuuje zbrojenie się a Iran wciąż dostarcza mu broni - dodał Netanjahu.
Broniąc izraelskiego ataku na konwój, powiedział: - To nie był statek miłości. To był statek nienawiści. To nie była operacja pokojowa, tylko terrorystyczna. Nasi żołnierze musieli się bronić. - Naszym zadaniem jest skontrolować każdy statek, który płynie do Strefy Gazy. Jeśli byśmy tego nie robili, wkrótce w Strefie powstałby irański port. Przypłynęłyby dziesiątki, setki statków z pociskami - dodał.
Blokada kontra "flotylla wolności"
Po przejęciu w Strefie Gazy władzy przez Hamas w czerwcu 2007 roku, Izrael utrzymuje tam ścisłą blokadę, zezwalając jedynie na wwóz niektórych artykułów pierwszej potrzeby. W tej sytuacji 80 proc. towarów importowanych do Strefy pochodzi z przemytu tunelami wykopywanymi przez Palestyńczyków pod granicą z Egiptem. Są one niszczone przez wojsko egipskie. Tą drogą docierają również materiały budowlane wykorzystywane przy odbudowie. Izrael argumentuje, że blokada ziem palestyńskich jest potrzebna, by zapobiegać atakom rakietowym na terytorium państwa żydowskiego. - Gdyby blokada została przełamana, popłynęłyby dziesiątki, setki innych statków. Każdy mógł wieźć dziesiątki rakiet - mówił kilka dni temu izraelski premier. Blokadę portu chciała przełamać grupa statków propalestyńskich pod nazwą "flotylla wolności". W składającej się z sześciu jednostek ekspedycji uczestniczyło ponad 700 osób reprezentujących 50 krajów; ponad połowę pasażerów stanowili obywatele tureccy.