Igor Ostachowicz, najbliższy polityczny doradca premiera zainkasował prawie ćwierć miliona zł z państwowej spółki - informuje "Newsweek". Taką sumę tytułem rekompensaty za tzw. zakaz konkurencji otrzymał już jako minister w Kancelarii Premiera.
Sumę ponad ćwierć miliona złotych Ostachowicz otrzymał za pracę w koncernie Państwowe Spółki Energetyczne tytułem rekompensaty za tzw. zakaz konkurencji. W zamian za pokaźny dochód były pracownik firmy zobowiązał się, że przez rok nie podejmie pracy w innej firmie tej branży. W tym czasie Ostachowicz pełnił już funkcję ministra w Kancelarii Premiera. To oznacza, że z państwowej firmy otrzymywał więcej pieniędzy niż z rządowej posady.
Jak przypomina "Newsweek" podobnie było w przypadku szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, który po odejściu z Ery GSM otrzymywał z niej pół miliona odprawy.
Ostachowicz nie chciał odpowiedzieć na pytania dziennikarzy na temat pieniędzy otrzymanych z PSE. Przez kilka miesięcy konsekwentnie unikał też kontaktu z nimi.
Cień premiera
"Newsweek" przyjrzał się roli, jaką Ostachowicz pełni w otoczeniu premiera. Nieznany bliżej opinii publicznej urzędnik to jeden z najbardziej oddanych i zaufanych współpracowników szefa rządu. Nie odstępuje premiera na krok. Stoi też za większością jego pomysłów. To on zaproponował utworzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego. Miał też pomóc premierowi "przejść suchą stopą" przez ewentualne polityczne skutki powodzi. Po wybuchu afery hazardowej zaproponował premierowi dymisję Grzegorza Schetyny. Wcześniej wysunął pomysł usunięcia Zbigniewa Ćwiąkalskiego z funkcji ministra sprawiedliwości.