Z doniesień wynika, że izraelska marynarka otoczyła wszystkie statki konwoju, ale dokonała abordażu tylko na jeden z nich, tj. na statek, na którego pokładzie znajdowali się wspierający Palestyńczyków aktywiści zmierzający do objętej blokadą Strefy Gazy.
Jak poinformowała izraelska armia komandosi zostali ostrzelani i zaatakowani nożami. W wyniku tego co najmniej czterech żołnierzy zostało rannych. "Komandosi marynarki wojennej przejęli sześć statków, które chciały naruszyć blokadę morską (Strefy Gazy). Podczas przejęcia żołnierze spotkali się z fizyczną przemocą ze strony (propalestyńskich) działaczy, którzy zaczęli do nich strzelać z ostrej amunicji" - napisano w oficjalnym oświadczeniu.
Tuż po ataku izraelskie
radio podało, że została wprowadzona cenzura, która nie pozwala na podawanie żadnych informacji o rannych i zabitych.
Izraelski minister: To prowokacja - Mogę tylko wyrazić żal z powodu zabitych - powiedział Benjamin ben Eliezer, minister przemysłu, handlu i pracy - Czekali na naszych żołnierzy z siekierami i nożami (...) straciliśmy kontrolę nad sytuacją. Wiem, że będzie z tego wielka afera i mam nadzieję, że izraelscy Arabowie zareagują w rozsądny sposób - mówił minister o liczącej 1,2 mln osób arabskiej mniejszości w Izraelu - Nie mieliśmy zamiaru otwierać ognia, ale doszło do ogromnej prowokacji - dodał.
Na wieść o ataku przed izraelskim konsulatem w Istambule zebrały się tłumy. Kilkudziesięciu protestujących próbowało wtargnąć do budynku na miejsce przybyła
policja. Atak ostro potępił turecki rząd.
Ministerstwo Spraw Zagranicznych w Ankarze nazwało atak działaniem "nie do zaakceptowania" i podkreśliło, że może one prowadzić do "nieodwracalnych następstw we wzajemnych stosunkach".
Dowódcy Hamasu wezwali muzułmanów i Arabów do powstania przeciwko Izraelowi. Prezydent Autonomii Palestyńskiej Mahmud Abbas potępił "masakrę" i ogłosił trzydniową żałobę. Izraelska policja została postawiona w stan gotowości.
W konwoju byli politycy, aktywiści i osoby, które przeżyły Holocaust Konwój, który prowadziła turecka jednostka z 700 osobami na pokładzie, w niedzielę rano opuścił terytorialne wody cypryjskie. Na pokładzie statków płynęli europejscy politycy i aktywiści, w tym laureatka Pokojowej Nagrody Nobla Mairead Corrigan z Irlandii, osoby, które przeżyły Holokaust. Wieźli dziesięć ton pomocy humanitarnej dla Palestyńczyków w Strefie Gazy, w tym cement, materiały budowlane, elektryczne wózki inwalidzkie i oczyszczalnie wody. Izraelski MSZ poinformował, że do Strefy trafią tylko te skonfiskowane materiały, które przejdą kontrolę bezpieczeństwa.
Izrael od początku zapowiadał, że nie pozwoli dotrzeć statkom do rządzonej przez radykalny palestyński Hamas Strefy Gazy. Tel Awiw zezwala na dostarczanie Arabom jedynie niewielkiej ilości pomocy humanitarnej, gdyż obawia się trafi ona w ręce rządzącego Strefą radykalnego Hamasu.
Uczestnicy konwoju mają trafić do specjalnego aresztu w Aszdod. Ci którzy nie zgodzą się na deportację, zostaną zatrzymani. Organizatorzy konwoju twierdzą, że aby uniknąć konfrontacji, zmienili kurs. Przyznają jednocześnie, że byli zdeterminowani, aby dostarczyć pomoc Palestyńczykom w Strefie, której granice od ponad 3 lat są blokowane przez Izrael.