Teren wokół zniszczonych grobów został ogrodzony taśmą ale i tak przychodzą tam rodziny, by obserwować, co dzieje się z nagrobkami. - Pomnik na grobie męża już poleciłam rozebrać i wywieźć. To dla mnie okropny widok, ale i ogromna strata finansowa. Nie wiem, kto pozwolił chować zmarłych w tym miejscu - mówi Janina Jakubowska.
- Podobno z grobów wypłynęły trumny - plotkują na cmentarzu mieszkańcy. - Stanowczo zaprzeczam - odpowiada Tadeusz Koleczko, dyrektor wydziału zarządzania kryzysowego UM Rydułtowy. - Na miejscu był już sanepid i polecił groby posypać wapnem. Urząd nic już więcej w tej sprawie nie zrobi, bo to cmentarz parafialny i opiekę nad nim sprawuje ksiądz proboszcz - dodaje.
Proboszcz parafii jest jednak nieuchwytny. Część mieszkańców uważa, że nie zadbał odpowiednio o miejsce pochówku. - Płacimy księdzu 10 proc. od każdego grobowca, który kosztuje najmniej kilka tysięcy złotych - mówi Beata Rutka, która przyszła zobaczyć grób syna. - Ludzie nie wiedzą, kto pokryje koszty odbudowy grobów, a ksiądz powiedział, że "trzeba mieć pretensje do Boga, bo ulewa była od Boga" - dodaje.
Niestety, wciąż zagrożonych jest jeszcze kolejnych kilkadziesiąt grobów. Jeśli przyjdą obfite deszcze, skarpa jeszcze bardziej obsunie się.
To nie pierwszy zniszczony przez powódź cmentarz.
O zniszczonych grobach i wstrząśniętych krewnych pisaliśmy już na TOK.FM