Mama w pojedynkę

Maja Staniszewska
2010-05-25 , aktualizacja: 25.05.2010 18:22
A A A Drukuj
Iza Moczarna-Pasiek, fotografka i mama pięcioletniej Natashy, przygotowała prezent dla innych mam - wystawę o pannach z dzieckiem. Oto jej historia i opowieści dwóch z 11 bohaterek projektu
Iza z Natashą. Macierzyństwo jest jednym z aspektów mojego życia. Rolą, która daje wiele interesujących, często pięknych doświadczeń, ale momentami jest bardzo męcząca, bardzo trudna. Gdybym miała określić się jednym słowem, na pewno byłoby mi trudno. I na pewno tym pierwszym słowem, które przyszłoby mi do głowy, byłoby słowo ''kobieta''
fot. Iza Moczarna-Pasiek
Iza z Natashą. Macierzyństwo jest jednym z aspektów mojego życia. Rolą, która daje wiele interesujących, często pięknych doświadczeń, ale momentami jest bardzo męcząca, bardzo trudna. Gdybym miała określić się jednym słowem, na pewno byłoby mi trudno. I na pewno tym pierwszym słowem, które przyszłoby mi do głowy, byłoby słowo ''kobieta''
Ewa z Jolą. Miało być inaczej: dziecko, mąż. Stało się tak, że jesteśmy we dwie - ja i mój cud. I jest nam dobrze. Nie mam potrzeby zastanawiania się nad tym, jak moje samodzielne macierzyństwo odbierają inni, nie interesuje mnie to. Pewnie, czasami mam pod górkę, bo przecież to na mojej głowie spoczywa cała odpowiedzialność za NAS, za nasz dom, nasze życie. Czasami chce się wyć, gdy dziecko chore, gdy coś idzie nie tak, jak trzeba. Ale do kogo mieć pretensję? Adresata brak. Na szczęście mamy cudownego dziadka i nianię - bez ich pomocy nasz dom nie działałby tak sprawnie.
fot. Iza Moczarna-Pasiek
Ewa z Jolą. Miało być inaczej: dziecko, mąż. Stało się tak, że jesteśmy we dwie - ja i mój cud. I jest nam dobrze. Nie mam potrzeby zastanawiania się nad tym, jak moje samodzielne macierzyństwo odbierają inni, nie interesuje mnie to. Pewnie, czasami mam pod górkę, bo przecież to na mojej głowie spoczywa cała odpowiedzialność za NAS, za nasz dom, nasze życie. Czasami chce się wyć, gdy dziecko chore, gdy coś idzie nie tak, jak trzeba. Ale do kogo mieć pretensję? Adresata brak. Na szczęście mamy cudownego dziadka i nianię - bez ich pomocy nasz dom nie działałby tak sprawnie.
Anka z Marcysią i Antkiem. Dobrze i pięknie - mieć dzieci. Radzę sobie, dzieci są wspaniałe. To jedna ja i pierwszy punkt widzenia. Druga ja się martwi. Jest martwienie się o życie jako takie. Ale jest też smutek związany z ludźmi z boku - uważają, że poszło mi nie tak, jak powinno. Szczególnie ewentualni partnerzy, dla nich to przegięcie: panna z dwojgiem dzieci - podwójnie nienormalna i ryzykowna partnerka. Tak słyszę. Wolę mówić i myśleć o sobie ''MAMA'', nie ''panna''. Jestem MAMĄ, i uważam, że to jest pełne i dobre
fot. Iza Moczarna-Pasiek
Anka z Marcysią i Antkiem. Dobrze i pięknie - mieć dzieci. Radzę sobie, dzieci są wspaniałe. To jedna ja i pierwszy punkt widzenia. Druga ja się martwi. Jest martwienie się o życie jako takie. Ale jest też smutek związany z ludźmi z boku - uważają, że poszło mi nie tak, jak powinno. Szczególnie ewentualni partnerzy, dla nich to przegięcie: panna z dwojgiem dzieci - podwójnie nienormalna i ryzykowna partnerka. Tak słyszę. Wolę mówić i myśleć o sobie ''MAMA'', nie ''panna''. Jestem MAMĄ, i uważam, że to jest pełne i dobre
ZOBACZ TAKŻE
Zaczęło się od listu przeczytanego w "Wysokich Obcasach", dodatku kobiecym do "Gazety Wyborczej". Autorka podpisana jako N napisała, że jest panną z dzieckiem, pochodzi z małego miasteczka i czuje się osaczona, bo wciąż jest oceniania. Czuje, że lepiej, gdyby pozbyła się ciąży, niż się z nią i jej owocem obnosiła. - Byłam zaszokowana - mówi Iza Moczarna-Pasiek, fotografka. - Nie sądziłam, że to jest jeszcze możliwe w XXI wieku w środkowej Europie, gdzie jesteśmy mniej więcej na ty ze słowem "tolerancja". Zainteresowała mnie kwestia wykluczenia. Zastanawiałam się, na ile to społeczeństwo wyklucza taką osobę, a na ile ona sama się izoluje - bo czuje się mniej wartościowa, gorsza, bo wpojono jej w dzieciństwie takie, a nie inne wartości, które akurat w naszej kulturze łączą się z religią. No i na ile jest to kwestia wartościowania się kobiet przez rękaw męskiej koszuli.

Przez sieć znajomych i na forach internetowych artystka zaczęła szukać modelek do projektu "Panna z dzieckiem". Chciała sfotografować mamy z dziećmi i poprosić je o opisanie swoich emocji. Zgłosiło się ponad 20. 11 z nich jest bohaterkami wystawy, której wernisaż odbędzie się dziś w warszawskiej klubokawiarni Grawitacja. - Kobiety, które stanęły przed moim obiektywem, pewnie nigdy nie napisałyby takiego listu jak ten, który przeczytałam w "Wysokich Obcasach". To osoby pewne siebie, silne, które swoje macierzyństwo bardzo doceniają. Tym bardziej chciałabym, żeby wystawa dotarła do małych miast. Żeby tam kobiety mogły przeczytać, że można być panną z dzieckiem i czerpać z tego wiele dla siebie - mówi Moczarna-Pasiek.

Jej życie różni się trochę od życia jej bohaterek. Mieszka z mężem i pięcioletnią córeczką Natashą w Berlinie w dzielnicy Prenzlauer Berg, która jest małym rajem dla rodzin. Gdy bywa w Polsce, mieszka we Wrocławiu. - Dużo podróżuję i dużo widzę. Na przykład - z jak wieloma rzeczami dotyczącymi kobiet wciąż sobie w Polsce nie radzimy. Polityka prorodzinna jest taka tylko z nazwy. Uważam, że na tym polu mam coś do zrobienia - mówi.

Izabela Moczarna-Pasiek "Panna z dzieckiem"
wernisaż wystawy 26 maja, klub Grawitacja w Warszawie (do 4 czerwca)
1-15 sierpnia, galeria Outdoor, Wrocław

Podziel się