fot. Iza Moczarna-Pasiek
Iza z Natashą. Macierzyństwo jest jednym z aspektów mojego życia. Rolą, która daje wiele interesujących, często pięknych doświadczeń, ale momentami jest bardzo męcząca, bardzo trudna. Gdybym miała określić się jednym słowem, na pewno byłoby mi trudno. I na pewno tym pierwszym słowem, które przyszłoby mi do głowy, byłoby słowo ''kobieta''
fot. Iza Moczarna-Pasiek
Ewa z Jolą. Miało być inaczej: dziecko, mąż. Stało się tak, że jesteśmy we dwie - ja i mój cud. I jest nam dobrze. Nie mam potrzeby zastanawiania się nad tym, jak moje samodzielne macierzyństwo odbierają inni, nie interesuje mnie to. Pewnie, czasami mam pod górkę, bo przecież to na mojej głowie spoczywa cała odpowiedzialność za NAS, za nasz dom, nasze życie. Czasami chce się wyć, gdy dziecko chore, gdy coś idzie nie tak, jak trzeba. Ale do kogo mieć pretensję? Adresata brak. Na szczęście mamy cudownego dziadka i nianię - bez ich pomocy nasz dom nie działałby tak sprawnie.
fot. Iza Moczarna-Pasiek
Anka z Marcysią i Antkiem. Dobrze i pięknie - mieć dzieci. Radzę sobie, dzieci są wspaniałe. To jedna ja i pierwszy punkt widzenia. Druga ja się martwi. Jest martwienie się o życie jako takie. Ale jest też smutek związany z ludźmi z boku - uważają, że poszło mi nie tak, jak powinno. Szczególnie ewentualni partnerzy, dla nich to przegięcie: panna z dwojgiem dzieci - podwójnie nienormalna i ryzykowna partnerka. Tak słyszę. Wolę mówić i myśleć o sobie ''MAMA'', nie ''panna''. Jestem MAMĄ, i uważam, że to jest pełne i dobre