Jutro żołnierze z powietrza będą naprawiać ogromną wyrwę na wale pod Płockiem

jg
23.05.2010 , aktualizacja: 23.05.2010 20:31
A A A Drukuj
Akcja ratunkowa w Świniarach Fot. Piotr Augustyniak / Agencja Akcja ratunkowa w Świniarach
Tej nocy zalanie grozi 25 miejscowościom, możliwa jest ewakuacja 4 tysięcy osób - powiedział wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski. Przyczyną jest przerwanie wału na Wiśle w miejscowości Świnary w gminie Słubice. Jutro wojsko będzie próbowało naprawić wał z powietrza.
Przerwany wał w Świniarach
Fot. Dominik Dziecinny / Agencja
Przerwany wał w Świniarach
Akcja ratunkowa w Świniarach
Fot. Dominik Dziecinny / Agencja
Akcja ratunkowa w Świniarach
Akcja ratunkowa w Świniarach
Fot. Piotr Augustyniak / Agencja
Akcja ratunkowa w Świniarach
Zobacz: więcej zdjęć ze Świniar - plock.gazeta.pl



Wał przeciwpowodziowy został przerwany na długości 50 metrów. Jutro rano wojsko planuje spróbować załatać ją z powietrza za pomocą śmigłowców. - Gromadzimy już żwir i bloki betonowe. Jadą worki, ściągamy liny. Przeprowadzamy pierwsze próby - mówił Kozłowski.

Płk Roman Ćwikliński, szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego w Warszawie akcja łatania wału może trwać kilka dni.

Jeśli wojskowym śmigłowcom nie uda się załatać wyrwy, wojewoda liczy, że wodę zatrzyma jedna z dwóch zapór usypanych w miejscowościach Jordanów i Górki oraz Pieczyska. Ich zadanie to ochrona Płocka przed zalaniem.



Wojewoda mówi, że tej nocy zalanie grozi 25 okolicznym miejscowościom. - Kilkanaście z tych miejscowości już jest pod wodą. Na razie ewakuowano 700 osób. Ludzie nie chcą podporządkować się zarządzeniom ewakuacyjnym. Dopiero gdy woda wygoni ich na dach zaczynają wzywać pomocy. Mamy śmigłowce do ewakuacji z powietrza. Ale jest to niebezpieczne. W niektórych miejscowościach woda przekroczy trzy metry. Domy parterowe nie mają szans, żeby w nich przetrwać. Akcja ewakuacyjna będzie prowadzona całą noc. Także z helikoptera wyposażonego w urządzenia termowizyjne - mówił Kozłowski.

Wojewoda zapewnia, że osoby ewakuowane z zalanych terenach nie powinny się martwić. - Domy będą chronione przez policję - mówi.



Jak donosi "Gazeta Wyborcza Płock" jeśli fali nie uda się zatrzymać w okolicach Dobrzykowa, woda może iść dalej, w kierunku Radziwia. - Wtedy ewakuacja może objąć w sumie 10 tys. ludzi. To jednak w tym momencie tylko spekulacje, najgorszy ze scenariuszy - mówi "Gazecie" Ivetta Biały, rzecznik wojewody mazowieckiego. Zbliżająca się fala to nie jedyny problem Dobrzykowa. W miejscowości przeciekają wały. Jak relacjonuje fotoreporter "Gazety Wyborczej Płock" Dominik Dziecinny, woda dosłownie przybiera w oczach, tam, gdzie jeszcze 20 minut wcześniej było suche pole, w tym momencie jest niemal jezioro. Więcej


Pokaż Przerwany wał na Wiśle w Świniarach na większej mapie

Zobacz więcej na temat:

Podziel się