Zamaskowany funkcjonariusz wszedł na salę rozpraw z towarzystwie trzech również zamaskowanych agentów CBA. Cała czwórka miała na sobie czarne kombinezony, kominiarki i gogle. Środki te zostały zastosowana po to, żeby nie można było zidentyfikować tożsamości agenta. Podobne środki zostały zastosowane
podczas wcześniejszych zeznań agentów CBA przed sądem.
O przesłuchaniu dwóch agentów CBA określanych w sprawie jako Tomasz Piotrowski i Marek Przesławski (pseudonimy operacyjne) sąd zdecydował w marcu. Obaj mają status świadków incognito. Jednego z nich sąd przesłuchiwał już przez kilka godzin na początku maja.
Na jednej z poprzednich rozpraw sąd oddalił wniosek obrońców o odebranie funkcjonariuszom CBA statusu świadków incognito. Jeden z obrońców Sawickiej zapowiedział wtedy, że zaskarży do TK przepis Kodeksu postępowania karnego pozwalający tylko prokuratorowi decydować, kto ma być świadkiem anonimowym.
Agent składa zeznania w specjalnie zabezpieczonej przed podsłuchami sali w gmachu Sądu Najwyższego. Rozprawa jest utajniona. Zeznania agenta, który spotykał się z Sawicką i Wądołowskim, będą niezwykle ważne dla przebiegu procesu.
"Agent Tomek" dzięki swojej roli w aferze korupcyjnej zyskał miano polskiego Jamesa Bonda. Funkcjonariusz wszedł w bliskie układy z posłanką Sawicką,
miał ją adorować, kupować kwiaty i prezenty. Posłanka skontaktowała go z burmistrzem Wądołowskim. Agent podawał się za biznesmena i wielokrotnie odwiedzał Hel z zamiarem zakupu przez ustawiony przetarg atrakcyjnej działki, która została przejęta po Straży Granicznej.
Po ujawnieniu afery Sawicka
płacząc przed kamerami opowiadała o działaniach funkcjonariusza, m.in. o tym jak ją "całował po włosach". Agent Tomek wykorzystał też swoje wdzięki w kontaktach z Weroniką Marczuk-Pazurą.
Celebrytka mówiła w wywiadach o tym, jak ją uwodził, kupował kwiaty i
perfumy, ale twierdzi, że nie uległa urokowi agenta.
Sawicka i Wądołowski są oskarżeni o podżeganie i nakłanianie do korupcji oraz płatnej protekcji, przyjęcie 100 tys. zł korzyści majątkowej i powoływanie się na wpływy w organach władzy. Grozi im do 10 lat więzienia.