- Polska smuta z każdym dniem oddalającym nas od smoleńskiej tragedii staje się coraz bardziej narzędziem niż stanem ducha. Jest tłem, kompozycją i trampoliną służącą politycznym sukcesom, o których marzą owinięci kirem politycy oraz ich medialne cyngle, ale przede wszystkim - staje się narzędziem w sztuce zapominania. Przytłoczeni czernią i polskim "o zmarłych dobrze albo wcale", powinniśmy wybierać milczenie i niepamięć. Dlaczego? W imię politycznej poprawności, w imię narodowej traumy - czy w imię sprytnej strategii, która czyni z żałoby instrument walki i tarczę zarazem? - pyta Palikot. I dalej jest równie ostro i wyraziście.
- Polska smuta z każdym dniem oddalającym nas od smoleńskiej tragedii staje się coraz bardziej narzędziem niż stanem ducha. Jest tłem, kompozycją i trampoliną służącą politycznym sukcesom, o których marzą owinięci kirem politycy oraz ich medialne cyngle, ale przede wszystkim - staje się narzędziem w sztuce zapominania. Przytłoczeni czernią i polskim "o zmarłych dobrze albo wcale", powinniśmy wybierać milczenie i niepamięć. Dlaczego? W imię politycznej poprawności, w imię narodowej traumy - czy w imię sprytnej strategii, która czyni z żałoby instrument walki i tarczę zarazem? - pyta Palikot. I dalej jest równie ostro i wyraziście.
- Polska jest najważniejsza. Jeśli wierzyć doniesieniom, to hasło wyborcze kandydata na prezydenta, Jarosława Kaczyńskiego.
Piękne i zarazem - faryzejskie w ustach ludzi, którzy je lansują. Czy Polska była najważniejsza, gdy pretorianie Kaczyńskiego wchodzili do domu Barbary Blidy? Czy była ważna, gdy rozdzierano ją na dwie części - dzieląc Polaków na prawych i nieprawych, na tych, którzy stali bliżej Jarosława i tych, którzy "tam, gdzie stało ZOMO"? Czy była najważniejsza, kiedy Europa błagała polskiego prezydenta, by podpisał traktat lizboński - albo wtedy, gdy "niedyspozycją" tłumaczono jego nieobecność na obradach Trójkąta Weimarskiego? Czy miała znaczenie, kiedy rujnowano polską politykę w stosunku do Ukrainy, kiedy machano szabelką na złość Rosjanom - budując surrealistyczne sojusze z Gruzją? Czy mamy zapomnieć, jak ważna była Polska dla ludzi, którzy dali realną władzę Lepperowi i Giertychowi, a później rozgniatali ich prowokacjami i polityczną korupcją?
Czy Polska była najważniejsza, gdy pretorianie Kaczyńskiego wchodzili do domu Barbary Blidy? Czy była ważna, gdy rozdzierano ją na dwie części - dzieląc Polaków na prawych i nieprawych, na tych, którzy stali bliżej Jarosława i tych, którzy "tam, gdzie stało ZOMO"? Czy była najważniejsza, kiedy Europa błagała polskiego prezydenta, by podpisał traktat lizboński - albo wtedy, gdy "niedyspozycją" tłumaczono jego nieobecność na obradach Trójkąta Weimarskiego? Czy miała znaczenie, kiedy rujnowano polską politykę w stosunku do Ukrainy, kiedy machano szabelką na złość Rosjanom - budując surrealistyczne sojusze z Gruzją? Czy mamy zapomnieć, jak ważna była Polska dla ludzi, którzy dali realną władzę Lepperowi i Giertychowi, a później rozgniatali ich prowokacjami i polityczną korupcją?
Hasło Kaczyńskiego naperfumowane tanim patriotyzmem Palikot krótko recenzuje hasło Kaczyńskiego. - "Polska jest najważniejsza" to tylko nowe hasło Kaczyńskiego. Wypełnione starym kitem, który wciskano nam pod szyldem IV RP, naperfumowane tanim patriotyzmem, który teraz "się nosi", bo wypada - twierdzi Palikot.
- W swym internetowym monologu-posłaniu do Rosjan lider
PiS nawet się nie zająknął o klęsce polityki wschodniej z okresu prezydentury, której był bratem i demiurgiem. To przemówienie jest spóźnione o prawie pięć lat. Wezwanie do pojednania, gesty i spotkania należało kreować wtedy, kiedy wpływ na realną politykę wobec Rosji miał brat Jarosława i on sam, jako premier. Dziś - to już tylko pusty gest polityka, który brak wiarygodności schował za okularami i na tle fortepianu. Duplikat jest, niestety, taki sam jak oryginał - dodaje polityk.