Teoria spiskowa "Naszego Dziennika". Politycy nie wierzą, dementują. "Bajki"

Poranne rewelacje "Naszego Dziennika" o kordonie borowców, którzy chronili ciało prezydenta Kaczyńskiego tuż po katastrofie wywołały lawinę sprostowań i komentarzy. - Borowcy chronili ciało prezydenta, ale żadnych strzałów nie było - tłumaczą politycy. - To niedorzecznej bajki - mówią zgodnie.


"Nasz Dziennik", powołując się na "uczestnika zajścia", opisuje chwile po katastrofie Tu-154M jak sceny z przygodowego filmu: Funkcjonariusze BOR utworzyli kordon wokół ciała prezydenta, nie godząc się na jego wydanie władzom Rosji. Wcześniej przykryli je własnymi marynarkami. Prezydencka ochrona mogła szybko zlokalizować ciało Lecha Kaczyńskiego dzięki chipowi, który prezydent miał w marynarce".

Pojawia się też informacja o strzałach w czasie scysji z Rosjanami.

Od rana trwa prostowanie tej informacji. Najpierw zrobiło to Biuro Ochrony Rządu.

BOR wydał oficjalny komunikat dementujący prasowe nieścisłości.

"Po co komu podgrzewanie emocji?"

Jerzy Miller, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, tłumaczył, że borowcy do nikogo nie strzelali - Nie powstrzymywali przed jakimkolwiek działaniem wrogim wobec pasażerów Tu-154 - To mnie bardzo denerwuje. To rozgrzewa emocje. Po co? Czemu to ma służyć - zastanawiał się w TOK FM Jerzy Miller.



- Oficerowie BOR chronili ciało prezydenta i kilku jeszcze innych osób. Takie otrzymali polecenie od swoich zwierzchników. Nic mi nie wiadomo o jakichkolwiek strzałach czy ataku na nich - mówił dziś w Radiu ZET Ryszard Kalisz.

"Niedorzeczne bajki"

Eugeniusz Kłopotek, poseł PSL, nie dziwi się, że funkcjonariusze BOR otoczyli ciało prezydenta - Od tego oni są. Cześć i godność głowie państwa się należała. Ale w strzały nie wierzę. Może doszło do scysji, ale tylko tyle - mówił.

Małgorzata Kidawa-Błońska teorie nazywa niedorzecznymi. - Jest coś takiego, że ludzie w obliczu katastrof szukają wytłumaczenia. Człowiek nie potrafi zrozumieć i wymyśla takie bajki - mówiła.

Poseł PiS, Paweł Kowal, spodziewa się jednak, że wszelkie sygnały będą analizowane i odpowiednie służby będą je sprawdzać.

Tendencję do tendencji do szukania spisków w Polsce zauważyła dziś m.in. belgijska gazeta "Le Soir" - Teoria spisku zdobywa powoli podatny grunt w Polsce, co stanowi zerwanie z żałobą po śmierci prezydenta (Lecha) Kaczyńskiego w katastrofie samolotu 10 kwietnia" - pisze liberalny dziennik w artykule zatytułowanym "Kaczyński i teoria spisku".

Do sieci trafił filmik nakręcony po katastrofie. Ktoś zinterpretował to, co na nim widać. Prokuratura Generalna zaprzeczyła ustaleniom anonimowego śledczego.



Więcej o: