Rząd Davida Camerona chce zastąpić Izbę Lordów wybieralnym Senatem - donosi "Daily Mail". Po 700 latach istnienia izba wyższa brytyjskiego parlamentu może zniknąć.
Fot. Dan Kitwood AP
Od roku 1605 przed otwarciem parlamentu przez królową londyńska Izba Lordów przeszukiwana jest przez Straż Przyboczną Jej Królewskiej Mości. Zwyczaj zapoczątkowano po aresztowaniu w XVII wieku jednego ze spiskowców - Guya Fawkesa
Zawiązana wczoraj koalicja Partii Konserwatywnej i Liberalnych Demokratów przedstawiła swoje pierwsze plany. Jednym z najważniejszych jest reforma Izby Lordów - wyższej izby brytyjskiego parlamentu - informuje "Daily Mail".
Do tej pory w Izbie Lordów - której początki sięgają końca XIII wieku - zasiadali lordowie dziedziczni oraz osoby wskazane przez monarchę. Prócz tego z urzędu dostojnicy kościelni.
Nowy rząd proponuje, żeby izba była wybierana w wyborach powszechnych, a jej nazwę zmieniono na Senat. Pierwsze wybory miałyby się odbyć w 2015 roku. Wybrano by wtedy 300 nowych członków parlamentu, którzy zastąpiliby ponad sześciuset członków Izby Lordów. Ich kadencje trwałaby prawdopodobnie 10 lub 15 lat.
Koalicja rządząca może spodziewać się nie tylko oporu lordów, ale i również swojego elektoratu. Takie zmiany mogą nie spodobać się przede wszystkim konserwatywnym wyborcom Torysów.