Sprawa stała się głośna za sprawą niektórych polityków i mediów, sugerujących polityczny kontekst rzekomych włamań do mieszkań osób związanych z PiS, będących ofiarami katastrofy prezydenckiego tupolewa. Profesor Jadwiga Staniszkis pisała nawet o rządach "mafii" Platformy Obywatelskiej. - Jeśli bowiem jest prawdą (podkreślam "jeżeli", bo znam to tylko z drugiej ręki), że bezpośrednio (4 godziny) po tragedii było włamanie do
mieszkania Ś.P. Szczygły (zginął laptop), podobny fakt zdarzył się w Krakowie w domu Wassermanna, a także - przeszukano szuflady Ś.P. Kurtyki (co zresztą być może zradykalizowało
IPN), to mnie to wystarczy. Nie chcę, by luzackie rządy Platformy przekształciły się w rządy mafii politycznej - pisała Jadwiga Staniszkis w felietonie dla Wirtualnej Polski.
Tydzień temu zastępca Szczygły Witold Waszczykowski mówił w
RMF FM, że komputer przenośny, który powinien być w mieszkaniu Szczygły, zniknął. - Nie możemy go znaleźć - mówił Waszczykowski w
radiu RMF FM. - Według naszych informacji miał być w mieszkaniu pana ministra Szczygło. Potem kiedy część pracowników tam weszła - tego laptopa nie znalazła - opowiadał w radiu minister Waszczykowski.
Jak dowiedziała się "Gazeta Wyborcza" po tragedii w Smoleńsku komisyjne otwarcie mieszkania ministra nastąpiło właśnie na prośbę BBN. Funkcjonariusze Biura weszli do mieszkania razem z policją. Nie znaleźli jednak prywatnego laptopa ministra. Według "Gazety", nie byli pewni, czy laptop nie znajdował się na pokładzie rozbitego
Tu-154. Pracownicy BBN nie zgłosili też policji zaginięcia komputera..- To był prywatny laptop pana ministra, więc BBN nie w tej sprawie nic do powiedzenia - powiedział "Gazecie" rzecznik Biura Jarosław Rybak.
Więcej na ten temat czytaj TUTAJ>>.